"Moja Lady Jane" - Cynthia Hand, Jodi Meadows, Brodi Ashton [Recenzja #48]

Coraz częściej zdarza mi się odkładać nieprzeczytane książki na później. "Moją Lady Jane" odsuwałam w czasie dość długo. Wydawało mi się, że może jednak nie jest to powieść dla mnie, że znudzi mnie i będzie dla mnie zbyt infantylna.

Szesnastoletnia Lady Jane Grey, mająca niebawem wyjść za zupełnie obcego mężczyznę, wplątuje się w konspirację, celem której jest obalenie jej kuzyna, króla Edwarda. Ale Jane nie zawraca sobie głowy takimi błahostkami, skoro ma niebawem zostać królową Anglii.

"Każdemu głupcowi wydaje się, że jest mędrcem, tymczasem tylko mędrzec wie, ze jest głupcem."

Autorki, pisząc powieść, inspirowały się prawdziwą historią rodu Tudorów. Oczywiście powieść nie jest całkowicie oparta na prawdziwych zdarzeniach, ale znajdziemy w niej nazwiska, które przewijają się na kartach brytyjskiej historii. Henryk VIII, Edward, Elżbieta, Maria, sama Lady Jane i wiele innych bohaterów to alter ego kolejnych osób.

Bohaterowie wykreowani są genialnie, uwielbiałam ich, razem z ich pasjami, poczuciem humoru, z kolejnymi emocjami. Bardzo chętnie zaprzyjaźniłabym się z zakochaną w księgach Lady Jane, mimo to Gifford pozostaje moim ulubionym bohaterem ze względu na to, że jego charakter zbudowany jest na skrajnościach.

"- Czy to był koński żart?
- Gdzie-e-e-e tam - zarżała."

Zawsze z przymrużeniem oka traktuję ocenianie książek pod względem ich śmieszności. Nigdy przy czytaniu nie zdarzyło się, abym śmiała się w głos. Być może od czasu do czasu zagości na mojej twarzy znikomy uśmieszek. W przypadku "Mojej Lady Jane" było jednak wyjątkowo. Humor autorek doprowadzał mnie do szerokiego uśmiechu i rozluźniał całą historię. Zaufajcie mi książka jest dokładnie tak prześmieszna, jak zapewnia nas jej opis.



"A najbardziej na świecie kochała to, w jaki sposób książki przenosiły ją gdzieś daleko, poza obręb przyziemnego, dusznego życia, i pozwalały jej doświadczać setek innych żyć. Książki były jej bramą do innych światów."

Książka jest w pewien sposób infantylna. Jednak jest to bardzo klimatyczne i urocze. Całość przypomina mi stylem "Rywalki", czy "Pamiętnik księżniczki". Być może nie jest to literatura najwyższych lotów, ale świetnie spełnia funkcję rozrywkową.

Ocena 7/10

Dziękuję portalowi czytampierwszy.pl za możliwość przeczytania tej powieści.

Wydawnictwo: SQN
Liczba stron: 432
Tłumaczenie: Maciej Pawlak

"Miłość odmieniana przez przypadki" - Wioletta Klinicka [Recenzja #47]

Dzisiaj opowiem Wam o książce, której nie znajdziecie na półkach największych księgarń. "Miłość odmieniana przez przypadki", to powieść, która wpadła w moje ręce w ramach ciekawej współpracy. Jeśli jesteście zainteresowani, co mam Wam do powiedzenia w związku z tą historią, zapraszam!

Wioletta Klinicka opowiada historię kobiety, która wplątuje się w znajomość internetową z powodu jednej przypadkowej wiadomości. Zafascynowana przystojnym Nieznajomym z coraz większym zainteresowaniem wymienia kolejne wiadomości. Sama nie może sobie poradzić z emocjami, które budzą się w niej wraz z kolejnymi wiadomościami. Rodząca się namiętność i narastające napięcie między dwoma dojrzałymi osobami, prowokuje kobietę do przemyśleń związanych z miłością, mężczyznami i bliskością.

"Odmieniasz słowo "miłość" przez wszystkie przypadki, w nadziei, że coś więcej się za nim kryje? A może jednak w zdaniu: "Ja też chcę poznać Cię w realu" kryje się cała paleta głębokich uczuć lub emocji seksualnych?"

Niezaprzeczalnym plusem powieści jest to, że czytając ją mamy wrażenie, że autorka opisuje bardzo bliską sobie historię. Mamy wrażenie, że właśnie Pani Klinicka znalazła się w takiej relacji i że doskonale rozumie każdą budzącą się w bohaterce emocję. Strasznie doceniam autorkę za to, w jaki sposób dodaje tej historii wiarygodności. Jednak pisarka zaznacza, że wszystkie postaci i wydarzenia są fikcyjne.

Nie ukrywam, że temat znajomości internetowych jest dla mnie naprawdę osobisty i uwielbiam, kiedy odnajduję ten motyw w powieści. Niestety, często autorzy nie potrafią odzwierciedlić wszystkich uczuć kłębiących się w ludziach oddalonych od siebie setki, czasem tysiące kilometrów. Pani Wioletta Klinicka świetnie odzwierciedla niepewność, która jest nieodłączna przy takiej relacji.

"Każdy marzy o miłości i o tym, aby oddać się danej chwili tak bez granic, w nadziei, że koniec nie nastąpi."

Niestety każda książka ma swoje wady, a w tym przypadku odnajduję ich kilka. Często w powieści znajdowałam niesubtelne przemycanie złotych myśli autorki, przez co niektóre dialogi wydawały się oderwane od rzeczywistości. Już na pierwszych stronach odnalazłam kilka fajnych przemyśleń, jednak przekazane w inny sposób byłyby one o wiele przyjemniejsze w odbiorze.

Mam też swoje "ale", jeśli chodzi o wydanie książki. Okładka... Niestety, okładka to bardzo słaba część wydania. Autorka umieszczona na okładce? Zdjęcie ze słabym filtrem, napis i już jest oprawa książki. Nieważne, co powiecie, zawsze to okładka ma zachęcać do sięgnięcia po powieść, tutaj niestety odrzuca. W środku znajdziecie również umieszczone cytaty (chyba są to słowa autorki, lub gdzieś zasłyszane, nie mam pewności), które wypisane są wielkimi literami nawet w środku zdania. Zdecydowanie ciekawiej byłoby, gdyby były one umieszczane na początku rozdziału. Zdaję sobie jednak sprawę, że Pani Wioletta Klinicka sama wydawała swoją książkę, więc przymknę na to oko.

"Dorosłości nie mierzy się latami. Dorosłość to stan umysłu."

Podsumowując "Miłość odmieniana przez przypadki" to powieść o wzajemnej fascynacji dwojga dojrzałych ludzi. O czym jest ta książka? O tęsknocie, o pragnieniu miłości, o byciu blisko siebie, jednocześnie będąc daleko, o wiecznych niedopowiedzeniach i uczuciu, które rodzi się wbrew człowiekowi.

Jeśli chcecie kupić tę książkę to zajrzyjcie na stronę www.miloscodmienianaprzezprzypadki.pl. Dodatkowo 10% ze sprzedaży książki trafi do podopiecznych fundacji Spełnionych Marzeń.

Ocena: 6/10


Za możliwość przeczytania dziękuję Korektelce.

Liczba stron: 199
Korekta: Elżbieta Sokołowska


"Od stresu do sukcesu" - Agata Limanówka [Recenzja #46]

W księgarniach najczęściej mijam dział z książkami pisanymi przez coachów sporym łukiem. Być może szufladkuję te książki, ale często spotykam się w nich z oczywistymi radami. Każdy z nas te rady zna, po co je zapisywać? Nikt i tak mi nie wytłumaczy, jak zmusić się, aby wprowadzić je w życiu. Jednak sięgnęłam po "Od stresu do sukcesu". Jakie są moje wrażenia?

Sam tytuł książki mówi wiele o jej treści, więc nie musimy się chyba zastanawiać, o czym ona jest. "Od stresu do sukcesu" to książka, która ma nauczyć czytelnika, jak zrobić ze stresu swojego sojusznika. Agata Limanówka mówi o tym, jak zamienić negatywny stres na ten motywujący. Okładka obiecuje również, że w środku odnajdziemy 9 sposobów na szczęśliwe życie.

Na początku chcę powiedzieć, że bardzo cieszę się, że tę książkę napisała osoba kompetentna, z doświadczeniem w coachingu i wykształceniem potrzebnym w tym temacie. Za motywację coraz częściej biorą się osoby nieodpowiednie. Coraz więcej ludzi sądzi, że to oni odnaleźli sposób na szczęście i muszą podzielić się nim ze światem. Niestety, pisać nie każdy może. Jeśli macie sięgnąć po książkę tego gatunku, to niech będzie ona napisana przez autora pokroju Pani Agaty Limanówki.

"Człowiek musi przebywać z samym sobą, powinien więc zadbać, aby było to dobre towarzystwo."
Charles Hughes

W książce znajdziecie nie tylko sposoby na radzenie sobie ze stresem, ale może to być dla Was pewnego rodzaju dziennik. W "Od stresu do sukcesu" znajdziecie wiele zadań, pytań, tabelek, które możecie wypełniać. Wewnątrz znajdziecie nawet kolorowanki, do których wypełnienia zachęca autorka.

Bardzo podoba mi się podejście autorki do czytelnika. Zdaje sobie ona sprawę, że nie wszystkie informacje mogą być interesujące dla każdego i pisze wprost: "Jeśli Cię to nie interesuje, to przejdź do kolejnego rozdziału.". Ja sama nie ukrywam, że pominęłam naukowe definicje dotyczące stresu. Specjalistyczne słownictwo zlewa się w mojej głowie w jeden wielki bełkot i czytanie tego fragmentu byłoby dla mnie stratą czasu.

Co sądzę o radach, które daje nam autorka? Niektóre z nich wydawały mi się zbyt oczywiste, a niektóre postaram się wcielić w życie. Nie chcę zdradzać Wam sposobów przedstawionych przez autorkę, ale jestem pewna, że niektóre z nich mogą Wam pomóc. Nie ukrywam jednak, że kilka z tych sposobów znałam już wcześniej.

W moim przypadku problem pojawia się, kiedy wszystkie zasady staram się wprowadzić w życie. Agata Limanówka nie nakazuje nam wprowadzać wszystkiego na raz. Na początek doradza wybrać wyłącznie jedną metodę, ja swoją wybrałam i codziennie próbuję się pilnować, aby dotrzymać danej swojej obietnicy.

Sądzę, że książka jest odpowiednia dla każdego, kto chce coś zmienić. Nie oczekujcie, że po przeczytaniu tej pozycji nie będziecie się stresować. Wszytko wymaga pracy, ale przecież jesteśmy dla siebie najważniejszymi osobami na świecie, więc możemy poświęcić sobie dużo czasu. Możemy, a nawet musimy.

Ocena: 6/10

Co czytają Polacy i czy czytelnictwo naprawdę umiera?

Hej, hej! Dzisiaj wybrałam temat trochę lżejszy, każdy z nas słyszał już o spadkach czytelnictwa w Polsce i na świecie. Sama zastanawiałam się nad tą sprawą, przeglądałam statystyki i w głowie konfrontowałam je z rzeczywistością.

Ankiety przeprowadzane przez Bibliotekę Narodową

Często słyszymy w telewizji o spadku czytelnictwa. Skąd w ogóle biorą się te statystyki? Biblioteka Narodowa przeprowadziła ankietę wśród 3000 osób i wynika z nich, że 63% z ankietowanych nie przeczytało żadnej książki w danym roku. Co dziesiąty Polak przeczytał natomiast więcej niż 7 pozycji. Przeglądając również jak wypadamy na tle Europy okazuje się, że zajmujemy dopiero 25. miejsce. W porównaniu do Szwecji, która prowadzi w tym rankingu wypadamy naprawdę blado.

Co czytają Polacy?

W Polsce najchętniej czytane są kryminały oraz romanse. King, Sapkowski, Cejrowski, E.L. James, Paula Hawkins, Rowling, Chmielewska, Steel, czy Bonda, to nazwiska, które padają najczęściej w odpowiedzi na pytanie: "Co czytasz?". Nie mogę się nie zgodzić, że sama również najczęściej słyszę te odpowiedzi. Nie ma na tej liście niestety moich ulubionych nazwisk, ale wśród tych wymienionych nasze gusta nie odbiegają od czytelników z innych państw.

