"Milczenie jest srebrem" - Ryszard Ćwirlej

Rzadko na moich półkach pojawiają się kryminały. Nie jest to mój ulubiony gatunek, ale od czasu do czasu zdarza mi się sięgnąć i spróbować czegoś nowego. Tym razem miałam okazję odkryć coś, co wyróżnia się spośród innych pozycji.

Zabójstwo prostytutki, kradzież kliszy rentgenowskich i w końcu kradzież figury św. Wojciecha. Te trzy, pozornie odległe, sprawy próbują połączyć milicjanci majora Marcinkowskiego. Czy łatwym zadaniejm jest rozpracowanie tej zagadki w czasach, w których żadne zasady nie miały znaczenia?

Ryszard Ćwirlej przez swoje powieści utworzył nowy gatunek literacki: "kryminał neomilicyjny". W jego powieściach cofamy się do PRL-u i poznajemy rzeczywistość tamtych czasów. Autor tworzy niepowtarzalny klimat, brak zasad, alkohol przelewający się na każdej stronie i kompletny chaos.

Zanim dostałam książkę wyczytałam, że jest to 8. tom serii. Nie dajcie się jednak zwieść! Spokojnie możecie przeczytać książkę bez znajomości poprzednich części. Każda część to odrębna historia i nie powinniście mieć problemu z rozeznaniem się w akcji powieści. Być może jakiś czas miałam kłopot z rozpoznawaniem bohaterów, ale spowodowane to było po prostu natłokiem nowych nazwisk.

W kryminale dużo jest miejsca na humor. Wielorotnie Teofil rozbawiał mnie swoim podejściem do życia. Jeśli chodzi o rozwiązywanie całej sprawy, miałam wrażenie, że wszystko odkrywa się przypadkiem, a wszyscy są po prostu nieporadni. Muszę jednak przyznać, że również to dodawało klimatu.

Po tej lekturze mam wrażenie że kryminał to gatunek, w którym ani trochę nie odbiegamy od zagranicznych autorów. Nasi pisarze tworzą światy równie dobre, jak te tworzone przez pisarzy znanych na całym świecie. Ćwirlej, Mróz, czy Bonda to zdecydowanie nazwiska na skale światową.

Napiszcie mi w komentarzach, jakie polskie kryminały Was porwały. Chętnie sięgnę po coś, co mi polecicie. Jak zwykle zapraszam do obserwowania mojej strony na facebooku i bloga.

Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 480

Za udostępnienie egzemplarza dziękuję księgarni dadada.pl. W tej księgarni tę pozycję możecie kupić już za 27,34zł. Polecam!
Znalezione obrazy dla zapytania dadada.pl


"Making faces" - Amy Harmon

Młodzieżowe książki często trafiają na moje półki, niestety, rzadko trafiają do mojego serca. Amy Harmon jednak już dwukrotnie zachwyciła mnie swoimi powieściami "Prawo Mojżesza" i "Pieśń Dawida". Jak było z jej trzecią książką?

"Making faces" opowiada historię nastoletniej Fern, przystojnego Ambrosa, niepełnosprawnego Baileya i innych mieszkańców małego miasteczka, w którym żyją. Fern zakochuje się w Ambrosie, który wydaje się poza jej zasięgiem. Spokój w ich rzeczywistości zakłóca wojna. Ambrose wraz z 4 kolegami decyduje się przystąpić do wojska. Razem z wojną traci swoje dotychczasowe życie, a po powrocie nic już nie jest takie jak było.

"Gdy się komuś długo przyglądasz, przestajesz widzieć doskonały nos albo proste zęby. Przestajesz widzieć bliznę po trądziku i dołek na brodzie. Te cechy zaczynają się zamazywać, a ty nagle widzisz kolory i to, co kryje się w środku, a piękno nabiera zupełnie nowego znaczenia."

W książkach tego gatunku często mam problem z bohaterami, wszyscy wydają się podobni i bardzo papierowi. "Making faces" takie nie jest. Każdy z bohaterów jest wykreowany na najwyższym poziomie. Kochałam ich, jak swoich przyjaciół. Czytając książkę, czułam wokół siebie bohaterów, ich naturalność. Genialny Bailey, który rozbawiał mnie na każdej kolejnej stronie. Fern, z którą każda z czytelniczek może się utożsamić i Ambrose, który pokiereszowany przez życie wcale nie jest tak idealni, jak bohaterowie innych młodzieżówek. Akcja książki była ciekawa, ale to postacie stworzyły całą historię.

"Dzięki książkom możemy być, kim chcemy, uciec na chwilę od samego siebie."

Jestem absolutnie zachwycona światem, który opisała Amy Harmon. Sądziłam, że po poprzednich powieściach nie będzie w stanie utrzymać tak wysokiego poziomu. Myliłam się, tym razem wykreowała jeszcze lepszą fabułę, lepszych bohaterów i poruszyła trudniejsze problemy. Ukazała radzenie sobie ze stratą, trudną miłość, chorobę i bezgraniczną przyjaźń. Czytając, płakałam i śmiałam się na zmianę. Amy Harmon swoją książką zafundowała mi prawdziwy emocjonalny rollercoaster.

"Śmierć jest łatwa. Życie jest dużo trudniejsze."

Jeśli mamy czytać młodzieżówki, to czytajmy właśnie takie. "Making faces" to książka, którą będę wielokrotnie polecać i na pewno szybko o niej nie zapomnę. Powieść, która bawiła mnie i łamała mi serce, powieść, którą chciałabym przeczytać na nowo. Tym razem jestem w stanie Wam zagwarantować, że to właśnie jest powieść warta przeczytania.

Kliknięcie w poniższe tytuły przeniesie Was do recenzji innych książek tej autorki

Zapraszam również do polubienia mojej strony na facebooku, obserwowania bloga, a w komentarzach napiszcie mi, czy Wy spotkaliście się już z twórczością Amy Harmon :)

Za możliwość przeczytania "Making faces" dziękuję wydawnictwu Editio.

Wydawnictwo: Editiored
Tłumaczenie: Joanna Sugiero
Liczba stron: 344