"Wszystkie moje kobiety. Przebudzenie" - Janusz Leon Wiśniewski [Recenzja #53]

W naszym życiu jedni ludzie się pojawiają, a inni znikają. Niektórych tylko zapamiętujemy najdłużej, wpuszczamy ich do naszego serca i odnajdują tam sobie miejsce na dłuższy lub krótszy okres. Z biegiem czasu bliscy się zmieniają, ale jednak pozostawiają w naszym sercu pieczęć niezmywalną. Co jeśli nadejdzie moment podsumowań? 

Ranił, łamał serca, wielokrotnie zdradzał, ale też ogromnie kochał. Jednak, kiedy ocierał się o śmierć wszystkie usiadły przy jego łóżku. Główny bohater książki Janusza Leona Wiśniewskiego budzi się z półrocznej śpiączki. Okazuje się, że w klinice odwiedziły go różne kobiety. Wciąż tkwiący w szpitalu mężczyzna rozpoczyna retrospekcje i wspomnieniami wraca do wszystkich swoich dotychczasowych ukochanych, powoli analizując, jaki wpływ wywarł on na ich życie oraz jak one wpłynęły na jego aktualne życie.

"Samotność wcale nie zaczyna się od tego, że nagle nikt nie czeka na ciebie w domu.
Samotność zaczyna się wówczas, kiedy pierwszy raz odczujesz pragnienie, aby czekał tam na ciebie ktoś zupełnie inny..."

"Wszystkie moje kobiety" to książka, która ukazuje nieprzewidywalność ludzkich uczyć. Miłość, jako najsilniejsza z emocji zmienia nasze życie nieodwracalne, a przecież możemy przeżywać ją kilkukrotnie, jednostronnie, zdecydowanie zbyt krótko. Kiedy przychodzi czas podsumowań, musimy pod wszystkim postawić kreskę i zastanowić się za co jesteśmy wdzięczni i czy nie mamy jeszcze spraw niedokończonych.

Kobiet w książce poznajemy sporo, jedne z nich mniej charakterystyczne inne bardziej. Jednak jak w każdej powieści, tak i tutaj znalazłam swoją ulubioną bohaterkę. Natalia, autor opisuje ją jako idealną osobę do dysput filozoficznych. Kobieta ze wszystkich najodważniejsza, otwarcie mówi, co myśli i mimo, że poddaje się naszemu bohaterowi to nadal pozostaje w pewien sposób niezależna. 

"Zachłysnął się wolnością i nie chciał odstąpić nikomu ani jej kawałka. Bycie z kimś zawsze wiąże się z kompromisem czyli tak naprawdę z rezygnacją z części swojej wolności."

Nie mogę się oprzeć, aby nie wspomnieć o pewnym detalu. Część z Was pewnie już wie co mam na myśli, ale musicie przyznać, że ta książka prezentuje się wprost fenomenalnie. Naprawdę cudowna, stonowana okładka, na której nie dzieje się nic szczególnego, ale jednak przykuwa uwagę. Więcej takich okładek poproszę!

Niestety całości nie czyta się lekko, długie opisy, mała liczba dialogów, częste wspominanie o nauce i naukowych terminach. Historia jest również rozciągnięta na 500 stron, a według mnie 300 byłoby wystarczające. Przez to wszystko moją ocenę książki postanowiłam znacznie obniżyć

"Trudno żyć z niewyrażoną wdzięcznością. Trudniej niż z niewyspowiadanym grzechem."

Warto też zastanowić się, ile prawdy jest w tych wszystkich historiach. Być może wszystkie te kobiety chodzą teraz gdzieś po świecie, a bohater to alter ego autora? Ja jednak polecam książkę tym, którzy chcą zastanowić się nad swoimi relacjami, powspominać z autorem i zrozumieć (Chociaż to akurat jest chyba niemożliwe) potęgę miłości.

Ocena: 6/10

Wydawnictwo: Znak Literanova
Liczba stron: 576