"Buntowniczka z pustyni" - Alwyn Hamilton [Recenzja #44]

Już na początku chciałam Was przeprosić, że recenzja nie pojawiła się w środę, tylko dzisiaj. W związku z tym aktualnościami podzielę się z Wami dopiero za tydzień. Mam nadzieję, że uda mi się wszystko opanować, bo na razie jestem strasznie zakręcona przeprowadzką. Natomiast dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki, której chyba tylko ja jeszcze nie czytałam.

"Buntowniczka z pustyni" to historia nastoletniej Amani, której życie toczy się pośrodku pustyni. Dziewczyna ma niedługo zostać wydana za mąż, ale nie zgadza się z otaczającą rzeczywistością. Buntowniczka wierzy, że dzięki talentowi w posługiwaniu się bronią, uda jej się uciec od despotycznej rodziny. Na swojej drodze spotyka tajemniczego i przystojnego Jina, z którym postanawia odbyć swoją dalszą podróż. Kim tak naprawdę jest Jin i co czeka Amani w kolejnych nieznanych miejscach?

"Nieważne, gdzie się znajdujemy, nic nie zmieni tego kim jesteśmy (...). Jeśli tutaj byliśmy bezwartościowi, dlaczego miałoby to się zmienić gdzieś indziej?"

Alwyn Hamilton na pewno tworzy coś innego. Rzadko w literaturze młodzieżowej spotykamy się ze światem stylizowanym na  Bliski Wschód. Razem z bohaterami przemierzamy przez bezkresną pustynię. Pierwszą część serii można nazwać powieścią przygodową, ponieważ akcja skupia się głównie na drodze, którą przemierza Amani wraz z Jinem.

Główna bohaterka doświadcza świata pełnego magii, o którym dotychczas słyszała wyłącznie z regionalnych legend. Razem z nią wchodzimy w świat pełen tajemnic i czarów. Odkrywamy kolejne informacje o świecie i brutalnych rządach w kraju naszych bohaterów.

"Jeśli ciągnęłam Jina przez pół pustyni tylko po to, żeby tu umarł, to chyba go zabiję."

Warto też wspomnieć, że Amani, jako kobieta, nie ma łatwego życia w męskim świecie. Wielokrotnie musi udawać mężczyznę, aby brano jej umiejętności na poważnie i swoją odważną postawą przypomina mi Mulan z mojej ukochanej bajki Disneya. Jest silną bohaterką i rzadko miewa wątpliwości, jest spontaniczna, i zdecydowanie da się lubić.

Jeśli jednak mam być zupełnie szczera, to klimat stworzony przez autorkę nie należy do moich ulubionych. Doceniam jednak to, jak wykreowany jest ten świat i sądzę, że "Buntowniczka z pustyni" wnosi coś nowego do świata literatury młodzieżowej. Seria Alwyn Hamilton jest powiewem świeżości na rynku książki.

"Jeśli wiedza była władzą, wówczas niewiedza była największą słabością istot nieśmiertelnych."

Kolejny raz nie mogę się powstrzymać, żeby nie powiedzieć o okładce książki. Czwarta Strona ostatnio przoduje w moich okładkowych rankingach. Niedawno zachwyciło mnie "The Call", a teraz pięknie połyskująca okładka "Buntowniczki z pustyni". Jeszcze bardziej cieszy mnie to, że okładki kolejnych części również mają te piękne złote elementy!

Mimo tego, że nie do końca odnajduję się w pustynnych klimatach, to zdecydowanie sięgnę po kolejne części serii. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z podobnym pomysłem na powieść, a to jest dla mnie ogromnym plusem. Oryginalność tej serii to wielka zaleta, którą doceni każdy fan powieści młodzieżowych.

Ocena: 6/10

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 361
Tłumaczenie: Agnieszka Kalus


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona.

W komentarzach możecie mi napisać, czy Wy już macie tę książkę na swojej półce, lub czy zamierzacie ją przeczytać w najbliższym czasie, a już w środę kolejny wpis dotyczący współpracy.



Kiedy i jak rozpocząć współpracę z wydawnictwem?

Każdy z recenzentów,  w pewnym momencie swojego blogowania, myśli o rozpoczęciu współpracy z wydawnictwami. Chciałabym dzisiaj przybliżyć Wam ten temat, powiedzieć z czym wiąże się taka współpraca, jak ją rozpocząć i kiedy można zacząć się o nią starać. Nie mam pojęcia, czy jestem odpowiednią osobą, aby pisać na ten temat, ale pamiętam, że kiedy sama szukałam informacji na ten temat, odnalazłam ich bardzo mało.

Z czym wiąże się współpraca z wydawnictwem?

W przypadku blogerów współpraca z wydawnictwem często wiąże się z barterem, czyli otrzymujemy egzemplarz papierowy za darmo i publikujemy recenzję tej książki. Istotne jest to, że nie jesteście zobowiązania do napisania pozytywnej recenzji. Mitem jest również, że to wydawnictwa narzucają blogerom konkretne egzemplarze. Sami wybieracie powieść, o której chcecie napisać i sami decydujecie w jakim czasie od otrzymania egzemplarza o niej piszecie. 

Kiedy możecie się starać o współpracę z wydawnictwem?

Powstają różne teorie na temat tego, co pod uwagę biorą wydawnictwa, wybierając recenzentów. Jedni mówią, że są to wyświetlenia bloga, inni mówią o obserwatorach, a jeszcze kolejni sądzą, że wystarczy dobrze pisać. Nie ma na to reguły, różnie z tym bywa. Na pewno istotny jest czas istnienia bloga i regularność. Nie są wskazane długie przerwy między wpisami! Jeśli chodzi o liczbę wyświetleń, o popularność bloga, to mogę Wam uczciwie powiedzieć, że mały blog jest w stanie bardzo wcześnie rozpocząć pierwszą współpracę.

Sama swoją pierwszą współpracę rozpoczęłam, kiedy miałam 2500 wyświetleń na blogu. Liczba jest naprawdę niewielka, a już wtedy mi się udało. Próbujcie, próbujcie jeszcze wcześniej, jeśli chcecie. Uwierzcie mi, nie zaszkodzi ;).

Jak poprosić o rozpoczęcie współpracy?

Na samym początku znajdźcie wydawnictwo, które naprawdę Was interesuje. Kiedy jesteście małym blogiem nie porywajcie się od razu na Literackie, Otwarte, Albatros lub inne wielkie wydawnictwo. Jeśli chcecie dowiedzieć się, które wydawnictwa ja polecam na początek, to możecie napisać do mnie na moją stronę na Facebooku lub mejla, którego podam niżej.

Przede wszystkim nie wysyłaj mejla do wielu wydawnictw na raz! Wydawnictwo bardzo łatwo może sprawdzić do kogo wysyłasz mejla. Spróbuj spersonalizować swoją wiadomość pod konkretne wydawnictwo. Jeśli chodzi o wybór egzemplarzy zawsze wybieraj z nowości i zapowiedzi, ponieważ te książki znajdują się w dziale promocji najczęściej.

Przede wszystkim wysyłajcie te wiadomości. Nie bójcie się, że będziecie natrętni, nie czekajcie aż wydawnictwo napisze do Was, nie zniechęcajcie się tym, że nie odpisują. W końcu oni również mają z tego korzyści.

Już za tydzień napiszę Wam szczegółowy opis, jak powinna być napisana Wasza prośba o rozpoczęcie współpracy! Znajdziecie tam naprawdę istotne informacje. Jeśli już teraz chcesz się ze mną skontaktować to bardzo chętnie i szczerze odpowiem na Wasze wszystkie pytania. Zapraszam do kontaktowania się ze mną przez moją stroną na Facebooku, którą znajdziecie po prawej stronie mojego bloga i na mojego mejla: Miazekola@gmail.com.

Piątkowe aktualności, czyli między innymi Radek Kotarski i czytampierwszy.pl [Aktualności #2]

Już kolejny piątek i kolejny raz postaram się przybliżyć Wam najnowsze informacje ze świata literatury. Co tydzień zbieram dla Was informacje z różnych źródeł, aby przedstawić Wam 5 najciekawszych newsów. Zapraszam!

Radek Kotarski wydaje nową książkę!
Nie wiem, ilu z Was śledzi polskich youtuberów, ale mam wrażenie, że Radka Kotarskiego z Polimatów kojarzą wszyscy. Czym tym razem mnie zaskoczył? Radek rzucając piłeczkę do ping-ponga do kubeczków, wylosował sobie język, którego postanowił nauczyć się w pół roku. Przez te pół roku stosował i sprawdzał przeróżne metody uczenia się, a na podstawie tego doświadczenia wydał książkę, w której opisuje, jak robić to najskuteczniej. Już czekam na tę książkę!

Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=togQVvQy3bk

Czwarta Strona dołączyła się do czytampierwszy.pl
Czy jestem z tego zadowolona? Sama nie wiem, ale tak, to już oficjalne, Czwarta Strona podłączyła się do projektu czytampierwszy.pl i już teraz punkty możecie wymieniać na ich książki. Mam nadzieję, że portal ruszy w dobrą stronę, ponieważ wydawnictwa są obiecujące. Jeśli nie wiecie, o co chodzi z tym portalem to odsyłam Was do mojego wpisu na ten temat.


70. urodziny Stephena Kinga!
21. września swoje urodziny obchodził Stephen King. Ostatnimi czasy fenomenem jest ekranizacja jego powieści pt."To", która jest podobno bardzo dobra. Król Grozy ma już ponad czterdziestoletnią karierę pisarską za sobą i mam nadzieję, że przed nim jeszcze wiele lat pisania i dostarczania nam rozrywki na tak wysokim poziomie.

Właśnie teraz odbywa się 9. Festiwal Poezji w Sopocie
Jeśli przypadkiem mieszkacie w Trójmieście, to nie możecie przegapić tego wydarzenia. Popularność poezji z dnia na dzień zanika coraz bardziej, a takie festiwale są genialnym pretekstem do zgłębienia świata poezji na nowo. Mam nadzieję, że wiele osób właśnie przebywa w tym miejscu, ja żałuję tylko, że tak daleko mieszkam.


Już niedługo Polskę odwiedzi Dan Brown!
Już w październiku będziemy mogli gościć w Polsce tego znakomitego autora. Napisał między innymi "Kod Leonarda da Vinci" i "Inferno", a już 3. października na rynku książki pojawi się jego najnowsza książka "Origin". W związku z tym w październiku sam autor przyjedzie do Polski na spotkanie autorskie.

To już wszystko, co przygotowałam dla Was na dzisiaj. Bardzo chętnie poczytam w komentarzach, co zainteresowała Was najbardziej w tym tygodniu. W niedzielę oczywiście zapraszam na krótki felieton.









Świat z Waszych koszmarów, czyli "The Call. Wezwanie" - Peadar O'Guilin [Recenzja #43]

"The Call. Wezwanie" to pierwsza część kolejnej dystopijnej serii. Na tylniej części okładki możemy przeczytać, że za sprawą tej książki powinniśmy zapomnieć o kultowych już "Igrzyskach śmierci" i "Więźniu labiryntu". Czy wśród fali powieści tego gatnuku, jest jeszcze coś, co może zaskoczyć?

Co byś zrobił, gdybyś wiedział, że w każdym momencie możesz zniknąć ze świata na 3 minuty i wrócić martwy? Nastolatkowie powieści Peadara całe dzieciństwo przygotowują się do tego momentu, przygotowują się, aby przetrwać te trzy minuty i przechytrzyć łowców bezwględnego ludu Sidhe. Nessa, Megan i Anto to tylko trójka z pechowców, którym przyszło żyć w tym okrutnym świecie. Jednak Nessa nie może biegać, czy mimo porażenia nóg ma szanse na przeżycie, kiedy przyjdzie pora na jej Wezwanie?

"Akceptuj dyskomfort, ale bądź świadomy szkód."

Brzmi, jak typowa dystopia, prawda? Też tak myślałam, ale w momencie, w którym zagłębiłam się w świat stworzony przez autora zrozumiałam, czym ta książka się wyróżnia. Rzeczywistość wykreowana przez O'Guiliana jest nadzwyczajnie okrutna i przerażająca. Uwierzcie, do tej pory nie czytaliście tak bezwzględnej dystopii. Dziesiątki zabijanych dzieci, przerażające stwory i wieczna niepewność bohaterów, to tylko kilka cech, które tworzą mroczny klimat tej powieści.

Początkowo miałam spory problem z wdrożeniem się w powieść. Autor stworzył świat na tyle złożony, że przez pierwsze kilkadzdiesiąt stron barzo trudno odnaleźć się w tej historii. Jednak im dalej brnęłam w powieść, tym bardziej pochłaniała mnie nieustająca akcja.

"Teraz nie ma już ucieczki z Szaroziemi, tylko śmierć, a może być ona szybka lub straszliwa ponad wszelkie wyobrażenie."

Niestety, "The Call. Wezwanie" nie jest w pełni dopracowaną powieścią. Duży problem stanowią nierozwinięte portrety psychologiczne wszystkich bohaterów. Bardzo trudno polubić któregoś z nich, ponieważ wśród kolejnych wydarzeń nie ma miejsca na opisywanie emocji towarzyszących bohaterom. Jednak muszę wyróżnić Anto, który wierny swoim ideałom wyróżnia się z pośród pozostałych. Niestety, z czasem dowiadujemy się o jego losie coraz mniej.

W przypadku tej książki nie mogę też zapomnieć o pięknym polskim wydaniu. Wydawnictwo Czwarta Strona przebiło wszystkie zagraniczne egzemplarze. Już sama okładka stanowi idealne odniesienie do brutalnej treści i jeśli raz rzucicie na nią okiem, będziecie chcieli mieć ją w swojej prywatnej biblioteczce.

"Chcemy przeżyć prawdziwą żałobę, a nigdy, nigdy nie mamy takiej szansy, prawda?"

Podsumowjąc, sądzę, że podobnej powieści nie było jeszcze na rynku książki. Wydaje mi się, że szczególnie mężczyzn porwałaby ta powieść, ale fani "Igrzysk śmierci" również nie pownni być zawiedzeni. Z pewnością sięgnę po kolejną część cyklu, ale za bohaterów obniżam ocenę do 6.

Ocena: 6/10

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 352
Tłumaczenie: Piostr Chojnacki i Katarzyna Bażyńska-Chojnacka


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona.

Dzisiaj w komentarzach napiszcie mi jaka jest Wasza ulubiona dystopia. Zapraszam również do obserwowania mojego bloga i strony na Facebooku, abyście mogli być na bieżąco.

Czy czytampierwszy.pl wykorzystuje blogerów?

Jakiś czas temu ruszył portal stworzony dla blogerów, czytampierwszy.pl. Kiedy tylko dowiedziałam się o jego powstaniu, popędziłam założyć sobie konto na tej stronie. Pełna nadziei, że ułatwi mi to pracę z kolejnymi wydawnictwami i udostępni mi większy wybór egzemplarzy recenzenckich. Jakie są moje wrażenia po dwóch tygodniach użytkowania? Jeśli jesteście ciekawi mojej opinii, to zapraszam do przeczytania mojego wpisu.

Jaka jest zasada działania czytampierwszy.pl?

Jeśli nie macie jeszcze konta na tym portalu, to szybko postaram się wyjaśnić Wam jego działanie. Rejestrując się podajemy nasze social media, miejsca, gdzie będziemy recenzję udostępniać i wysyłamy, aby administrator mógł zaakceptować nasz profil. Po akceptacji otrzymujemy daną liczbę punktów ISBN. Ja dostałam ich 50 i z tego, co wiem inni blogerzy również. Za ISBNY możemy wykupić książkę do recenzji, a po jej wstawieniu zyskujemy kolejne punkty. Brzmi jak dobry pomysł prawda? Strona działająca, jak księgarnia internetowa, w której książki otrzymujecie za recenzje. Jednak jak wszystko, portal ma swoje wady i zalety.

Niestety szybko przekonałam się o wadach portalu.

Chcąc wykupić książkę dowiedziałam się, że egzemplarz elektroniczny będzie kosztował mnie 20 punktów, a papierowy aż 100. Z reguły nie czytam wersji elektronicznej, ponieważ nie mam czytnika, a na innych urządzeniach jest to dla mnie po prostu niewygodne. Jednak chcąc sprawdzić portal dokładniej postanowiłam wykupić przedpremierowo e-book "Rdzy" Jakuba Małeckiego, licząc, że będę mogła sobie go czytać na telefonie w każdym miejscu.

Niestety już wtedy czekała na mnie niemiła niespodzianka, ponieważ okazało się, że e-booka mogę czytać wyłącznie na komputerze w przeglądarce internetowej z powodu issuu. Na szczęście książka była na tyle ciekawa, że udało mi się przebrnąć przez te 300 stron i napisać recenzję. Jednak nie wątpię, że osób, które liczyły na pdf, epub lub mobi, było więcej. 

Jak wygląda sytuacja z punktami?

Jeśli jesteście ciekawi, ile punktów uzyskałam za udostępnienie jednej recenzji, już Wam mówię! Recenzję udostępniłam na: blogu, mojej stronie na Facebooku, 7 grupach, lubimyczytac.pl i na stronach dwóch księgarni internetowych. Za wszystkie te działania otrzymałam w sumie 55 punktów. Doliczając 30 ISBN, które zostały mi po zakupie wersji elektronicznej, jest to 85 punktów na zakup kolejnej pozycji. Niestety nadal zbyt mało na wersję papierową (ja jednak miałam to szczęście, że kilka pozycji przeceniono na 59, więc kupiłam).

W takim razie czy czytampierwszy.pl nas wykorzystuje czy może przynosi nowe możliwości?

Szczerze mówiąc w obecnej sytuacji bardzo zyskuje wydawnictwo SQN. Wcześniej nikt nie połasiłby się na wersję elektroniczną, a teraz jak najbardziej. Z drugiej strony przecież my sami wykupujemy te książki i się na to zgadzamy. Każdy z nas podejmuje wybór czy chce korzystać z portalu czy nie. Oszukani mogą się czuć jedynie Ci, którzy spodziewali się innych wersji elektronicznych.

Czy będę dalej korzystała z portalu?

Myślę, że z czystej ciekawości pośledzę jeszcze zmiany na portalu. Nie spisuję go na straty, przecież mają czas na zmiany, ponieważ działają zaledwie od tygodnia. Od poniedziałku na sie pojawić kolejne wydawnictwo na czytampierwszy.pl. Sama waham się czy chcę, żeby było to jedno z moich ulubionych. Na razie fanką nie jestem, ale nie wykluczam, że nią zostanę. Sam pomysł uważam za dobry, wykonanie niestety słabe.

Wiem, że dzisiaj rozpisałam się i być może ciężko przeczytać cały tekst, ale chciałam Wam przekazać wszystkie istotne informacje bez żadnych niedomówień. Jeśli jesteście ciekawi jakichś szczegółów przed założeniem konta to bardzo chętnie udzielę Wam informacji w komentarzach lub przez moją stronę na Facebooku. Teraz zapraszam Was do wyrażania Waszej opinii o tym portalu w komentarzach.

Jeśli chcecie założyć konto na czytampierwszy.pl, będzie mi bardzo miło, jeśli zrobicie to klikając w baner poniżej :)

Piątkowe aktualności, czyli między innymi jak zarobić tysiące na Harrym Potterze

W każdy piątek będę starała się przybliżyć Wam kilka aktualności ze świata literatury. Mam nadzieję, że każdy znajdzie coś dla siebie i że chociaż ktoś będzie regularnie zaglądał, aby być na bieżąco z nowościami. Zapraszam!

Lepiej sprawdź, co Twój "Harry Potter i kamień filozoficzny" ma na 53. stronie!
Na stronie 53. tej książki odnajdziecie listę rzeczy, które powinien mieć uczeń pierwszego roku na Hogwarcie. W pierwszych 500 egzemplarzach pojawia się tam błąd, różdżka pojawia się podwójnie na początku i na końcu listy. Pewnie zastanawiacie się co z tego? Te wydania to białe kruki i radzę Wam sprawdzić czy nie macie jednego z nich, ponieważ bylibyście właścicielami książki wartej 90 tysięcy złotych!


Brittainy C. Cherry pojawi się na Targach Książki w Krakowie!
W tym tygodniu mogliśmy dowiedzieć się również, że autorka świetnych romansów przyjedzie na spotkanie do Polski! Brittainy C. Cherry to autorka m.in. "Kochając Pana Danielsa" i "Art&Soul", jeśli jeszcze jakimś cudem nie czytaliście nic tej autorki to koniecznie musicie zapoznać się z jej twórczością bo jest ge-nial-na! Sama strasznie żałuję, że nie będę mogła tam być, ale mam nadzieję, że przywita ją bardzo duże grono fanów.


Już teraz możecie przeczytać przedpremierowy fragment "Labiryntu duchów" Zafóna!
Wielkimi krokami zbliża się jedna z najciekawszych premier tego roku. Carlos Ruiz Zafón ma miliony fanów na całym świecie i jestem pewna, że "Labirynt duchów" nie przejdzie bez echa przez świat literatury. Jeśli tak jak ja należycie do osób niecierpliwych, to już teraz, klikając w źródło, możecie przeczytać fragment najnowszej powieści tego autora. 


Miejsce dla czytelników na dworcu MDA w Krakowie!
Na krakowskim dworcu pojawiła się specjalna przestrzeń dla fanów literatury. Czekając na autobus, można tam w spokoju oddać się dobrej książce i usiąść w przytulnym fotelu. Sądzę, że jest to genialna inicjatywa i żałuję, że nie ma tego w każdym miejscu. Chociaż nie szukajmy wymówek, czytać możemy wszędzie!



Legimi na Kindel'u!
Bardzo często mówi się o popularności e-booków. Jednak nie są one tak popularne jak nam się wydaje. W Polsce stanowią one jedynie 5% rynku książki. Jest jednak platforma, która jest Netfliksem wśród e-booków, Legimi. Niestety portal dużo tracił na tym, że nie można było z niego korzystać za pomocą Kindel'a. Jednak już niedługo się to zmieni! Czekamy z niecierpliwością.


Na dzisiaj to już wszystkie aktualności. Mam nadzieję, że chociaż jeden z newsów Was zainteresował, jeśli chcecie dowiedzieć się wiecej, to koniecznie klikajcie w źródła. Zapraszam na felieton w niedzielę, recenzję w środę i kolejne aktualności za tydzień, więc jeśli chcecie być na bieżąco to obserwujcie bloga i Facebooka.

PRZEDPREMIEROWO: "Rdza" - Jakub Małecki [Recenzja #42]

Dzisiaj mam dla Was recenzję przedpremierową. Dawno nie miałam okazji pisać dla Was o czymś przed wydaniem, ale dzisiaj za sprawą wersji elektronicznej miałam tę możliwość.

Dlaczego warto oglądać Grę o Booktube 2?

Rok temu na moim blogu mogliście czytać serię postów Perełki Booktuba. Dzisiaj być może wracam trochę do tej serii, ale opowiem Wam tylko o jednym kanale, a raczej programie. Zapraszam.

Czym jest GOB 2?

Gra o Booktube jest to program internetowy publikowany na kanale Mai K., w którym konkurują ze sobą recenzenci książkowi. Prowadzący sprawdzają ich wiedzę o książkach, autorach i bohaterach, aby pod koniec wyłonić zwycięzcę całego programu. Rok temu pojawił się już sezon pierwszy tego programu i jeśli jeszcze go nie oglądaliście to koniecznie musicie nadrobić zaległości.

Kto bierze udział w tym sezonie programu?

W tym roku Maja postanowiła zmienić troszkę strukturę programu i oprócz booktuberów zaangażowała również blogera, instagramowicza, a nawet widza. Również liczba prowadzących powiększyła się do 5 osób. W tym sezonie zobaczycie m.in. Cat Vloguje, Kulturalną Szafę, czy Pawła z P42. Uczestników oczywiście jest o wiele więcej, ale nie chcę zdradzać Wam wszystkiego, żebyście sami mogli sobie to sprawdzić, oglądając pierwszy odcinek.

Ale dlaczego tak naprawdę warto oglądać ten program?

1. Takiego programu nie doświadczycie w telewizji
Oglądając telewizję nie da się trafić na program mówiący o literaturze. Jednak w internecie możecie obejrzeć już teraz program robiony na poziomie programów telewizyjnych. Oglądając GOB nie da się nie docenić ogromu pracy włożonego w realizację. Godziny spędzone na nagraniach i godziny montażu przynoszą naprawdę bardzo dobry efekt.
2. Nieważne czy jesteście fanami blogów, youtuba, czy instagrama
Teraz każdy będzie mógł wybrać swojego ulubionego uczestnika. Jestem pewna, że na długiej liście uczestników na pewno znajdziecie kogoś, komu kibicować będziecie przez kolejne tygodnie. Bardzo duża różnorodność uczestników była najlepszą zmianą w GOB.
3. Program może towarzyszyć Wam regularnie przez 3 miesiące
W każdą sobotę o 10:00 możecie oglądać nowe odcinki. Losy uczestników możecie śledzić regularnie przez 3 miesiące, co zapewnia naprawdę dobrą rozrywkę w każdym tygodniu.
4. Co tydzień pojawiają się również materiały dodatkowe
Jeżeli po obejrzeniu odcinka czujecie niedosyt, możecie oglądać materiały dodatkowe tworzone przez uczestników i prowadzących. Co sobotę jeden z nich publikuje na swoim kanale mały bonus dla fanów programu.
5. Oglądając każdy kolejny odcinek, możecie wygrywać książki
W realizacji Gry o Booktube, pomaga wydawnictwo Czwarta Strona. Dzięki temu wydawnictwu pod koniec każdego odcinka macie możliwość wygrania książki. W konkursach możecie wziąć udział po prostu wstawiając komentarz pod filmem.

Grę o Booktube możecie oglądać klikając w ten link:

Jeżeli oglądaliście już GOB 2, napiszcie mi w komentarzach, jak Wasze wrażenia po pierwszym odcinku. Chętnie poczytam też komu Wy kibicujecie. Zapraszam Was również do obserwowania mojego bloga i mojej strony na Facebooku, jeśli chceci być na bieżąco.


Jak napisać dobrą, ale przewidywalną powieść, czyli "Za zamkniętymi drzwiami" - B.A. Paris [Recenzja #41]

Wszyscy znamy takie pary jak Jack i Grace: on jest przystojny i bogaty, ona czarująca i elegancka. Chciałoby się poznać Grace nieco lepiej, ale to niełatwe, bo Jack i Grace są nierozłączni. Dlaczego Grace nigdy nie odbiera telefonów, nie wychodzi z domu, a nawet nie pracuje. I jak to możliwe, że gotując tak wymyślne potrawy, w ogóle nie tyje? I dlaczego w oknach sypialni są kraty? Doskonałe małżeństwo czy perfekcyjne kłamstwo?

"Nic nie pozbawia nas sił równie skutecznie jak strach."

Zdecydowałam, że przeczytam tę powieść, ponieważ wiedziałam, że jest ona jedną z najlepiej sprzedających się książek, a mimo to budzi bardzo mieszane emocje wśród kolejnych czytelników. Z thrillerem, w którym opowiadana jest historia małżeństwa miałam do czynienia tylko raz, czytając "Zaginioną dziewczynę", która zrobiła na mnie ogromne wrażenie.

"Rozglądam się za wszystkimi, którzy śmieją się i żartują, starając się zrozumieć, że moje życie stało się życiem, którego nikt nie może nawet zacząć sobie wyobrazić"

Powieść jest dość schematyczna, ponieważ już rozpoczynając książkę, wiedziałam, co jest tajemnicą tego małżeństwa. Autorka również nie daje nam możliwości dłuższego gdybania, ponieważ w pewnym momencie całą intrygę otrzymujemy wyjaśnioną słowo po słowie na tacy.

Na początku irytowała mnie narracja głównej bohaterki, czytanie pierwszych kilkudziesięciu stron było bardzo męczące. Grace analizuje całą kolację, która rozpoczyna powieść, do tego stopnia, że nie mogłam jej znieść. Na szczęście, całość nie jest tak nużąca, jak początek. Z czasem autorka porwała mnie w swoją historię i wciągnęła w mroczny świat bohaterki.

"Udawanie złamania byłoby znacznie trudniejsze, po prostu dlatego, że było w mojej naturze, aby walczyć" 

W powieść wpleciona jest również siostra Grace, Millie. Chora na zespół Downa dziewczyna zamieszane jest w cały koszmar i zdecydowanie stanowi najmocniejszą część powieści. Portrety psychologiczne pozostałych bohaterów niestety nie są do końca poglębione

Mimo pewnych wad powieść wciągneła mnie i czytało mi się ją bardzo przyjemnie. Całość zrobiła na mnie dobre wrażenie i zachęciła mnie do czytania kolejnych książek z tego gatunku. Wydaje mi się, że dla wielbicieli thrillerów może być ona jednak dość przewidywalna. "Za zamniętymi drzwiami" to dobra pozycja, z którą zacząć możecie przygodę z thrillerami, ale mam wątpliwości czy spodoba Wam się ona, jeśli jesteście koneserami tego typu historii.

Ocena:7/10

Napiszcie mi w komentarzach czy czytaliście tę powieść, albo czy zamierzacie. W piątek zapraszam Was na newsy ze świata książek, więc obserwujcie bloga i Facebooka, żeby być na bieżąco!

Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 304
Tłumaczenie: Janusz Ochab


Szkoła zniechęciła mnie do poezji

Od poniedziałku rozpoczyna się rok szkolny, więc o nauczaniu postanowiłam dla Was napisać. O poezji jeszcze dla Was nie pisałam, być może dzisiaj dowiecie się dlaczego. Mam nadzieję, że podzielicie się ze mną Waszymi doświadczeniami w komentarzach.

Dlaczego lekcje języka polskiego zniechęciły mnie do poezji?

Pamiętam, że kiedy mieliśmy na lekcji mówić o wierszu, wszyscy byliśmy z góry znudzeni. Część osób, co prawda, zawsze siedziała znudzona na języku polskim, ale nie będę dziś o tej grupie pisała. Szkoła jednak naprawdę zniechęciła mnie do poezji. Zawsze, kiedy przechodziliśmy do interpretacji wiersza, w mojej głowie pojawiały się tysiące pomysłów, wiele przemyśleń na temat wiersza, ale wiecie co? W szkole nie miało to znaczenia, ponieważ moja interpretacja nigdy nie pokrywała się z tą narzuconą przez szkolne podręczniki.

Problem programu, nie złego nauczyciela

Choć w moim dzisiejszym wpisie narzekam na lekcje języka polskiego, to nie mogę narzekać na nauczycieli, którzy mnie uczyli. Sami wielokrotnie kpili z narzuconego im programu, ale nie mogli pominąć jego kolejnych punktów, więc musieli ograniczać swoje zajęcia do jego realizacji. Zdaję sobie sprawę, że musimy mieć podstawową wiedzę, że wiersze pomagają scharakteryzować epoki i autorów, ale powinna znaleźć się odrobina czasu na większą dowolność.

"Niektórzy lubią poezję"

Na szczęście dzisiaj mogę Wam powiedzieć, że moja niechęć do poezji nie trwała wiecznie. Jakiś czas temu mój chłopak wprowadził mnie w świat poezji i dowolnej interpretacji. Choć nadal liryka nie jest mi bliska, to jednak zwalczam swoje uprzedzenia, czytając i zakochując się w kolejnych wierszach. Mam nadzieję, że w końcu zupełnie przekonam się do tego rodzaju literackiego i na równi z powieściami będę stawiała kolejne tomiki wierszy.

Czekam na Wasze opinie w komentarzach, a w środę zapraszam Was na recenzję. Zachęcam również do obserwowania bloga i strony na facebooku, jeśli chcecie być na bieżąco.


Wrześniowe zapowiedzi wydawnicze

Jest piątek, więc dzisiaj startujemy z nową serią wpisów na blogu. Od dzisiaj w każdy piątek będziecie mogli czytać o aktualnościach ze świata literatury i kultury. Jestem pewna, że każdy znajdzie na blogu coś dla siebie. Pamiętajcie, że w każdą środę recenzje, w piątki aktualności, a w niedziele moje przemyślenia.

Zebrałam dla Was po jednej propozycji od najpopularniejszych wydawnictw. Starałam się wybrać największe bestsellery, więc mam nadzieję, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie.


"Rdza" - Jakub Małecki
Wydawnictwo: SQN
Data premiery: 27 września
"Lato 2002 roku. Czekając na powrót rodziców z wielkiego miasta, siedmioletni Szymon układa monety na torach. Nie wie, że jego życie już nigdy nie będzie takie, jak dotychczas. Kilka dekad wcześniej jego babka, Tośka, wyrusza w podróż, którą zapamięta na zawsze. Wyrwana z bezpiecznego domu dziewczynka trafia do obcego świata, którego zasad musi się nauczyć. Jako dorosła kobieta stanie przed konsekwencją swoich dawnych wyborów. Losy tych dwojga splatają się w sposób, którego żadne z nich się nie spodziewa. Zmuszeni żyć ze sobą, pomimo różnic, Szymon i Tośka próbują zrozumieć się nawzajem i uwierzyć, że wszystko będzie dobrze."

Jakuba Małeckiego kojarzą chyba wszyscy książkoholicy. Po głośnym "Dygocie" pojawiły się fenomenalne "Ślady", a teraz czas na "Rdzę", mam nadzieję, że równie dobrą. Muszę przyznać, że jest to jedna z najciekawszych propozycji wrześniowych. Mam nadzieję, że szybko trafi na moją półkę i zachwyci mnie tak jak jego poprzednia książka.

"Drogie życie" - Meghan Quinn
Wydawnictwo: Filia
Data premiery: 13 września
"Cztery odważne dusze, które potrzebują wsparcia, stając w obliczu wielkich wyzwań. Program Drogie Życie został stworzony, aby pomóc ludziom takim jak oni wyjść ze strefy komfortu, stawić czoła największym przeszkodom, pokonać demony i... dowieść samym sobie, że są czegoś warci.
Stojąc na rozdrożu pomiędzy ciągłym pragnieniem zdobycia czegoś więcej, a całkowitym zagubieniem, zdecydowali się wziąć udział w tym projekcie. Uczestnictwo w nim zamierzają potraktować jak kolejne postanowienie noworoczne, tym większe jest ich zdziwienie, kiedy dają się porwać szalonej przygodzie, która już na zawsze zmieni ich życie."

Jeśli mam być szczera to o tej autorce oraz książce nie słyszałam nigdy. Jednak przeglądając propozycja od wydawnictwa Filia, to właśnie ta książka zaciekawiła mnie szczególnie. Bardzo intryguje mnie opis książki, a całość zapowiada się naprawdę dobrze.

"Jasna godzina. Dziennik życia i umierania" - Nina Riggs
Wydawnictwo: Literackie
Data wydania: 28 września
"Błyskotliwa, rozbrajająco zabawna i głęboko poruszająca Jasna godzina uczy, jak kochać każdego dnia, nawet kiedy coś idzie nie tak. To książka o spojrzeniu śmierci prosto w twarz, a także niezwykle udana próba pogodzenia się z losem. Swoisty balsam dla duszy i forma modlitwy. Nina pisze bez zbędnego patosu, dzieląc się z czytelnikami swoją codziennością. Uczy, jak doceniać proste przyjemności i nie tracić pogody ducha."

Książka porównywana z fenomenalną pozycją "Jeszcze jeden oddech" to coś, co koniecznie muszę przeczytać. Po samym opisie czuję, że złamie ona moje serce i poszarpie je na strzępy.

"Wszechświat w twojej dłoni" - Christophe Galfard
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 4 września
"Gdy wieczorami patrzysz w niebo, widzisz tylko tajemniczą i niepokojącą przestrzeń.
Granatowa otchłań przetykana mrugającymi gwiazdami stanowi zagadkę, nad którą pewnie się zastanawiasz. Jednak naukowy język, którym zwykle opisuje się Wszechświat, sprawia, że zamiast zgłębiać teorię Wielkiego Wybuchu, czujesz, że zaraz wybuchnie ci głowa. Właśnie dlatego musisz przeczytać tę książkę. Christophe Galfard, uczeń samego Stephena Hawkinga, zabierze cię na niezwykłą wyprawę 10 milionów lat świetlnych od Ziemi, pokaże powierzchnię gasnącej gwiazdy lub zmniejszy cię do rozmiarów atomu. Dzięki sile wyobraźni, bez trudnych definicji i skomplikowanych obliczeń odkryjesz prawdziwe piękno Wszechświata."

Rzadko czytam książki, których celem jest bezpośrednie przekazanie wiedzy nie kryjące się za historią. Być może źle to o mnie świadczy. Jednak w przypadku tej książki mam mieszane uczucia. Zastanawiam się, czy autor naprawdę opisuje wszechświat w sposób przystępny dla każdego. Sama mam znikome pojęcie o kosmosie, temat jest intrygujący, ale dla mnie nadal nieprzystępny, być może ta książka to zmieni.

"Wykłady profesora Niczego" - Mieciu Mietczyński
Wydawnictwo: Flow Books
Data wydania: 18 września
"Wyrusz z Profesorem Niczego w szaloną podróż przez epoki literackie i przekonaj się, że mogą być znacznie ciekawsze, niż ci się wydaje! Od średniowiecza do współczesności, przez aż dziesięć epok – skonasz ze śmiechu.

W tej całkowicie (bez)użytecznej i kompletnie śmiesznej książce profesor Niczego:
• odsłonił kulisy legendarnego beefu Mickiewicza i Słowackiego
• pokazał, że Schopenhauer i Kurt Cobain mają wiele wspólnego
• zebrał cytaty ze starożytnych filozofów, napisał wiersz, omówił jedną z najbardziej olewanych lektur szkolnych…"

Książki wydawane przez youtuberów zawsze traktuję z przymróżeniem oka. W tym roku sama przygotowywałam się do matury i muszę przyznać, że streszczenia Mietczyńskiego wielokrotnie towarzyszyły mi w kwietniu i maju. Jednak, czy każdy teraz powinien wydawać książkę? Mam nadzieję, że książka nie jest tak bezużyteczna i naprawdę będzie mogła pomóc maturzystom tak jak jego filmy. 


"Ludzie na drzewach" - Hanya Yanagihara
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 13 września
"Amerykański lekarz na wyprawie w niezbadane rejony Pacyfiku dokonuje odkrycia, które odmieni jego życie i cały świat nauki. Niepokojąca, trzymająca w napięciu i tragiczna w wymowie opowieść o zderzeniu odmiennych kultur, stawiająca pytania o granicę między dobrem i złem, altruizmem i egoizmem. Przejmujący debiut Yanagihary jest też próbą rozstrzygnięcia odwiecznego dylematu: czy wielkie umysły mają prawo do życia poza moralnymi normami?"

Hanya Yanagihara podbiła już serca czytelników "Małym życiem". Ja sama posiadam tę książkę, ale z pewnych względów czytam ją naprawdę powoli i robię sobie przerwy. Mam jednak sporą nadzieję, że "Ludzie na drzewach" również staną się bestsellerem na skalę "Małego życia."

"We dwoje" - Nicholas Sparks
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 27 września
"32-letni Russell Green ma wszystko: wspaniałą żonę, uroczą 6-letnią córkę, prestiżową posadę dyrektora reklamy w dużej firmie oraz wygodny dom w Charlotte. Jego życie przypomina piękny sen, a szczęście skupia się wokół jego miłości, Miriam. Ale na lśniącej powierzchni idealnej bańki mydlanej zaczynają pojawiać się rysy… Ku rozpaczy i zaskoczeniu Russa, jego życie niespodziewanie wywraca się do góry nogami. W ciągu kilku miesięcy traci żonę i pracę. Musi zająć się córką i zaadaptować się do nowej rzeczywistości. Przyjdzie mu zmierzyć się z nieznanym, pokonać własne słabości, sięgnąć po umiejętności, z których nigdy nie korzystał. Czeka go wielki emocjonalny test, ale też… niespodziewana nagroda."

Obok Nicholasa Sparksa nigdy nie będę mogła przejść obojętnie. Każda jego książka jest gotowym scenriuszem cudownego filmu. Zawsze, kiedy czytam jego powieści nie mogę sie powsztrzymać, aby nie uronić łzy. Mam nadzieję, żę poraz kolejny po przeczytaniu jego książki będę oczarowana całą historią.

Która propozycja Was najbardziej zaciekawiła? Dajcie znać w komentarzach. W niedzielę zapraszam na moje przemyślenia.