"Zanim sie pojawiles" - film czy ksiazka?

O tej historii z powodu ekranizacji zrobiło się głośno. Chyba większość już się zetknęła z filmem, czy książką. Ja obejrzałam i przeczytałam. Co wolę? Jakie są moje wrażenia?

Z góry przepraszam, ale tym razem popełniłam błąd. Najpierw oglądałam film. Zbrodnia czytelnika. Zacznę jednak od tego jakie wrażenia odniosłam czytając tę historię.

"Zanim się pojawiłeś" to faktycznie dość wyjątkowa powieść. Sądzę jednak, że największą rolę odgrywa w niej nie sama fabuła, ale bohaterowie, którzy wykreowani są naprawdę znakomicie. Lou jest cudowna i wprowadza do powieści dużo entuzjazmu, ale stonowany Will dobrze równoważy jej charakterek.

"Człowiek ma tylko jedno życie. I właściwie ma obowiązek wykorzystać je najlepiej, jak się da."

Cała historia wzrusza i bawi. Czytelnik razem z bohaterami może przeżywać wzloty i upadki. Trudno nie lubić ekscentrycznej Lou.

Jeśli natomiast chodzi o film, nie można zapomnieć o cudownym soundtracku. Może to mój wzrok zadziałał i przez to, że widziałam stroje Lou, pokochałam ją od tej filmowej strony. Aktorzy są dobrani świetnie, a niektóre dialogi są bez zmian wprowadzone do filmu, a to tylko można chwalić.

Podsumowując, tym razem wybiorę film, ponieważ w powieści autorka skupiła się bardziej na temacie śmierci, cierpienia, eutanazji, a ekranizacja to genialna pochwała życia. Fani powieści muszą wybaczyć mi kolejną zbrodnię, ale tym razem do historii wrócę, ale na ekranie, a nie papierze.

20 komentarzy:

  1. Co do dialogów itd. nie ma się co dziwić. W końcu sama Jojo Moyes pisała scenariusz. Moim zdaniem genialny pomysł. Książka i film podobały mi się tak samo, dlatego mi potrafiłam wybrać tylko jednej wersji. Na moim blogu również pojawiło się takie porównanie.
    Pozdrawiam! Basia z bloga ostatniaksiazkoholiczka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, przynajmniej nie ma jakichś niezgodności.

      Usuń
  2. Ja osobiście chyba jednak wolę książkę. Może to wynikać z tego, że po nią sięgnęłam najpierw, albo z tego powodu, iż filmy nie trafiają do mnie tak jak wersje papierowe. Czytając powieść odczuwałam wiele emocji i miałam więcej przemyśleń na poruszone tam tematy, niż gdy oglądałam film. Oglądając ekranizację nie potrafiłam współczuć, żałować czy smucić się z powodu bohaterów. Co prawda w niektórych momentach bałam się, że moim śmiechem obudzę wszystkich śpiących już domowników, ale niestety tylko tyle. Może sytuacja byłaby odwrotna, gdybym zobaczyła najpierw ekranizację.
    Pozdrawiam
    http://czytelniczaeminencja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiadomo, zazwyczaj to książka pozwala bardziej wczuć się w historię, ponieważ czytamy myśli bohaterów i jesteśmy z nimi dłużej. Jednak tym razem film wywołał u mnie uśmiech.

      Usuń
  3. Ja jestem tego zdania, że najpierw książka, a potem film. Nigdy odwrotnie. Raz miałam taką sytuację, że najpierw ekranizacja, potem czytanie i źle mi się czytało.
    Wracając do tematu, słyszałam o tej pozycji, ale nie o filmie. Może dlatego, że nie interesuję się tą tematyką. Raczej nie sięgnę po Zanim się pojawiłeś.
    Pozdrawiam,
    http://www.sekretny-trop.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem łamię tę zasadę, ale rozumiem, że to trochę zbrodnia ;)

      Usuń
  4. Mi się zdecydowanie bardziej podoba książka. Już wkrótce na moim blogu znajdzie się recenzja właśnie tej książki. :)

    Pozdrawiam
    joolsandherbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Oglądałam film i bardzo mi się podobał, a wiele osób, które ksiażkę czytało nie wyrażało się o niej zbyt przyjemnie, więc straciłam na nią ochotę.

    withcoffeeandbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest bardzo podobna do filmu, więc po obejrzeniu wydawać się może nudniejsza, ale również jest dobra.

      Usuń
  6. Zarówno książka jak i film dopiero przede mną, więc sama wyrobię sobie zdanie.

    Nominowałam Cię do LBA. Więcej na moim blogu https://moje-czytania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacznij od książki, nie popełniaj tego błędu co ja.

      Dziękuję za nominację. Mam ich ostatnio tak wiele, że zobaczymy jak się z tym wszystkim wyrobię ;)

      Usuń
  7. Pierwszy raz film podobał mi się tak bardzo jak książka :D

    Pozdrawiam :D
    http://magic--books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak miałam jeszcze z "Gwiazd naszych wina" :)

      Usuń
  8. Mam w planach ksiażkę, film później, wolę tę kolejność :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja oglądałam film i stwierdziłam, że historia, którą poznałam mi wystarczy. Mam dość mieszane odczucia.
    Pozdrawiam!
    https://lekturia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem zmieszana. Może po prostu to niezgodność z moimi poglądami.

      Usuń
  10. Ja obejrzałam film. Podejrzewam, że sama z siebie bym się na niego nie wybrała, ale koleżanka namawiała "chodź, chodź"... Poszłam, zobaczyłam i trochę się rozczarowałam. Miałam zamiar przeczytać tą książkę, ale po obejrzeniu filmu nie jestem pewna czy warto :)
    House Of Books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wątpię. Po prostu książka jest prawie identyczna

      Usuń