"Pani Einstein" - Marie Benedict [Recenzja #40]

Mileva ma dwadzieścia jeden lat i jako jedna z pierwszych kobiet rozpoczyna studia fizyczne na uniwersytecie w Zurychu. Jest nieprzeciętnie inteligenta, ambitna i zamierza wiele osiągnąć. Studiujący z nią Albert zakochuje się w jej niezwykłym umyśle i niedoskonałym ciele. W ich małżeństwie jest miejsce nie tylko na miłość, ale też na wspólną pasję. Kilkanaście lat później świat zachwyca się odkryciami Einsteina. Nikt nie pyta jak ich dokonał, nikt nie wspomina o Milevie. Kim była i dlaczego nic o niej nie wiemy?


"Jej cisza nie była słabością; To była żarliwa czujność, która w razie potrzeby zastąpi ryk."

Rozpoczynając książkę, nie spodziewałam się, że będzie ona napisana jak zwykła obyczajówka. Autorka łączy cechy biografii Milevy z fikcją literacką i tworzy wciągającą opowieść o miłości, i pasji. Jest to książka, którą bardzo chętnie przeczytałabym nawet, gdyby nie była ona o małżeństwie Einsteinów.

Kiedy czytałam powieść, niesamowicie przeżywałam losy bohaterki. Każda kobieta bez wątpienia odnajdzie kawałek siebie w postaci Milevy. Kompleksy, problemy w związku i trudy w dążeniu do celu to cechy, które przeobrażają bohaterkę książki w prawdziwego człowieka. W książce nie spotkamy się z idealizacją bohaterów, ani świata. Biorąc pod uwagę te wszystkie czynniki, Marie Benedict opowiedziała historię, która pozostaje aktualna do dnia dzisiejszego.

"Chociaż pierwszy krok jest najtrudniejszy, drugi nie jest znacznie łatwiejszy."

Marie Benedict przenosi nas w nieznany świat naukowców XIXw.. Eleganckie wypowiedzi, oficjalne zwroty, czas, w którym skandalem było nieślubne dziecko, czy rozwód. Czas, mimo swojego czaru, nadzwyczajnie trudny, szczególnie dla kobiety. Mileva wielokrotnie musi walczyć z dominacją płci przeciwnej i udowadniać swoją inteligencję. Autorka ukazuje nam dwie strony znanego naukowca. Z jednej strony, czuły, zakochany Albert, a z drugiej człowiek całkowicie zatopiony w nauce. Geniusz, który nie ma pojęcia o ludzkim sercu i uczuciach.Marie Benedict przedstawia go w sposób skandaliczny, ukazuje Einsteina, którego jeszcze nie znaliście.

Długo zastanawiałam się, ile prawdy jest w historii Marie Benedict. Czy autorka przedstawiła prawdziwą historię? Czy książkę można traktować jako źródło wiedzy? Niekoniecznie, sama po lekturze skonfrontowałam treść książki z biograficznymi notkami Einsteinów. Wersja, którą opisała autorka, jest prawdopodobna, ale nie mamy pewności, jaki tak naprawdę wkład w teorię miała Mileva. Jest jednak wiele źródeł, które potwierdzają ten obraz małżeństwa Einsteina.


"Ci przyjaciele nie zabrali mojej determinacji, jak się obawiałam. Sprawili, że byłam silniejsza."

"Pani Einstein" to książka, która zostanie ze mną na długo. Bardzo zasłużenie trafia na listę moich ulubionych i z pewnością polecę ją każdemu. Mam nadzieję, że i Wy sięgniecie po nią jak najszybciej.

Ocena:10/10

Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 320
Tłumaczenie: Natalia Mętrak-Ruda

Mam dla Was też istotną wiadomość. Od tego tygodnia najprawdopodobniej posty na moim blogu będą pojawiały się aż trzy razy w tygodniu:
Środa - recenzje,
Piątek - aktualności ze świata literatury,
Niedziela - teksty, "artykuły", które już teraz, co niedzielę, przyjmujecie bardzo entuzjastycznie, za co dziękuję!