"Fight Club" - Chuck Palahniuk

"Fight club" dorwałam w bibliotece. Strasznie się cieszę, że udało mi się przeczytać książkę przed zetknięciem z filmem (którego nadal nie obejrzałam). Dawno nie spotkałam się z tak dobrą książką.
Palahniuk opowiada historię młodego człowieka, którego życiem manipuluje charyzmatyczny Tyler. Mentor wywiera tak wielki wpływ na życie naszego głównego bohatera, że ten zostaje terrorystą, wielbicielem destrukcji i bólu.


"Fight club" zdecydowanie skierowany jest do mężczyzn. Przypuszczam, że gdybym posiadała chromosom Y wywarłaby spory wpływ na moje życie. Brutalność, agresja i drastyczne fragmenty pojawiające się w książce na pewno nie są odpowiednie dla młodszych czytelników.

"Dopiero kiedy wszystko stracisz, będziesz mógł coś osiągnąć."

Początkowo w fabule trudno się połapać, chaotyczna narracja wymagająca ogromnego skupienia, utrudnia czytanie, ale dodaje klimatu. Być może lepiej zacząć od filmu, ponieważ wtedy zrozumienie książki przyjdzie nam lżej. Ja jednak pochyliłam się nad treścią i powoli analizowałam.
Masochizm, autodestrukcja, walka, manipulacja. Ten zestaw słów to chyba najlepszy opis.

"Dopiero kiedy wszystko stracisz, będziesz mógł coś osiągnąć."

W powieści Palahniuka nic nie jest takie jak nam się wydaje. Koniec zaskakuje i pokazuje całość w zupełnie innym świetle. Pozostaje z czytelnikiem na długo po przeczytaniu. Nie kończymy książki z ostatnią stroną. Trawimy ją jeszcze jakiś czas, aby dopiero móc zostawić ją za sobą.

Zdecydowanie polecam "Fight club" osobom dojrzałym, nie bojącym się agresji i brutalnych opisów. Ja jestem zachwycona powieścią Palahniuka, być może dla tego, że potraktowałam ją jako powieść psychologiczną, a być może dlatego, że naprawdę jest inna niż wszystkie dotychczasowe książki, które czytałam. Mam nadzieję, że sięgniecie po "Fight club" i ta brutalna historia urzeknie Was tak mocno jak mnie :).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz