"Pocałunek na pożegnanie" - Tasmina Perry

Po pewnej przerwie od romansów musiałam wrócić do mojego gatunku. Być może jest schematyczny, ale zawsze stanowi dla mnie po prostu łatwą rozrywkę. Czy i tak było tym razem? Zapraszam do przeczytania mojej recenzji.

"Pocałunek na pożegnanie" to tak naprawdę dwie historie. Pierwsza z nich rozgrywa się w roku 1961 i opowiada o miłości Rosamund, i Dominica, a druga rozgrywa się w czasach współczesnych i opowiada o archiwistce Abby. Kobieta przypadkowo odnajduję fotografię dwójki żegnających się kochanków i postanawia dowiedzieć się, jak ona powstała. Jak łączą się te dwie historie? Wszyscy się domyślamy, jednak za całą historią kryje się tajemnica.

Niestety książkę czyta się tak szybko, że do bohaterów szczególnie się nie przywiązałam, ale nie irytowali mnie oni, więc po prostu pozostałam obojętna. Jest to raczej coś niewymagającego, ale przyjemnego.

"Miłość to potężna siła, która wiedzie na niebotyczne wyżyny i w straszliwe głębie, ale magiczne chwile wynagradzają wszystko."

Muszę przyznać, że była to dość typowa powieść tego gatunku, pojawia się pewna tajemnica, która nadaje pewnej odmienności, ale nadal jest to po prostu historia o miłości. Muszę przyznać, że książka trafiła do mnie w dobrym czasie i spełniła funkcję swojego rodzaju "odmóżdżacza". Wydaje mi się, że to przyjemna lektura na nudne wieczory. Ma jednak ona swój czar. Dwie połączone historie ukazują pewną ponadczasowość. Autorka łączy bohaterów i ukazuje, że być może wcale nie różnimy się tak bardzo, jak nam się wydaje.

"To tak, jakby przyszedł jakiś magik - no wiesz, jeden z tych, którzy występują w telewizji - i ściągnął obrus ze stołu. Niby zostawił talerze i sztućce i na pozór wszystko jest takie samo, ale tak naprawdę zupełnie inne."

Nie chciałabym jednak, żebyście pomyśleli, że jest to aż tak prosta historia. Całą książkę czytało się świetnie, lekko i szybko. Była wciągająca, ale nie wywołała u mnie łez, czy śmiechu, może delikatny uśmiech. W swoim gatunku jest to książka po prostu dobra. Sami oceńcie czy chcecie przeczytać "Pocałunek na pożegnanie".


Tym razem muszę Wam powiedzieć, że książkę mam z księgarni internetowej dadada.pl. Przesyłka przyszła do mnie bardzo szybko i bez żadnych problemów. Jeśli jesteście zainteresowani kupnem "Pocałunku na pożegnanie" to polecam zrobić to właśnie na tej stronie, ponieważ jest tam rabat 40% ;). Polecam! Czekam na Wasze komentarze odnośnie mojej recenzji! 

Wydawnictwo: Kobiece
Liczba stron: 488
Tłumaczenie: Małgorzata Bortnowska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz