Jak pisać bloga, jeśli nie chce Ci się czytać?

W ostatnim czasie miałam spory problem z moim czytelnictwem. Większość czasu poświęcałam na inne zainteresowania i zdecydowanie zaniedbałam bloga, i książki. Jak poradzić sobie, kiedy łapie Cię literacki kac, a jesteś internetowym recenzentem? Czytać na siłę, pisać o czymś innym, a może zrobić przerwę?

Nie czytaj na siłę!

Kiedy łapie Cię książkowa niemoc, nie zmuszaj się do czytania kolejnych egzemplarzy recenzenckich. Nie ma nic gorszego niż wmuszanie sobie kolejnych książek, kiedy nie masz na nie ochoty. Koniecznie daj sobie trochę czasu, odpocznij i zatęsknij za kolejnymi historiami. Nie ma nic złego w tym, że nie chce Ci się czytać, bo przecież nadal to uwielbiasz. Tak samo jak kochasz swój ulubiony batonik, ale nie musisz jeść go codziennie.

Pisz o czymś innym

Na Twoim blogu nie wszystko musi być recenzją. Możesz pisać tak jak ja teraz, rozwodząc się na różne tematy związane z literaturą i nie tylko. To, że znalazłeś swoją niszę w świecie literatury, nie znaczy, że musisz się na niego zamykać. Pisz o muzyce, o filmach, możesz publikować nawet lifestylowe wpisy, aby podtrzymać Twoje statystyki na stałym poziomie. Zastanów się, czy nie czujesz się ograniczony przez tematykę Twojego bloga, być może wcale nie musisz w niej trwać.

Zrób sobie przerwę

Jeśli nie macie pomysłu na posty okołotematyczne to pozwólcie sobie na odrobinę lenistwa. Dajcie sobie i Waszym czytelnikom odpocząć, aby wrócić ze świeżą energią. Odpocznij od książek wysyłanych Tobie przez wydawnictwa. Kiedy poczujesz już ochotę na czytanie, sięgnij po coś, co zawsze chciałeś przeczytać. Może idealna będzie książka, która kurzy się w Waszej biblioteczce, albo zalega na karcie bibliotecznej?

Na moim blogu jakiś czas temu pojawiła się dwutygodniowa przerwa, teraz już wiecie skąd się wzięła. Potrzebowałam tej tęsknoty za słowami, za pisaniem. Już jestem, z odrodzonym zapałem, z kolejnymi nowościami literackimi i ze wszystkim tym, co zazwyczaj.

Jeśli jesteście ciekawi o jakich nowościach literackich dla Was niedługo napiszę, to zapraszam do obserwowania mojej strony na Facebooku, którą znajdziecie po prawej stronie mojego bloga.

"Moja Lady Jane" - Cynthia Hand, Jodi Meadows, Brodi Ashton [Recenzja #48]

Coraz częściej zdarza mi się odkładać nieprzeczytane książki na później. "Moją Lady Jane" odsuwałam w czasie dość długo. Wydawało mi się, że może jednak nie jest to powieść dla mnie, że znudzi mnie i będzie dla mnie zbyt infantylna.

Szesnastoletnia Lady Jane Grey, mająca niebawem wyjść za zupełnie obcego mężczyznę, wplątuje się w konspirację, celem której jest obalenie jej kuzyna, króla Edwarda. Ale Jane nie zawraca sobie głowy takimi błahostkami, skoro ma niebawem zostać królową Anglii.

"Każdemu głupcowi wydaje się, że jest mędrcem, tymczasem tylko mędrzec wie, ze jest głupcem."

Autorki, pisząc powieść, inspirowały się prawdziwą historią rodu Tudorów. Oczywiście powieść nie jest całkowicie oparta na prawdziwych zdarzeniach, ale znajdziemy w niej nazwiska, które przewijają się na kartach brytyjskiej historii. Henryk VIII, Edward, Elżbieta, Maria, sama Lady Jane i wiele innych bohaterów to alter ego kolejnych osób.

Bohaterowie wykreowani są genialnie, uwielbiałam ich, razem z ich pasjami, poczuciem humoru, z kolejnymi emocjami. Bardzo chętnie zaprzyjaźniłabym się z zakochaną w księgach Lady Jane, mimo to Gifford pozostaje moim ulubionym bohaterem ze względu na to, że jego charakter zbudowany jest na skrajnościach.

"- Czy to był koński żart?
- Gdzie-e-e-e tam - zarżała."

Zawsze z przymrużeniem oka traktuję ocenianie książek pod względem ich śmieszności. Nigdy przy czytaniu nie zdarzyło się, abym śmiała się w głos. Być może od czasu do czasu zagości na mojej twarzy znikomy uśmieszek. W przypadku "Mojej Lady Jane" było jednak wyjątkowo. Humor autorek doprowadzał mnie do szerokiego uśmiechu i rozluźniał całą historię. Zaufajcie mi książka jest dokładnie tak prześmieszna, jak zapewnia nas jej opis.



"A najbardziej na świecie kochała to, w jaki sposób książki przenosiły ją gdzieś daleko, poza obręb przyziemnego, dusznego życia, i pozwalały jej doświadczać setek innych żyć. Książki były jej bramą do innych światów."

Książka jest w pewien sposób infantylna. Jednak jest to bardzo klimatyczne i urocze. Całość przypomina mi stylem "Rywalki", czy "Pamiętnik księżniczki". Być może nie jest to literatura najwyższych lotów, ale świetnie spełnia funkcję rozrywkową.

Ocena 7/10

Dziękuję portalowi czytampierwszy.pl za możliwość przeczytania tej powieści.

Wydawnictwo: SQN
Liczba stron: 432
Tłumaczenie: Maciej Pawlak

"Miłość odmieniana przez przypadki" - Wioletta Klinicka [Recenzja #47]

Dzisiaj opowiem Wam o książce, której nie znajdziecie na półkach największych księgarń. "Miłość odmieniana przez przypadki", to powieść, która wpadła w moje ręce w ramach ciekawej współpracy. Jeśli jesteście zainteresowani, co mam Wam do powiedzenia w związku z tą historią, zapraszam!

Wioletta Klinicka opowiada historię kobiety, która wplątuje się w znajomość internetową z powodu jednej przypadkowej wiadomości. Zafascynowana przystojnym Nieznajomym z coraz większym zainteresowaniem wymienia kolejne wiadomości. Sama nie może sobie poradzić z emocjami, które budzą się w niej wraz z kolejnymi wiadomościami. Rodząca się namiętność i narastające napięcie między dwoma dojrzałymi osobami, prowokuje kobietę do przemyśleń związanych z miłością, mężczyznami i bliskością.

"Odmieniasz słowo "miłość" przez wszystkie przypadki, w nadziei, że coś więcej się za nim kryje? A może jednak w zdaniu: "Ja też chcę poznać Cię w realu" kryje się cała paleta głębokich uczuć lub emocji seksualnych?"

Niezaprzeczalnym plusem powieści jest to, że czytając ją mamy wrażenie, że autorka opisuje bardzo bliską sobie historię. Mamy wrażenie, że właśnie Pani Klinicka znalazła się w takiej relacji i że doskonale rozumie każdą budzącą się w bohaterce emocję. Strasznie doceniam autorkę za to, w jaki sposób dodaje tej historii wiarygodności. Jednak pisarka zaznacza, że wszystkie postaci i wydarzenia są fikcyjne.

Nie ukrywam, że temat znajomości internetowych jest dla mnie naprawdę osobisty i uwielbiam, kiedy odnajduję ten motyw w powieści. Niestety, często autorzy nie potrafią odzwierciedlić wszystkich uczuć kłębiących się w ludziach oddalonych od siebie setki, czasem tysiące kilometrów. Pani Wioletta Klinicka świetnie odzwierciedla niepewność, która jest nieodłączna przy takiej relacji.

"Każdy marzy o miłości i o tym, aby oddać się danej chwili tak bez granic, w nadziei, że koniec nie nastąpi."

Niestety każda książka ma swoje wady, a w tym przypadku odnajduję ich kilka. Często w powieści znajdowałam niesubtelne przemycanie złotych myśli autorki, przez co niektóre dialogi wydawały się oderwane od rzeczywistości. Już na pierwszych stronach odnalazłam kilka fajnych przemyśleń, jednak przekazane w inny sposób byłyby one o wiele przyjemniejsze w odbiorze.

Mam też swoje "ale", jeśli chodzi o wydanie książki. Okładka... Niestety, okładka to bardzo słaba część wydania. Autorka umieszczona na okładce? Zdjęcie ze słabym filtrem, napis i już jest oprawa książki. Nieważne, co powiecie, zawsze to okładka ma zachęcać do sięgnięcia po powieść, tutaj niestety odrzuca. W środku znajdziecie również umieszczone cytaty (chyba są to słowa autorki, lub gdzieś zasłyszane, nie mam pewności), które wypisane są wielkimi literami nawet w środku zdania. Zdecydowanie ciekawiej byłoby, gdyby były one umieszczane na początku rozdziału. Zdaję sobie jednak sprawę, że Pani Wioletta Klinicka sama wydawała swoją książkę, więc przymknę na to oko.

"Dorosłości nie mierzy się latami. Dorosłość to stan umysłu."

Podsumowując "Miłość odmieniana przez przypadki" to powieść o wzajemnej fascynacji dwojga dojrzałych ludzi. O czym jest ta książka? O tęsknocie, o pragnieniu miłości, o byciu blisko siebie, jednocześnie będąc daleko, o wiecznych niedopowiedzeniach i uczuciu, które rodzi się wbrew człowiekowi.

Jeśli chcecie kupić tę książkę to zajrzyjcie na stronę www.miloscodmienianaprzezprzypadki.pl. Dodatkowo 10% ze sprzedaży książki trafi do podopiecznych fundacji Spełnionych Marzeń.

Ocena: 6/10


Za możliwość przeczytania dziękuję Korektelce.

Liczba stron: 199
Korekta: Elżbieta Sokołowska


"Od stresu do sukcesu" - Agata Limanówka [Recenzja #46]

W księgarniach najczęściej mijam dział z książkami pisanymi przez coachów sporym łukiem. Być może szufladkuję te książki, ale często spotykam się w nich z oczywistymi radami. Każdy z nas te rady zna, po co je zapisywać? Nikt i tak mi nie wytłumaczy, jak zmusić się, aby wprowadzić je w życiu. Jednak sięgnęłam po "Od stresu do sukcesu". Jakie są moje wrażenia?

Sam tytuł książki mówi wiele o jej treści, więc nie musimy się chyba zastanawiać, o czym ona jest. "Od stresu do sukcesu" to książka, która ma nauczyć czytelnika, jak zrobić ze stresu swojego sojusznika. Agata Limanówka mówi o tym, jak zamienić negatywny stres na ten motywujący. Okładka obiecuje również, że w środku odnajdziemy 9 sposobów na szczęśliwe życie.

Na początku chcę powiedzieć, że bardzo cieszę się, że tę książkę napisała osoba kompetentna, z doświadczeniem w coachingu i wykształceniem potrzebnym w tym temacie. Za motywację coraz częściej biorą się osoby nieodpowiednie. Coraz więcej ludzi sądzi, że to oni odnaleźli sposób na szczęście i muszą podzielić się nim ze światem. Niestety, pisać nie każdy może. Jeśli macie sięgnąć po książkę tego gatunku, to niech będzie ona napisana przez autora pokroju Pani Agaty Limanówki.

"Człowiek musi przebywać z samym sobą, powinien więc zadbać, aby było to dobre towarzystwo."
Charles Hughes

W książce znajdziecie nie tylko sposoby na radzenie sobie ze stresem, ale może to być dla Was pewnego rodzaju dziennik. W "Od stresu do sukcesu" znajdziecie wiele zadań, pytań, tabelek, które możecie wypełniać. Wewnątrz znajdziecie nawet kolorowanki, do których wypełnienia zachęca autorka.

Bardzo podoba mi się podejście autorki do czytelnika. Zdaje sobie ona sprawę, że nie wszystkie informacje mogą być interesujące dla każdego i pisze wprost: "Jeśli Cię to nie interesuje, to przejdź do kolejnego rozdziału.". Ja sama nie ukrywam, że pominęłam naukowe definicje dotyczące stresu. Specjalistyczne słownictwo zlewa się w mojej głowie w jeden wielki bełkot i czytanie tego fragmentu byłoby dla mnie stratą czasu.

Co sądzę o radach, które daje nam autorka? Niektóre z nich wydawały mi się zbyt oczywiste, a niektóre postaram się wcielić w życie. Nie chcę zdradzać Wam sposobów przedstawionych przez autorkę, ale jestem pewna, że niektóre z nich mogą Wam pomóc. Nie ukrywam jednak, że kilka z tych sposobów znałam już wcześniej.

W moim przypadku problem pojawia się, kiedy wszystkie zasady staram się wprowadzić w życie. Agata Limanówka nie nakazuje nam wprowadzać wszystkiego na raz. Na początek doradza wybrać wyłącznie jedną metodę, ja swoją wybrałam i codziennie próbuję się pilnować, aby dotrzymać danej swojej obietnicy.

Sądzę, że książka jest odpowiednia dla każdego, kto chce coś zmienić. Nie oczekujcie, że po przeczytaniu tej pozycji nie będziecie się stresować. Wszytko wymaga pracy, ale przecież jesteśmy dla siebie najważniejszymi osobami na świecie, więc możemy poświęcić sobie dużo czasu. Możemy, a nawet musimy.

Ocena: 6/10

Co czytają Polacy i czy czytelnictwo naprawdę umiera?

Hej, hej! Dzisiaj wybrałam temat trochę lżejszy, każdy z nas słyszał już o spadkach czytelnictwa w Polsce i na świecie. Sama zastanawiałam się nad tą sprawą, przeglądałam statystyki i w głowie konfrontowałam je z rzeczywistością.

Ankiety przeprowadzane przez Bibliotekę Narodową

Często słyszymy w telewizji o spadku czytelnictwa. Skąd w ogóle biorą się te statystyki? Biblioteka Narodowa przeprowadziła ankietę wśród 3000 osób i wynika z nich, że 63% z ankietowanych nie przeczytało żadnej książki w danym roku. Co dziesiąty Polak przeczytał natomiast więcej niż 7 pozycji. Przeglądając również jak wypadamy na tle Europy okazuje się, że zajmujemy dopiero 25. miejsce. W porównaniu do Szwecji, która prowadzi w tym rankingu wypadamy naprawdę blado.

Co czytają Polacy?

W Polsce najchętniej czytane są kryminały oraz romanse. King, Sapkowski, Cejrowski, E.L. James, Paula Hawkins, Rowling, Chmielewska, Steel, czy Bonda, to nazwiska, które padają najczęściej w odpowiedzi na pytanie: "Co czytasz?". Nie mogę się nie zgodzić, że sama również najczęściej słyszę te odpowiedzi. Nie ma na tej liście niestety moich ulubionych nazwisk, ale wśród tych wymienionych nasze gusta nie odbiegają od czytelników z innych państw.

Czy czytelnictwo naprawdę umiera?

Patrząc na wyżej wymienione statystyki, można tak stwierdzić. Jednak nie traćmy nadziei. Ja sądzę, że czytelnictwo idzie w dobrą stronę. Coraz więcej młodych ludzi czyta książki. Zauważam w swoim otoczeniu bardzo dużo młodzieży czytającej książki. Czy to ważne, co aktualnie czytają? Niekoniecznie, doceniam, że wyrabiają ten nawyk. Być może z czasem przejdą do ambitniejszej literatury. Mówi się, że młodsi nie czytają, a ja zaryzykuję i powiem, że to właśnie starsi nie czytają.

Mam wrażenie, że ponownie rodzi się moda na czytanie. Być może są książki, które aktualnie wpisują się w jakieś trendy, np. książki youtuberów, powodują, że młodzi ludzie sięgną po coś papierowego. Bardzo cieszy mnie widok człowieka z książką w ręce. Czytajmy publicznie, zawsze miło się na to patrzy.

Źródło: http://www.newsweek.pl/styl-zycia/raport-czytelnictwa-w-polsce-ile-ksiazek-czytaja-polacy-,artykuly,409201,1.html

Napiszcie mi w komentarzach, co Wy sądzicie o spadku czytelnictwa. Jak to wygląda w Waszym otoczeniu? Zauważacie obojętność, czy raczej ekscytację literaturą? Zapraszam również do obserwowania bloga i Facebooka ;)

Czego nie lubię w książkach, czyli "Until November" - Aurora Rose Reynolds

Już na początku powiem Wam, że czekałam z niecierpliwością na tę książkę. Miałam nadzieję, że będzie to urocza historia w stylu "Prawo Mojżesza" lub "Making faces". Niestety ta recenzja jest raczej o tym, czego ja w książkach nie lubię. Nie lubię pisać złych opinii, ale tym razem nie przeczytacie wielu pochwał, zapraszam.

Po tajemniczym wypadku November przeprowadza się do swojego ojca i zrywa wszelkie kontakty ze swoją matką. W poszukiwaniu spokoju i bezpieczeństwa znajduje nową pracę, i poznaje nowych ludzi. W klubie striptizu, w którym pracuje jako księgowa poznaje bezczelnego, ale zabójczo przystojnego Ashera. Rodzi się między nimi wielka namiętność, ale niestety na November nadal czyha wiele niebezpieczeństw.

Tym razem sama nie wiem od czego zacząć. Kiedy sięgnęłam po książkę i przeczytałam kilka pierwszych rozdziałów, to moją uwagę przykłuła ogromna liczba wulgaryzmów. Zdaję sobie sprawę, że Young Adult to gatunek, w którym są przekleństwa i sceny o zabarwieniu erotycznym. Jednak nie rozumiem aż takiej wulgaryzacji języka. Bardzo ciężko czyta mi się dialogi, w których w co drugim zdaniu padają przekleństwa.

Akcja jest bardzo szybka, cała książka ma zaledwie 250 stron. Autorka chciała zawrzeć tyle wydarzeń, że w żadne z nich nie udało mi się wciągnąć. Poznają się na jednej stronie, dwie strony dalej rodzi się między nimi uczucie, a dwie strony dalej już razem mieszkają. Dosłownie nie da się zaangażować w tę książkę i kolejne wydarzenia w niej następujące. 

Powieść jest na tyle skondensowana, że nie udało się również rozwinąć bohaterów. Są okropnie papierowi i nawet Asher nie jest idealnym facetem z książek typu Young Adult. Nie znajdziecie wielu tak beznadziejnych mężczyzn w książkach tego gatunku, nie mogłam znieść tego jak ogranicza główną bohaterkę.

Jednak jeśli chodzi o całą historię o niebezpieczeństwach czyhających na naszą bohaterkę, to widzę w niej bardzo duży potencjał. Sam pomysł jest naprawdę dobry, ale czułam się jakbym czytała wyłącznie konspekt całości. Nie mówię, że męczyłam się czytając tę powieść. Jest to jedna z tych odmóżdżających, cienkich książeczek, które połkniecie w jeden, dwa wieczory.

Niestety, nie rozumiem wielu zachwytowów nad tą książką. Dla mnie jest to bardzo słaba propozycja, nawet jeśli wziąć pod uwagę cechy gatunkowe. Nie sięgnę po kolejny tom i pewnie nikomu nie polecę. Sądzę, że na podstawie pomysłu związanego z całą tajemnicą, można było zrobić naprawdę fajną, ciekawą historię, ale niestety, nie udało się.

Ocena 4/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Editio.

Wydawnictwo/Seria: Editio/Editiored
Liczba stron: 250
Tłumaczenie: Olgierd Maj
Cykl: Do utraty tchu



Jak zarazić kogoś miłością do książki?

Jeśli tu jesteś, to pewnie zauważyłeś już, że kocham książki. Jeśli Ty tu jesteś, to pewnie Ty też kochasz książki. Często jednak spotykam ludzi, którzy dotychczas do czynienia z literaturą mieli wyłącznie w szkole. Kiedy zbliżam się do takiej osoby, to często próbuję namówić ją do podzielania mojej pasji, jak to zrobić?

Zacznijmy od tego, że nie z każdym Ci się uda

Niestety, w nie każdym uda Wam się zaszczepić tę miłość. Często osoby, w których domu nie mieszka żaden zagorzały czytelnik, nie dadzą się namówić do czytania. Po sobie rozumiem, że zainteresowania po części wynosimy z naszych rodzinnych domów. Za każdym razem, kiedy widzę jak moja mama z zainteresowaniem sięga po kolejną książkę, przypomina mi się, jak to ona polecała mi kolejne pozycje. Głównie dzięki niej zaczęłam częściej bywać w bibliotece i z chęcią w ten sposób spędzałam swój wolny czas. Nie każdy jednak doświadcza czegoś takiego, więc nie wymagajmy, że ktoś od razu złapie bakcyla.

Jeśli ktoś nie lubi czytać, to nie trafił jeszcze na odpowiednią książkę

Jakiś czas sama często posługiwałam się tym zwrotem. Sądzę, że różnorodność w literaturze pozwala każdemu znaleźć coś dla siebie. Jeśli chcecie kupić komuś książkę, to głównie kierujcie się zainteresowaniami drugiej osoby i ulubionymi filmami czy serialami. Jeśli ktoś jest fanem piłki nożnej, to kupcie książkę, której tłem jest właśnie ten motyw. Niby banalna rada, ale często chcemy, aby nasi bliscy czytali to samo co my, polecamy nasze ulubione książki i sądzimy, że im też powinno się spodobać. Niestety, niekoniecznie.

Opowiadaj dużo o książkach i interesuj się pasją drugiej strony

Wiem po sobie, że dużo daje mówienie o swoich zainteresowaniach. Wtedy widzimy, jak druga osoba reaguje na daną książkę. Obserwujemy, które historie interesują naszych bliskich bardziej. Pamiętajcie również, że Wy nie zarazicie swoją pasją, jeśli nie dacie się zarazić pasją drugiej osoby. Nic w relacjach nie działa w jedną stronę, a przecież nic tak nie łączy, jak wspólne zainteresowania.

Jeśli szukacie książki na prezent dla kogoś i nie wiecie co wybrać, to bardzo chętnie Wam pomogę. Pisać możecie do mnie na mojego Facebooka, którego znajdziecie po prawej stronie bloga (jeśli jesteście na telefonie, to po prostu zjedźcie niżej), ale też na mojego mejla: miazekola@gmail.com.