O Szczepanie Twardochu i jego książce "Drach" [Recenzja #50]

Od pewnego czasu staram się nadrabiać zaległości związane z literaturą polską. Ciągle chętniej sięgam po książki zagraniczne, ale powoli zapoznaję się również z naszym rynkiem książki. Dzisiaj autor skandalista, autor, o którym jest naprawdę głośno.

Rok 1918, Josef Magnor wraca z wojny do Gliwic. Wkrótce ożeni się z Valeską Bielówną i pozna nastoletnią Caroline, która zostanie jego kochanką. Rok 2014 Nikodem Gemander jest architektem. Odchodzi od żony i córki do młodszej dziewczyny. Dziewczyna mu sie wymyka. Drach widzi obydwie historie, dla niego wszystko jest teraz.

"Drach" jest książką trudną, pisaną w dużej mierze dialektem śląskim z elementami języka niemieckiego. Przeciętny czytelnik, taki jak ja, nie jest w stanie zrozumieć każdego słowa padającego w dialogu. Jedyną możliwością jest zrozumienie wynikające z kontekstu całej historii. Jednak powieść Twardocha jest trudna nie tylko ze względu na język, jest również zawiła, jeśli chodzi o wątki. Historia Josefa plącze się z historią Nikodema bez oczywistego podziału. W jednym akapicie znajdujemy się w roku 2014, a w drugim już w 1906. Czy skomplikowana budowa to zarzut w stosunku do tej książki? Nie, ponieważ autor wypowiada się jasno, że jego książki nie mają na celu być proste w odbiorze i lekkie podczas lektury, to ma być właśnie powieść wymagająca.


"Został wiejskim mędrecem i dziwakiem, człowiekiem ubogim we wszystko poza tą dziwną mądrościa, która jest głupia i mądra jednocześcnie (...). To mądrość szamana, mądrość matki i myśliwego, mądrość człowieka, który walczy z drugim człowiekiem albo z dzikim zwierzęciem i dzięki mądrości wygrywa walkę, mądrość niemowlęcia, które zaciska piąstki i ustam łapczywie szuka piersi matczynej."


Akcja książki nie była dla mnie porywająca, ciężko wciągnąć się w całą historię. Jak dla mnie nie jest ona wybitna, ale wybitne są dla mnie małe smaczki. Styl Szczepana Twardocha jest naprawdę unikalny, a pojedyncze przemyślenia bohaterów wielokrotnie przykuwały moją uwagę. Uwielbiam postać Pindora, który swoją głupią mądrością, oczarowuje mnie w każdym fragmencie, w którym się pojawia.

Wrażenie robi na mnie filozofia nihilistyczna, która wciąż powraca w "Drachu", wielopokoleniowe błędy, brutalna męskość, bohaterowie, którzy desperacko poszukują prawdziwej miłości. Rozstania i powroty, morderstwa i narodziny. Życie ludzkie ukazane jako zbieg wielu skrajności. Życie przepełnione emocjami, uczuciami, a jednak życie nic nie znaczące.

Szczepan Twardoch jest nazywany "celebrytą wśród pisarzy". Dlaczego? Czy chodzi o to, że każda jego książka jest promowana jako skandaliczna, kontrowersyjna, prowokacyjna? Czy może chodzi o brutalność występującą w jego książkach? Skąd tak wielkie zainteresowanie jego osobą i dlaczego w ludziach wzbudza tak skrajne emocje? Długo zastanawiałam się nad tymi pytaniami, oglądałam wywiady w przerwach w czytaniu i sama zauważyłam, że chciałam więcej. Poglądy autora być może rzadko pokrywają się z moimi, ale miałam ochotę słuchać dłużej i dłużej.

"Jest biologiczne okrucieństwo w tym, jak w ludziach umiera miłość. Nikodem obserwuje to zawsze z oddalenia, nawet kiedy sam jest ofiarą. Nawet kiedy płacze, kiedy jest na kolanach, zawsze obserwuje z oddalenia."

Pan Szczepan Twardoch ma charyzmę, ma swój unikatowy styl bycia, wykształtowane poglądy, medialny wizerunek i zdecydowanie wyróżnia się z innych grzecznych polskich pisarzy, takich jak Remigiusz Mróz, czy Jakub Małecki. Swoją osobą i swoimi bohaterami kreuje nowy obraz męskości, a właśnie taka oryginalność przyciąga wzrok dziennikarzy.

Autor mówi, że swoją literaturą chce zmieniać ludzi. Nie próbuje jednak moralizować, ani demoralizować. Chce po prostu wywierać bezpośredni wpływ na swojego czytelnika. Wydaje mi się, że po przeczytaniu chociażby jednej książki Twardocha, zaczyna się z trochę innego punktu patrzeć na literaturę. Sądzę, że zamiary autora są wypełnione.

"To znaczy, że przeceniamy życie. Wydaje nam się to ważne, żeby żyć, i boimy się śmieci, a to przecież nie ma żadnego znaczenia."

Nie mam pojęcia, czy sięgnę po kolejne książki Pana Twardocha. Szczerze mówiąc, raczej wątpię, ale "Drach" na pewno na długo zapadnie mi w pamięć i zdecydowanie nie jest to powieść zła. Polecam wszystkim, którzy wcześniej nie zetknęli się z jego twórczościa, aby jednak zapoznali się z choć jedną pozycją i sami doświadczyli jego własnego gatunku.

Ocena:7/10
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron: 400

Na dzisiaj to już wszystko, zachęcam Was do obserwowania mojego bloga i mojej strony na Facebooku, jeśli chcecie być na bieżąco z moim wpisami.




"Szczęście w miłości" - Kasie West [Recenzja #49]

Dotychczas nie zetknęłam się jeszcze z literaturą Kasie West. Dużo pozytywnych opinii pojawiło się w internecie odnośnie poprzednich książek tej autorki, więc kiedy usłyszałam, że mogę zrecenzować dla Was jej nową książkę, nie zastanawiałam się długo. Staram się być na czasie z literaturą młodzieżową, więc i z tym chciałam się zmierzyć.

"Szczęście w miłości" to historia osiemnastoletniej nieszczególnie popularnej Maddie, której rodzina powoli rozpada się, a brat schodzi na złą drogę. Kiedy kończy osiemnaście lat pod wpływem impulsu kupuje los i wygrywa na loterii 30 milionów dolarów. Czy wygrane pieniądze zapewnią jej lepsze życie? W końcu stać ją na wymarzone studia, rodzice przestają się kłócić, a inni zwracają na nią uwagę. Jednak czy wszystkim może ufać, czy poradzi sobie z zarządzaniem taką sumą pieniędzy i czy odnajdzie się w nowej rzeczywistości?

"Kto powiedział, że pieniądze nie dają szczęścia? Kupiłabym temu komuś drobiazg lub dwa, od razu by zrozumiał."

Oczywiście, jak w każdej młodzieżówce nie do przeskoczenia jest wątek relacji damsko-męskiej. Maddie pracuje w zoo wraz z Sethem. Z biegiem historii ta dwójka zbliża się do siebie coraz bardziej, ale dziewczyna wciąż nie chce przyznać się chłopakowi do swojej wygranej. Właśnie tutaj ukazała mi się pierwsza wada powieści. Seth musiałby żyć w piwnicy, aby nie zauważyć zmian w życiu młodej milionerki. Maddie pojawia się w gazetach, w telewizji, w internecie, a Seth nadal nie widzi zmian.

Niestety, jestem wyraźnie zawiedziona twórczością Kasie West. Całość jest okrutnie przewidywalna, od początku do końca nie zaskakuje mnie nic. Sama główna bohaterka jest okrutnie źle wykreowana. Pod wpływem wygranej jej postać zmienia się w głupią, rozrzutną osobę, której pieniądze uderzają do głowy.

"-Czasem, niezależnie od tego, czego pragniemy, realia biorą górę."

Jedynym wątkiem, który do mnie przemówił jest wątek rodziny Maddie. Sytuacja zmienia się diametralnie za sprawą pieniędzy. Kasie West ukazuje wady społeczeństwa i wpływ pieniędzy na życie każdego z nas. Wydaje mi się, że to właśnie miało być przesłanie całej historii, ale ginie to w biegu głupich, nieszczególnie ambitnych wydarzeń.

Zdaję sobie sprawę, że jest to książka młodzieżowa, która w zamyśle ma być literaturą lekką. Jednak nie sądzę, że literatura lekka powinna być denna. Jeżeli chodzi o ten gatunek, czytałam wiele lepszych, ale też sporo gorszych. Nie sądzę, że książka jest tragiczna, ale zdecydowanie nie jest dobra.

Ocena: 4/10

Wydawnictwo: Feeria Young
Liczba stron: 406
Tłumaczenie: Jarosław Irzykowski

Za egzemplarz recenzencki dziękuję księgarni dadada.pl, jeżeli chcecie kupić tą, lub inną książkę w niskiej cenie zachęcam do kliknięcia w baner poniżej!



Jak pisać bloga, jeśli nie chce Ci się czytać?

W ostatnim czasie miałam spory problem z moim czytelnictwem. Większość czasu poświęcałam na inne zainteresowania i zdecydowanie zaniedbałam bloga, i książki. Jak poradzić sobie, kiedy łapie Cię literacki kac, a jesteś internetowym recenzentem? Czytać na siłę, pisać o czymś innym, a może zrobić przerwę?

Nie czytaj na siłę!

Kiedy łapie Cię książkowa niemoc, nie zmuszaj się do czytania kolejnych egzemplarzy recenzenckich. Nie ma nic gorszego niż wmuszanie sobie kolejnych książek, kiedy nie masz na nie ochoty. Koniecznie daj sobie trochę czasu, odpocznij i zatęsknij za kolejnymi historiami. Nie ma nic złego w tym, że nie chce Ci się czytać, bo przecież nadal to uwielbiasz. Tak samo jak kochasz swój ulubiony batonik, ale nie musisz jeść go codziennie.

Pisz o czymś innym

Na Twoim blogu nie wszystko musi być recenzją. Możesz pisać tak jak ja teraz, rozwodząc się na różne tematy związane z literaturą i nie tylko. To, że znalazłeś swoją niszę w świecie literatury, nie znaczy, że musisz się na niego zamykać. Pisz o muzyce, o filmach, możesz publikować nawet lifestylowe wpisy, aby podtrzymać Twoje statystyki na stałym poziomie. Zastanów się, czy nie czujesz się ograniczony przez tematykę Twojego bloga, być może wcale nie musisz w niej trwać.

Zrób sobie przerwę

Jeśli nie macie pomysłu na posty okołotematyczne to pozwólcie sobie na odrobinę lenistwa. Dajcie sobie i Waszym czytelnikom odpocząć, aby wrócić ze świeżą energią. Odpocznij od książek wysyłanych Tobie przez wydawnictwa. Kiedy poczujesz już ochotę na czytanie, sięgnij po coś, co zawsze chciałeś przeczytać. Może idealna będzie książka, która kurzy się w Waszej biblioteczce, albo zalega na karcie bibliotecznej?

Na moim blogu jakiś czas temu pojawiła się dwutygodniowa przerwa, teraz już wiecie skąd się wzięła. Potrzebowałam tej tęsknoty za słowami, za pisaniem. Już jestem, z odrodzonym zapałem, z kolejnymi nowościami literackimi i ze wszystkim tym, co zazwyczaj.

Jeśli jesteście ciekawi o jakich nowościach literackich dla Was niedługo napiszę, to zapraszam do obserwowania mojej strony na Facebooku, którą znajdziecie po prawej stronie mojego bloga.

"Moja Lady Jane" - Cynthia Hand, Jodi Meadows, Brodi Ashton [Recenzja #48]

Coraz częściej zdarza mi się odkładać nieprzeczytane książki na później. "Moją Lady Jane" odsuwałam w czasie dość długo. Wydawało mi się, że może jednak nie jest to powieść dla mnie, że znudzi mnie i będzie dla mnie zbyt infantylna.

Szesnastoletnia Lady Jane Grey, mająca niebawem wyjść za zupełnie obcego mężczyznę, wplątuje się w konspirację, celem której jest obalenie jej kuzyna, króla Edwarda. Ale Jane nie zawraca sobie głowy takimi błahostkami, skoro ma niebawem zostać królową Anglii.

"Każdemu głupcowi wydaje się, że jest mędrcem, tymczasem tylko mędrzec wie, ze jest głupcem."

Autorki, pisząc powieść, inspirowały się prawdziwą historią rodu Tudorów. Oczywiście powieść nie jest całkowicie oparta na prawdziwych zdarzeniach, ale znajdziemy w niej nazwiska, które przewijają się na kartach brytyjskiej historii. Henryk VIII, Edward, Elżbieta, Maria, sama Lady Jane i wiele innych bohaterów to alter ego kolejnych osób.

Bohaterowie wykreowani są genialnie, uwielbiałam ich, razem z ich pasjami, poczuciem humoru, z kolejnymi emocjami. Bardzo chętnie zaprzyjaźniłabym się z zakochaną w księgach Lady Jane, mimo to Gifford pozostaje moim ulubionym bohaterem ze względu na to, że jego charakter zbudowany jest na skrajnościach.

"- Czy to był koński żart?
- Gdzie-e-e-e tam - zarżała."

Zawsze z przymrużeniem oka traktuję ocenianie książek pod względem ich śmieszności. Nigdy przy czytaniu nie zdarzyło się, abym śmiała się w głos. Być może od czasu do czasu zagości na mojej twarzy znikomy uśmieszek. W przypadku "Mojej Lady Jane" było jednak wyjątkowo. Humor autorek doprowadzał mnie do szerokiego uśmiechu i rozluźniał całą historię. Zaufajcie mi książka jest dokładnie tak prześmieszna, jak zapewnia nas jej opis.



"A najbardziej na świecie kochała to, w jaki sposób książki przenosiły ją gdzieś daleko, poza obręb przyziemnego, dusznego życia, i pozwalały jej doświadczać setek innych żyć. Książki były jej bramą do innych światów."

Książka jest w pewien sposób infantylna. Jednak jest to bardzo klimatyczne i urocze. Całość przypomina mi stylem "Rywalki", czy "Pamiętnik księżniczki". Być może nie jest to literatura najwyższych lotów, ale świetnie spełnia funkcję rozrywkową.

Ocena 7/10

Dziękuję portalowi czytampierwszy.pl za możliwość przeczytania tej powieści.

Wydawnictwo: SQN
Liczba stron: 432
Tłumaczenie: Maciej Pawlak

"Miłość odmieniana przez przypadki" - Wioletta Klinicka [Recenzja #47]

Dzisiaj opowiem Wam o książce, której nie znajdziecie na półkach największych księgarń. "Miłość odmieniana przez przypadki", to powieść, która wpadła w moje ręce w ramach ciekawej współpracy. Jeśli jesteście zainteresowani, co mam Wam do powiedzenia w związku z tą historią, zapraszam!

Wioletta Klinicka opowiada historię kobiety, która wplątuje się w znajomość internetową z powodu jednej przypadkowej wiadomości. Zafascynowana przystojnym Nieznajomym z coraz większym zainteresowaniem wymienia kolejne wiadomości. Sama nie może sobie poradzić z emocjami, które budzą się w niej wraz z kolejnymi wiadomościami. Rodząca się namiętność i narastające napięcie między dwoma dojrzałymi osobami, prowokuje kobietę do przemyśleń związanych z miłością, mężczyznami i bliskością.

"Odmieniasz słowo "miłość" przez wszystkie przypadki, w nadziei, że coś więcej się za nim kryje? A może jednak w zdaniu: "Ja też chcę poznać Cię w realu" kryje się cała paleta głębokich uczuć lub emocji seksualnych?"

Niezaprzeczalnym plusem powieści jest to, że czytając ją mamy wrażenie, że autorka opisuje bardzo bliską sobie historię. Mamy wrażenie, że właśnie Pani Klinicka znalazła się w takiej relacji i że doskonale rozumie każdą budzącą się w bohaterce emocję. Strasznie doceniam autorkę za to, w jaki sposób dodaje tej historii wiarygodności. Jednak pisarka zaznacza, że wszystkie postaci i wydarzenia są fikcyjne.

Nie ukrywam, że temat znajomości internetowych jest dla mnie naprawdę osobisty i uwielbiam, kiedy odnajduję ten motyw w powieści. Niestety, często autorzy nie potrafią odzwierciedlić wszystkich uczuć kłębiących się w ludziach oddalonych od siebie setki, czasem tysiące kilometrów. Pani Wioletta Klinicka świetnie odzwierciedla niepewność, która jest nieodłączna przy takiej relacji.

"Każdy marzy o miłości i o tym, aby oddać się danej chwili tak bez granic, w nadziei, że koniec nie nastąpi."

Niestety każda książka ma swoje wady, a w tym przypadku odnajduję ich kilka. Często w powieści znajdowałam niesubtelne przemycanie złotych myśli autorki, przez co niektóre dialogi wydawały się oderwane od rzeczywistości. Już na pierwszych stronach odnalazłam kilka fajnych przemyśleń, jednak przekazane w inny sposób byłyby one o wiele przyjemniejsze w odbiorze.

Mam też swoje "ale", jeśli chodzi o wydanie książki. Okładka... Niestety, okładka to bardzo słaba część wydania. Autorka umieszczona na okładce? Zdjęcie ze słabym filtrem, napis i już jest oprawa książki. Nieważne, co powiecie, zawsze to okładka ma zachęcać do sięgnięcia po powieść, tutaj niestety odrzuca. W środku znajdziecie również umieszczone cytaty (chyba są to słowa autorki, lub gdzieś zasłyszane, nie mam pewności), które wypisane są wielkimi literami nawet w środku zdania. Zdecydowanie ciekawiej byłoby, gdyby były one umieszczane na początku rozdziału. Zdaję sobie jednak sprawę, że Pani Wioletta Klinicka sama wydawała swoją książkę, więc przymknę na to oko.

"Dorosłości nie mierzy się latami. Dorosłość to stan umysłu."

Podsumowując "Miłość odmieniana przez przypadki" to powieść o wzajemnej fascynacji dwojga dojrzałych ludzi. O czym jest ta książka? O tęsknocie, o pragnieniu miłości, o byciu blisko siebie, jednocześnie będąc daleko, o wiecznych niedopowiedzeniach i uczuciu, które rodzi się wbrew człowiekowi.

Jeśli chcecie kupić tę książkę to zajrzyjcie na stronę www.miloscodmienianaprzezprzypadki.pl. Dodatkowo 10% ze sprzedaży książki trafi do podopiecznych fundacji Spełnionych Marzeń.

Ocena: 6/10


Za możliwość przeczytania dziękuję Korektelce.

Liczba stron: 199
Korekta: Elżbieta Sokołowska