"Żniwiarz" - Paulina Hendel [Recenzja #45]

Cześć! Ostatnio coraz częściej mam styczność z polską literaturą i naprawdę mnie to cieszy. Sama czasem łapałam się na degradowaniu książek pisanych przez Polaków, ale mam nadzieję, że teraz ostatecznie przełamuję wszystkie swoje pory i polski rynek książki będę śledzić równe uważnie, jak ten zagraniczny.

Magda z pozoru jest zwykłą nastolatką, wypełnia swoje obowiązki domowe oraz pracuje w małej księgarni. Jednak nie spotyka się ze swoimi rówieśnikami, jest raczej uważana za dziwną. Magda skrywa jednak ogromną tajemnicę, w wolnym czasie razem ze swoim wujem tropi upiory rodem ze słowiańskich wierzeń. Jej wuj Feliks jest żniwiarzem, jest jedną z niewielu osób, które potrafią odesłać dusze tam, skąd przybyły. Jak ułoży się życie Magdy w tym szalonym świecie?

"Podziwiam cię, że wiedząc o tym wszystkim, potrafisz wieść jeszcze normalne życie."

Na wstępie muszę zaznaczyć, że bardzo mi się podoba użycie polskich imion i polskich nazw miejscowości. Od jakiegoś czasu panował trend nadawania bohaterom obcobrzmiących imion i nazwisk. Nie rozumiem dlaczego w polskiej literaturze zapanował stereotyp, że słowa w naszym języku są mniej "cool". Strasznie się cieszę, że coraz więcej autorów odchodzi od tej mody.

"Żniwiarz" to powieść, która bazuje na słowiańskich legendach. Jeżeli jesteście zainteresowanie duchami, upiorami i zjawami, to zdecydowanie jest to powieść dla Was. Sama nie jestem obeznana w tej dziedzinie, więc niestety nie jestem w stanie Wam określić, jak wiele nawiązań znajdziecie na stronach tej powieści.

Bohaterowie są naprawdę dobrze wykreowani. Już po kilkudziesięciu stronach żyłam tą historią razem z nimi. Najbardziej przypadł mi do gustu Mateusz, który przez przypadek wplątuje się w całą tajemnicę i stara się zrozumieć na nowo to, co go otacza. Jednak domyślam się, że to zadziorny Feliks może wzbudzać większą sympatię czytelników.


"Czasem zastanawiało ją, jak to możliwe, że choć współczesnym ludziom tak bardzo brakowało czasu, to całe godziny siedzieli przed ekranem. Miała wrażenie, że nikt już nie potrafi docenić chwili spędzonej w pozornie bezczynnym siedzeniu, kiedy to można było zajrzeć w głąb siebie, zastanowić się nad różnymi problemami, albo poobserwować innych ludzi bądź przyrodę. "


Cała historia jest bardzo dobrą młodzieżówką fantastyczną. Fabuła biegnie w przyjemnym tempie, nie nudzimy się, ale też nie mamy problemu z jakimiś niedopowiedzeniami i odnalezieniem się w "Pustej nocy". Jednak największym dopełnieniem jest spora dawka humoru, w wielu dialogach znajdziemy żartobliwe kwestie dzięki, którym na mojej twarzy nieraz pojawił się mały uśmiech.

Z niecierpliwością oczekuję aż w moje ręce trafi drugi tom tej powieści. Mam nadzieję, że jeszcze nieraz usłyszę o Pani Paulinie Hendel i że jej książki kolejno będą pojawiały się na mojej półce. Mroczny klimat naprawdę przypadł mi do gustu, choć to nie w moim stylu. Jeśli jeszcze nie czytaliście tej książki, to mam nadzieję, że jak najszybciej po nią sięgniecie.

Ocena: 7/10

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 432

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona.
Już w piątek zapraszam Was na październikowe premiery, a w niedzielę jak zwykle pojawi się tekst okołoksiążkowy, a właśnie te czytacie najchętniej. Chciałabym podziękować Wam za pozytywny odzew i zaprosić Was do obserwowania bloga, i Facebooka, abyście mogli być na bieżąco.