Świat z Waszych koszmarów, czyli "The Call. Wezwanie" - Peadar O'Guilin [Recenzja #43]

"The Call. Wezwanie" to pierwsza część kolejnej dystopijnej serii. Na tylniej części okładki możemy przeczytać, że za sprawą tej książki powinniśmy zapomnieć o kultowych już "Igrzyskach śmierci" i "Więźniu labiryntu". Czy wśród fali powieści tego gatnuku, jest jeszcze coś, co może zaskoczyć?

Co byś zrobił, gdybyś wiedział, że w każdym momencie możesz zniknąć ze świata na 3 minuty i wrócić martwy? Nastolatkowie powieści Peadara całe dzieciństwo przygotowują się do tego momentu, przygotowują się, aby przetrwać te trzy minuty i przechytrzyć łowców bezwględnego ludu Sidhe. Nessa, Megan i Anto to tylko trójka z pechowców, którym przyszło żyć w tym okrutnym świecie. Jednak Nessa nie może biegać, czy mimo porażenia nóg ma szanse na przeżycie, kiedy przyjdzie pora na jej Wezwanie?

"Akceptuj dyskomfort, ale bądź świadomy szkód."

Brzmi, jak typowa dystopia, prawda? Też tak myślałam, ale w momencie, w którym zagłębiłam się w świat stworzony przez autora zrozumiałam, czym ta książka się wyróżnia. Rzeczywistość wykreowana przez O'Guiliana jest nadzwyczajnie okrutna i przerażająca. Uwierzcie, do tej pory nie czytaliście tak bezwzględnej dystopii. Dziesiątki zabijanych dzieci, przerażające stwory i wieczna niepewność bohaterów, to tylko kilka cech, które tworzą mroczny klimat tej powieści.

Początkowo miałam spory problem z wdrożeniem się w powieść. Autor stworzył świat na tyle złożony, że przez pierwsze kilkadzdiesiąt stron barzo trudno odnaleźć się w tej historii. Jednak im dalej brnęłam w powieść, tym bardziej pochłaniała mnie nieustająca akcja.

"Teraz nie ma już ucieczki z Szaroziemi, tylko śmierć, a może być ona szybka lub straszliwa ponad wszelkie wyobrażenie."

Niestety, "The Call. Wezwanie" nie jest w pełni dopracowaną powieścią. Duży problem stanowią nierozwinięte portrety psychologiczne wszystkich bohaterów. Bardzo trudno polubić któregoś z nich, ponieważ wśród kolejnych wydarzeń nie ma miejsca na opisywanie emocji towarzyszących bohaterom. Jednak muszę wyróżnić Anto, który wierny swoim ideałom wyróżnia się z pośród pozostałych. Niestety, z czasem dowiadujemy się o jego losie coraz mniej.

W przypadku tej książki nie mogę też zapomnieć o pięknym polskim wydaniu. Wydawnictwo Czwarta Strona przebiło wszystkie zagraniczne egzemplarze. Już sama okładka stanowi idealne odniesienie do brutalnej treści i jeśli raz rzucicie na nią okiem, będziecie chcieli mieć ją w swojej prywatnej biblioteczce.

"Chcemy przeżyć prawdziwą żałobę, a nigdy, nigdy nie mamy takiej szansy, prawda?"

Podsumowjąc, sądzę, że podobnej powieści nie było jeszcze na rynku książki. Wydaje mi się, że szczególnie mężczyzn porwałaby ta powieść, ale fani "Igrzysk śmierci" również nie pownni być zawiedzeni. Z pewnością sięgnę po kolejną część cyklu, ale za bohaterów obniżam ocenę do 6.

Ocena: 6/10

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 352
Tłumaczenie: Piostr Chojnacki i Katarzyna Bażyńska-Chojnacka


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona.

Dzisiaj w komentarzach napiszcie mi jaka jest Wasza ulubiona dystopia. Zapraszam również do obserwowania mojego bloga i strony na Facebooku, abyście mogli być na bieżąco.