Ustawa o jednolitej cenie książki, czyli nie taki diabeł straszny, jak go malują

Kilka dni temu w naszym spokojnym czytelniczym świecie narodziła się prawdziwa burza. Wszystko z powodu ustawy o jednolitej cenie książki, która kolejny raz pojawiła się na biurkach w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Czym tak naprawdę jest ta ustawa? Jakie poniesie za sobą konsekwencje i czy na pewno wpłynie destrukcyjnie na czytelnictwo w Polsce? Ustawa o jednolitej cenie książki nakazuje wydawnictwom umieszczać cenę na okładkach. Przez pierwsze 12 miesięcy księgarz nie będzie mógł jej obniżyć o więcej niż 5 procent. Istnieją jednak pewne wyjątki: rabatu wysokości 15 proc. będzie można udzielić czytelnikowi, który nabędzie książkę na targach książki oraz stowarzyszeniom uczniów w przypadku zakupu podręczników. Z 20-procentowego rabatu skorzystać będą mogły instytucje kulturalne oraz naukowe. Pośród ogromnej krytyki tej ustawy musimy zadać sobie pytanie: Jakie są zalety jej wprowadzenia? Przecież po coś ma być wprowadzona. Ustawa ma na celu regulację rynku książki. Ustabilizowanie ceny korzystne jest dla księgarń stacjonarnych. Ceny proponowane przez lokalnych księgarzy nie mogą równać się z tymi, które dostępne są w Internecie. Po wprowadzeniu tej ustawy w życie księgarze dorównaliby wirtualnym księgarniom. Ustawa mogłaby ożywić również biblioteki. Być może czytelnicy, zniechęceni przez wysokie ceny książek, chętniej wybieraliby się właśnie do bibliotek? Piękne wypożyczalnie powoli umierają, a przecież na to nie możemy pozwolić. Czym byłoby czytelnictwo bez bibliotek? Te miejsca mają duszę, zasługują na ocalenie w ten, czy inny sposób.


"Biblioteka to wypożyczalnia umysłów." ~Piotr Szreniawski

Pomimo tego nie jestem za wprowadzeniem tej ustawy. Została ona wcześniej wprowadzona w Izraelu i nie przyjęła się. Jej jedynym owocem był jedynie spadek czytelnictwa. Uważam, że absurdalne byłoby jej przyjęcie. Każdy, nawet najmniejszy, spadek czytelnictwa nie pomoże rynkowi książki w Polsce.


Mam nadzieję, że jednolita cena książek nie zostanie zatwierdzona. Należy pomóc małym księgarniom i bibliotekom, i ratować te czarujące miejsca, ale jestem przekonana, że wspomniana ustawa nie pomoże w tej sytuacji. Należy szukać innego rozwiązania, a te odrzucić jak najszybciej. Jeśli chcecie tak jak ja, zasygnalizować, że jesteście przeciwni wprowadzeniu tej ustawy, to zapraszam do podpisania się pod powstającą petycją.



Zapraszam do wyrażania swojej opinii w komentarzach. Chętnie poznam Wasze zdanie na ten temat :)



Jak czytać szybciej? I czy na pewno warto?

Wielu czytelników choć raz wpisywało w wyszukiwarkę frazę „Jak czytać szybciej?”. W końcu świat jest pełen książek do przeczytania, a zajęć mamy tak wiele. Chcemy czytać więcej i szybciej. Metod szybkiego czytania w Internecie znajdziemy wiele. Są takie, które wymagają treningów oraz takie, które działają natychmiastowo. Jednak dziś zadajmy sobie pytanie: czy warto? Wszyscy żyjemy w biegu, każdy z nas ma wiele czynności do wykonania każdego dnia. Znalezienie chwili spokoju na oddanie się lekturze nie jest łatwe. Nasze listy książek do przeczytania rosną, a my ciągle walczymy z czasem. Co może być rozwiązaniem, jeśli nie szybsze czytanie?

"Wziąłem kurs szybkiego czytania, zdołałem przeczytać "Wojnę i pokój" w dwadzieścia minut. To jest o Rosji." ~Woody Allen

Przeciętny człowiek czyta od 180 do 250 słów na minutę. Każdy z nas łatwo może sprawdzić, ile jest w stanie przeczytać w ciągu minuty. Na świecie są jednak osoby, które mogą szczycić się o wiele wyższym wynikiem. Jednym z rekordzistów jest Marek Skomorowski, który w ciągu minuty jest w stanie przeczytać 16000 słów.

Muszę Was jednak zawieść. Słysząc o szybkim czytaniu nie mamy pojęcia o procencie zrozumianego materiału. Przy tak wysokim wyniku zrozumienie tekstu wynosi ok.50%. Wyobraźmy sobie teraz, że jesteśmy w stanie czytać tak szybko. Czy nadal czytanie waszej ulubionej książki byłoby przyjemnością? Połowa informacji uciekłaby mam sprzed nosa. Jeżeli chcemy czytać szybko i rozumieć wysoki procent tekstu, to nie możemy przekroczyć 600 słów na minutę.
Cała magia literatury kryje się w szczegółach, poszczególnych cytatach, opisach, grach słownych. Przy szybkim czytaniu wiele z nich nam umyka. Nie jesteśmy w stanie wyłapać wszystkiego. Lekturą należy się delektować, odkrywać historię kęs po kęsie. Co z tego, że przeczytalibyśmy 100 książek, jeśli żadnej nie zrozumielibyśmy do końca?
"Miłość-to nie jest praca do szybkiego wykonania."

Szybkie czytanie na pewno przydaje się przy czytaniu tekstów potrzebnych do pracy, czy szkoły. Im szybciej pochłoniemy nieinteresujący nas tekst, tym mniej czasu stracimy. Jednak, jeżeli chodzi o czytelnictwo dla przyjemności, to dajmy sobie czas, przedłużmy te przyjemność, wyobrażajmy sobie i kontemplujmy. Chętnie poznam Waszą opinię na temat szybkiego czytania. Stosujecie jakieś techniki? Ile słów czytacie na minutę? A może właśnie powoli poznajcie?



Najciekawsze zakładki do książek

Zakładki. Większość z nas, czytelników, nie wyobraża sobie lektury bez nich. Jak przerwać lekturę bez zaznaczenia fragmentu, na którym skończyliśmy? Jednak z biegiem czasu zakładki zaczęły pełnić też funkcję ozdobną. Zakładki stały się nieodłącznym punktem kolekcji książkoholików. Używamy różnych przez magnetyczne, klasyczne do narożnikowych. Dzisiaj przedstawię Wam jednak te najciekawsze, ponieważ książkowe gadżety są tym, co uwielbiamy.

Chciałabym zacząć od metalowych ręcznie robionych zakładek od Artillo. Te zakładki są niczym biżuteria dla naszych książek, po zamknięciu wiszą przy ich grzbiecie i ozdabiają naszą biblioteczkę. Ich wadą może być najwyższa cena ze wszystkich wymienionych przeze mnie zakładek, ale muszę przyznać, że sama używam podobnej i jest to jedna z moich ulubionych.


Zakładki magnetyczne znacie już chyba wszyscy. Urocze zakładki od Epikpage znajdziecie z podobiznami bohaterów z najpopularniejszych powieści. Poza tym zakładki magnetyczne zdecydowanie najlepiej trzymają się naszych książek. Możemy nimi rzucać, otwierać, przechylać, a zakładka na pewno pozostanie na swoim miejscu. Co ciekawe kupicie takie nawet z Georgem R.R. Martinem :D

Zakładki od Tojko. Jak tutaj się nie zakochać? Kocham szczególnie te ze zwierzątkami, ale znajdziecie również bohaterów. Widać, ile pracy, autorka włożyła w te projekty. Mam nadzieję, że za jakiś czas sama zamówię sobie kilka takich zakładek. 

Muszę Wam też pokazać te kreatywne zakładki, które dostępne są na razie wyłącznie za granicą. Musicie przyznać, że nogi wystające z książki wyglądają fenomenalnie. Niestety po otworzeniu książki zakładki tracą już całą magię. Kupić je możecie na MYBOOKMARK.

Zakładki narożnikowe łatwo możecie zrobić sami. Tutaj tylko wasza kreatywność może Was ograniczać. Nie wymagają one wybitnego talentu plastycznego. Każdy z Was bez problemu powinien poradzić sobie ze zrobieniem takiej zakładki. Moje pytanie do Was brzmi, czy one nie wypadają? ;)

Chętnie sprawdzę też Wasze propozycje. Koniecznie podeślijcie mi w komentarzach zakładki, o których nie napisałam. Zapraszam do komentowania!


"Reguły gry" - James Fray i Nils Johnson-Shelton

Przyszłość ludzkości staje pod znakiem zapytania. Cały świat opanowuje chaos, a tylko kilka osób może zmienić przebieg historii. Najwytrwalsi ze wszystkich pozostali w grze. Jedni z nich dążą do wygranej, inni do zatrzymania gry, a następni do zagłady. Jak zakończy się gra o życie i jak drastyczne skutki przyniesie? Nadeszło zwieńczenie serii "Endgame". 

UNBOXING #1 - nowości od SQN

Cześć, Nadszedł ten pamiętny dzień! Dziś pierwszy raz mam dla Was UNBOXING i to w formie filmu! Musiałam Wam pokazać jakie cudowne przedpremierowe egzemplarze przysłał mi SQN. Zapraszam.

"Pax" - Sara Pennypacker, Jon Klassen

Sara Pennypacker to autorka wielu książek, głównie skierowanych dla dzieci i młodzieży. Jednak ostatnio o jednej z jej książek zrobiło się głośno również wśród dorosłych czytelników. Czy książka zasługuje na wszelkie zachwyty? Czy jest to nowość na miarę "Małego księcia", jak zapewnia nas okładka? 

"Norwegian wood" - Haruki Murakami

"Norwegian wood" to jedna z najpopularniejszych książek japońskiego autora, faworyta do Nagrody Nobla Haruki Murakamiego. Jest to jedna z niewielu obyczajowych pozycji w jego dorobku. Skąd zachwyty nad tą książką i czy również ja im uległam? Zapraszam!