Przedpremierowo: "Pieśń Dawida" - Amy Harmon

Amy Harmon niedawno zachwyciła mnie swoją książką "Prawo Mojżesza". Teraz miałam okazję przeczytać drugą część, czyli "Pieśń Dawida". Czy kolejna historia opowiedziana przez tę autorkę zrobiła na mnie równie dobre wrażenie? Zapraszam na recenzję.


"Pieśń Dawida" opowiada o Tagu, który pojawił się w "Prawie Mojżesza", jako przyjaciel głównego bohatera. Dawid ma za sobą ciężką przeszłość. Jest jednak niepokorny, a w życiu odniósł wiele sukcesów. Tag znany jest z przelotnych romansów. Gdy na jego drodze staje niewidoma Millie, jego świat przewraca się do góry nogami. W pewnym momencie Dawid znika i zostawia po sobie tylko kasety, na których nagrał swoją historię.


"Ale Tag był inny. Tag był niczym los. Po prostu był. Jak trąba powietrzna, tornado, którego nie da się kontrolować. On po prostu wciągał Cię do środka, lecz w przeciwieństwie do klęski żywiołowej, nigdy nie ustępował."

Bardzo podoba mi się gra imion bohaterów powieści Amy Harmon. Tag ma w sobie trochę Dawida, a trochę Goliata. Rzadko zwracam uwagę na to jak nazywają się poszczególni bohaterowie, ale w tej powieści to trafne i bardzo wymowne. 

Moją uwagę w tej powieści przykuł Henry. Brat Millie. Chłopiec z lekkim autyzmem wielokrotnie wymieniał różne ciekawostki związane ze sportem. Czytelnikowi cały czas wydaje się, że są one po prostu tikiem chłopca, ale on wiele przekazuje i często uczy moralności głównych bohaterów.


"Jeśli poczujesz się uwięziony lub bezradny, zamknij oczy, a będziesz miał tyle przestrzeni, ile zapragniesz."

Jeśli chodzi o wady, to początkowo miałam wrażenie, że "Pieśń Dawida" nie wyróżni się spośród innych powieści. W końcu kasety znamy już z wielu książek, a Dawid jest typowym niegrzecznym facetem, który zmienia się pod wpływem kobiety. Ta książka na pewno powiela wiele schematów.


"Nigdy nie znikamy. Ulegamy jedynie przemianom. Odchodzimy. Idziemy dalej. Ale nie znikamy. Nawet jeśli tak nam się wydaje."

Cała historia wyróżnia się jednak pięknym morałem. Ta powieść jest o wiele dojrzalsza i bardziej melancholijna niż "Prawo Mojżesza". Historia Dawida jest gorzko-słodka. Dla mnie smutniejsza, ale niektórzy mogą uśmiechać się po jej skończeniu. Jestem pewna, że odbiór zakończenia jest u mnie zupełnie subiektywny. 

Trudno powiedzieć, która część była lepsza. Jednak jestem pewna, że poleciłabym przeczytanie obu.


Za udostępnienie książki dziękuję wydawnictwu Editiored/Helion.

Wydawnictwo: Editiored
Liczba stron: 309
Tłumaczenie: Marcin Machnik