Czy czytampierwszy.pl wykorzystuje blogerów?

Jakiś czas temu ruszył portal stworzony dla blogerów, czytampierwszy.pl. Kiedy tylko dowiedziałam się o jego powstaniu, popędziłam założyć sobie konto na tej stronie. Pełna nadziei, że ułatwi mi to pracę z kolejnymi wydawnictwami i udostępni mi większy wybór egzemplarzy recenzenckich. Jakie są moje wrażenia po dwóch tygodniach użytkowania? Jeśli jesteście ciekawi mojej opinii, to zapraszam do przeczytania mojego wpisu.

Jaka jest zasada działania czytampierwszy.pl?

Jeśli nie macie jeszcze konta na tym portalu, to szybko postaram się wyjaśnić Wam jego działanie. Rejestrując się podajemy nasze social media, miejsca, gdzie będziemy recenzję udostępniać i wysyłamy, aby administrator mógł zaakceptować nasz profil. Po akceptacji otrzymujemy daną liczbę punktów ISBN. Ja dostałam ich 50 i z tego, co wiem inni blogerzy również. Za ISBNY możemy wykupić książkę do recenzji, a po jej wstawieniu zyskujemy kolejne punkty. Brzmi jak dobry pomysł prawda? Strona działająca, jak księgarnia internetowa, w której książki otrzymujecie za recenzje. Jednak jak wszystko, portal ma swoje wady i zalety.

Niestety szybko przekonałam się o wadach portalu.

Chcąc wykupić książkę dowiedziałam się, że egzemplarz elektroniczny będzie kosztował mnie 20 punktów, a papierowy aż 100. Z reguły nie czytam wersji elektronicznej, ponieważ nie mam czytnika, a na innych urządzeniach jest to dla mnie po prostu niewygodne. Jednak chcąc sprawdzić portal dokładniej postanowiłam wykupić przedpremierowo e-book "Rdzy" Jakuba Małeckiego, licząc, że będę mogła sobie go czytać na telefonie w każdym miejscu.

Niestety już wtedy czekała na mnie niemiła niespodzianka, ponieważ okazało się, że e-booka mogę czytać wyłącznie na komputerze w przeglądarce internetowej z powodu issuu. Na szczęście książka była na tyle ciekawa, że udało mi się przebrnąć przez te 300 stron i napisać recenzję. Jednak nie wątpię, że osób, które liczyły na pdf, epub lub mobi, było więcej. 

Jak wygląda sytuacja z punktami?

Jeśli jesteście ciekawi, ile punktów uzyskałam za udostępnienie jednej recenzji, już Wam mówię! Recenzję udostępniłam na: blogu, mojej stronie na Facebooku, 7 grupach, lubimyczytac.pl i na stronach dwóch księgarni internetowych. Za wszystkie te działania otrzymałam w sumie 55 punktów. Doliczając 30 ISBN, które zostały mi po zakupie wersji elektronicznej, jest to 85 punktów na zakup kolejnej pozycji. Niestety nadal zbyt mało na wersję papierową (ja jednak miałam to szczęście, że kilka pozycji przeceniono na 59, więc kupiłam).

W takim razie czy czytampierwszy.pl nas wykorzystuje czy może przynosi nowe możliwości?

Szczerze mówiąc w obecnej sytuacji bardzo zyskuje wydawnictwo SQN. Wcześniej nikt nie połasiłby się na wersję elektroniczną, a teraz jak najbardziej. Z drugiej strony przecież my sami wykupujemy te książki i się na to zgadzamy. Każdy z nas podejmuje wybór czy chce korzystać z portalu czy nie. Oszukani mogą się czuć jedynie Ci, którzy spodziewali się innych wersji elektronicznych.

Czy będę dalej korzystała z portalu?

Myślę, że z czystej ciekawości pośledzę jeszcze zmiany na portalu. Nie spisuję go na straty, przecież mają czas na zmiany, ponieważ działają zaledwie od tygodnia. Od poniedziałku na sie pojawić kolejne wydawnictwo na czytampierwszy.pl. Sama waham się czy chcę, żeby było to jedno z moich ulubionych. Na razie fanką nie jestem, ale nie wykluczam, że nią zostanę. Sam pomysł uważam za dobry, wykonanie niestety słabe.

Wiem, że dzisiaj rozpisałam się i być może ciężko przeczytać cały tekst, ale chciałam Wam przekazać wszystkie istotne informacje bez żadnych niedomówień. Jeśli jesteście ciekawi jakichś szczegółów przed założeniem konta to bardzo chętnie udzielę Wam informacji w komentarzach lub przez moją stronę na Facebooku. Teraz zapraszam Was do wyrażania Waszej opinii o tym portalu w komentarzach.

Jeśli chcecie założyć konto na czytampierwszy.pl, będzie mi bardzo miło, jeśli zrobicie to klikając w baner poniżej :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz