Nie masz prawa recenzować!

Mam dziewiętnaście lat. Mam bloga, na którym recenzuję książki. Sama nie piszę, a oceniam jak piszą inni. W takim razie czy powinnam nazywać swoje teksty recenzjami? Czy jestem odpowiednią osobą, aby książki oceniać?

Nie masz prawa recenzować!

Wielokrotnie recenzje publikowane przez blogerów spotykają się z krytyką. Kim jesteśmy, aby nazywać nasze teksty recenzjami? Czy przeczytanie niewielkiej liczby książek czyni nas ekspertami w tej dziedzinie? Czasem nie znamy klasyki literatury, czasem gubimy się w normach ortograficznych i gramatycznych, a czasem czytujemy książki mniej, lub bardziej ambitne. Nie znamy się na zabiegach literackich, ale czy to znaczy, że recenzować nie powinniśmy? Czy powinniśmy ocenianie zostawić ekspertom?

Nie boję się nazwać swoich tekstów mianem recenzji!

Sądzę, że mimo wszystko to właśnie opinie takich ludzi jak my trafiają do czytelników najbardziej. Zastanówmy się, czy szybciej sięgnelibyśmy przez książkę poleconą przez prestiżowe pismo, czy może po tę, którą poleci nam przyjaciel. Ja zdecydowanie wybrałabym drugą opcję. Młodzi recenzenci są niczym przyjaciele. Dlaczego?

Jesteśmy jak przyjaciele, ponieważ znamy oczekiwania naszych grup wiekowych. Wiemy, co teraz jest tematem pożądanym wśród młodzieży, a co nie. Czytamy te książki, strona po stronie, słowo po słowie. Przecież możemy otwarcie dzielić się naszą opinią, wrażeniami po lekturze.

Czy nasze "recenzje" są nierzetelne?

Często spotykamy się z taką krytyką, ale nie jest tak. Doceniajmy to, ile czasu poświęcamy na przeczytanie książki i napisanie sensownej opinii. Nazywajmy nasze teksty recenzjami, ponieważ właśnie nimi są. Czy każdy może być recenzentem? Tak, ale pamiętajmy o tym, że jeśli krytykujemy, to konstruktywnie.

Pamiętajcie, że teraz teksty na moim blogu możecie czytać w każdą środę i w każdą niedzielę, więc zachęcam do obserwowania bloga, facebooka, i dyskusji w komentarzach!