"Kiedy odszedłeś" - Jojo Moyes

Po fenomenie "Zanim się pojawiłeś" w moje ręce trafiło "Kiedy odszedłeś", czyli kontynuacja poprzedniej powieści. Pierwsza książka mnie nie urzekła, ale Pani Moyes dałam drugą szansę. Zapraszam na moją recenzję "Kiedy odszedłeś".


Louisa w "Kiedy odszedłeś" to zupełnie odmieniona bohaterka. Nieszczęśliwa rzuciła swoje dawne ubrania w kąt i próbując nowego życia, stara się zapomnieć. 

Od razu muszę zwrócić Waszą uwagę na fatalny dobór tytułu. Tytuł powieści to największy spoiler pierwszej części. Nawiązuje do zakończenia pierwszej książki, co może zabrać całą zabawę czytelnikowi.

"Ale dobrze wiedziałam, jak maska, którą człowiek decyduje się pokazywać światu, może być zupełnie inna od tego, co się dzieje w środku. Wiedziałam, że smutek i ból mogą doprowadzić nas do zachowań, których sami nie jesteśmy w stanie zrozumieć."

"Zanim się pojawiłeś" nie do końca trafiło w mój gust, ponieważ w tej pięknej historii przewijało się zbyt wiele tematów dotyczących śmierci. "Kiedy odszedłeś" opiera się jednak na zasadzie "Po prostu żyj.". Jojo Moyes w drugim tomie zawarła to, czego oczekiwałam od pierwszego, czyli walkę o dobre życie. Być może to dlatego tę część czytało mi się o wiele szybciej.


Wadą powieści zdecydowanie jest to, że nie jest to tak dojrzała, jak jej poprzedniczka. Historia ma mniej zwrotów akcji, ale nadal jest przyjemna w czytaniu. Zakończenie nie jest zbyt przewidywalne, ale nie było też dla mnie szokiem. Na pewno historia nie pozostanie ze mną na długo, ale była to "ciepła" lektura. 

"Jest tylko jedne wyjście, które mogę ci przedstawić, bo widzę je codziennie. Trzeba żyć. Angażować się we wszystko i starać się nie myśleć o siniakach."

"Kiedy odszedłeś" to dobra obyczajówka na jesienne wieczory. Jestem pewna, że nie osiągnie takiej popularności jak "Zanim się pojawiłeś", ale ja z tych dwóch książek zdecydowanie wybieram kontynuację.  

Wydawnictwo: Między słowami
Liczba stron: 491
Tłumaczenie: Nina Dzierżawska

Dziś podrzuciłam Wam krótką recenzję, ale mam nadzieję, że dacie znać, czy czytaliście lub czy zamierzacie czytać "Kiedy odszedłeś". Tymczasem trzymajcie kciuki, żebym znalazła więcej czasu na czytanie! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz