"Ołówek" - Katarzyna Rosicka-Jaczyńska


Dzisiaj piszę dla Was o książce dość wyjątkowej. Bardzo mało udało mi się przeczytać w tym miesiącu, ale ta książka chodziła za mną przez cały październik. 

Pani Kasia to kobieta przebojowa, rozwijała swoją karierę, spełniała marzenia, aż w końcu dopadło ją SLA. Choroba zaczęła się rozwijać do tego stopnia, że Pani Kasia w pełni nieruchoma, mająca problemy z mówieniem, mogła tylko obserwować otaczający ją świat i walczyć z jego niesprawiedliwością.

Sama nie byłam pewna czy chcę zrecenzować tę książkę. W końcu to nie jest zwykła powieść, to nie jest wymyślona bohaterka, wymyślona sytuacja. To prawdziwa historia samej autorki, która dzięki ołówkowi w ustach była w stanie spisać swoją historię na komputerze. Może tego tekstu nie nazywajmy recenzją, postaram się tego nie oceniać.

"Dziwne, śmierć wpisana jest w nasze życie jako jedna z niewielu pewnych rzeczy, a prawie nikt, kiedy się pojawi, nie chce spojrzeć jej w oczy. Ona spokojnie czeka na swój czas, a ludzie, nie wypowiadając jej imienia, naiwnie myślą, że ją w ten sposób odsuną."

Życie dokopywało Pani Kasi z każdej strony, a ona sama nie radziła sobie z tym. Ludzie wokół niej zawodzili, tłumacząc się brakiem siły. Przyjaciele, rodzina, opiekunki. Wszyscy nie mogący się z nią porozumieć odchodzili od niej. Niemożność prośby chociażby o zrobienie herbaty, poprawienie poduszki czy ubranie coraz bardziej utrudniała życie bohaterki. Kasia zezłoszczona na Boga odnalazła forum dla chorych na SLA. Tam znalazła zrozumienie, ale jednak nadal jej życie było udręką. Kasia powoli dochodzi do wniosków, że bez pomocy Boga nie poradzi sobie z zaistniałą sytuacją.

To nie jest powieść, którą przeczytamy w jeden dzień. Ja nie byłam w stanie przeczytać jej nawet w tydzień. Nie czyta się jej lekko, a wydanie jest dość specyficzne i układ tekstu niewygodny, a do tego tak trudna treść! Mimo smutnej treści, autorka potrafiła dać nadzieję czytelnikowi. Słowami podtrzymuje zarówno siebie jak i czytelnika.

"Nigdy nie zadawałam sobie pytania: Dlaczego ja? Równie dobrze mogłoby brzmieć: Dlaczego nie ja? Gdyby Bóg mi powiedział: Uwolnię cię od choroby, tylko wskaż mi osobę, która za ciebie będzie chorować, kogo bym wskazała, czyje dziecko pozbawiłabym matki, którym rodzicom kazałabym patrzeć na nieuchronną agonię ich dziecka? Nie ma takiego wyboru! Dlatego nie może być takich pytań! Nigdy w życiu!"

Możecie powiedzieć, że jest to kolejna łzawa historia typu "choruję i chcę o tym napisać", ale nie. To nie jest kolejna książka, historia, to jest prawdziwe życie, którym autorka postanowiła się podzielić ze światem. Doceńmy bezpośredniość tej książki i sięgnijmy po nią, nie spodziewajmy się bestselleru, który umili nam wieczorny wieczór, a raczej szukajmy nadziei. Czytając, oddajmy hołd Pani Katarzynie, która odeszła po 11 latach walki z chorobą. Ona z nią nie przegrała. Wygrała, ale inaczej niż inni...

2 komentarze:

  1. Zachęciłaś mnie do tej książki.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta książka... musi być dobra. Zdecydowanie. Mimo takiej hm, smutnej tematyki, na pewno jest ciekawa. Chyba dopiszę ten tytuł do listy.
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń