"Buntowniczka z pustyni" - Alwyn Hamilton [Recenzja #44]

Już na początku chciałam Was przeprosić, że recenzja nie pojawiła się w środę, tylko dzisiaj. W związku z tym aktualnościami podzielę się z Wami dopiero za tydzień. Mam nadzieję, że uda mi się wszystko opanować, bo na razie jestem strasznie zakręcona przeprowadzką. Natomiast dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki, której chyba tylko ja jeszcze nie czytałam.

"Buntowniczka z pustyni" to historia nastoletniej Amani, której życie toczy się pośrodku pustyni. Dziewczyna ma niedługo zostać wydana za mąż, ale nie zgadza się z otaczającą rzeczywistością. Buntowniczka wierzy, że dzięki talentowi w posługiwaniu się bronią, uda jej się uciec od despotycznej rodziny. Na swojej drodze spotyka tajemniczego i przystojnego Jina, z którym postanawia odbyć swoją dalszą podróż. Kim tak naprawdę jest Jin i co czeka Amani w kolejnych nieznanych miejscach?

"Nieważne, gdzie się znajdujemy, nic nie zmieni tego kim jesteśmy (...). Jeśli tutaj byliśmy bezwartościowi, dlaczego miałoby to się zmienić gdzieś indziej?"

Alwyn Hamilton na pewno tworzy coś innego. Rzadko w literaturze młodzieżowej spotykamy się ze światem stylizowanym na  Bliski Wschód. Razem z bohaterami przemierzamy przez bezkresną pustynię. Pierwszą część serii można nazwać powieścią przygodową, ponieważ akcja skupia się głównie na drodze, którą przemierza Amani wraz z Jinem.

Główna bohaterka doświadcza świata pełnego magii, o którym dotychczas słyszała wyłącznie z regionalnych legend. Razem z nią wchodzimy w świat pełen tajemnic i czarów. Odkrywamy kolejne informacje o świecie i brutalnych rządach w kraju naszych bohaterów.

"Jeśli ciągnęłam Jina przez pół pustyni tylko po to, żeby tu umarł, to chyba go zabiję."

Warto też wspomnieć, że Amani, jako kobieta, nie ma łatwego życia w męskim świecie. Wielokrotnie musi udawać mężczyznę, aby brano jej umiejętności na poważnie i swoją odważną postawą przypomina mi Mulan z mojej ukochanej bajki Disneya. Jest silną bohaterką i rzadko miewa wątpliwości, jest spontaniczna, i zdecydowanie da się lubić.

Jeśli jednak mam być zupełnie szczera, to klimat stworzony przez autorkę nie należy do moich ulubionych. Doceniam jednak to, jak wykreowany jest ten świat i sądzę, że "Buntowniczka z pustyni" wnosi coś nowego do świata literatury młodzieżowej. Seria Alwyn Hamilton jest powiewem świeżości na rynku książki.

"Jeśli wiedza była władzą, wówczas niewiedza była największą słabością istot nieśmiertelnych."

Kolejny raz nie mogę się powstrzymać, żeby nie powiedzieć o okładce książki. Czwarta Strona ostatnio przoduje w moich okładkowych rankingach. Niedawno zachwyciło mnie "The Call", a teraz pięknie połyskująca okładka "Buntowniczki z pustyni". Jeszcze bardziej cieszy mnie to, że okładki kolejnych części również mają te piękne złote elementy!

Mimo tego, że nie do końca odnajduję się w pustynnych klimatach, to zdecydowanie sięgnę po kolejne części serii. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z podobnym pomysłem na powieść, a to jest dla mnie ogromnym plusem. Oryginalność tej serii to wielka zaleta, którą doceni każdy fan powieści młodzieżowych.

Ocena: 6/10

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 361
Tłumaczenie: Agnieszka Kalus


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona.

W komentarzach możecie mi napisać, czy Wy już macie tę książkę na swojej półce, lub czy zamierzacie ją przeczytać w najbliższym czasie, a już w środę kolejny wpis dotyczący współpracy.