Czy czytelnictwo naprawdę umiera?

Patrząc na wyżej wymienione statystyki, można tak stwierdzić. Jednak nie traćmy nadziei. Ja sądzę, że czytelnictwo idzie w dobrą stronę. Coraz więcej młodych ludzi czyta książki. Zauważam w swoim otoczeniu bardzo dużo młodzieży czytającej książki. Czy to ważne, co aktualnie czytają? Niekoniecznie, doceniam, że wyrabiają ten nawyk. Być może z czasem przejdą do ambitniejszej literatury. Mówi się, że młodsi nie czytają, a ja zaryzykuję i powiem, że to właśnie starsi nie czytają.

Mam wrażenie, że ponownie rodzi się moda na czytanie. Być może są książki, które aktualnie wpisują się w jakieś trendy, np. książki youtuberów, powodują, że młodzi ludzie sięgną po coś papierowego. Bardzo cieszy mnie widok człowieka z książką w ręce. Czytajmy publicznie, zawsze miło się na to patrzy.

Źródło: http://www.newsweek.pl/styl-zycia/raport-czytelnictwa-w-polsce-ile-ksiazek-czytaja-polacy-,artykuly,409201,1.html

Napiszcie mi w komentarzach, co Wy sądzicie o spadku czytelnictwa. Jak to wygląda w Waszym otoczeniu? Zauważacie obojętność, czy raczej ekscytację literaturą? Zapraszam również do obserwowania bloga i Facebooka ;)

Czego nie lubię w książkach, czyli "Until November" - Aurora Rose Reynolds

Już na początku powiem Wam, że czekałam z niecierpliwością na tę książkę. Miałam nadzieję, że będzie to urocza historia w stylu "Prawo Mojżesza" lub "Making faces". Niestety ta recenzja jest raczej o tym, czego ja w książkach nie lubię. Nie lubię pisać złych opinii, ale tym razem nie przeczytacie wielu pochwał, zapraszam.

Po tajemniczym wypadku November przeprowadza się do swojego ojca i zrywa wszelkie kontakty ze swoją matką. W poszukiwaniu spokoju i bezpieczeństwa znajduje nową pracę, i poznaje nowych ludzi. W klubie striptizu, w którym pracuje jako księgowa poznaje bezczelnego, ale zabójczo przystojnego Ashera. Rodzi się między nimi wielka namiętność, ale niestety na November nadal czyha wiele niebezpieczeństw.

Tym razem sama nie wiem od czego zacząć. Kiedy sięgnęłam po książkę i przeczytałam kilka pierwszych rozdziałów, to moją uwagę przykłuła ogromna liczba wulgaryzmów. Zdaję sobie sprawę, że Young Adult to gatunek, w którym są przekleństwa i sceny o zabarwieniu erotycznym. Jednak nie rozumiem aż takiej wulgaryzacji języka. Bardzo ciężko czyta mi się dialogi, w których w co drugim zdaniu padają przekleństwa.

Akcja jest bardzo szybka, cała książka ma zaledwie 250 stron. Autorka chciała zawrzeć tyle wydarzeń, że w żadne z nich nie udało mi się wciągnąć. Poznają się na jednej stronie, dwie strony dalej rodzi się między nimi uczucie, a dwie strony dalej już razem mieszkają. Dosłownie nie da się zaangażować w tę książkę i kolejne wydarzenia w niej następujące. 

Powieść jest na tyle skondensowana, że nie udało się również rozwinąć bohaterów. Są okropnie papierowi i nawet Asher nie jest idealnym facetem z książek typu Young Adult. Nie znajdziecie wielu tak beznadziejnych mężczyzn w książkach tego gatunku, nie mogłam znieść tego jak ogranicza główną bohaterkę.

Jednak jeśli chodzi o całą historię o niebezpieczeństwach czyhających na naszą bohaterkę, to widzę w niej bardzo duży potencjał. Sam pomysł jest naprawdę dobry, ale czułam się jakbym czytała wyłącznie konspekt całości. Nie mówię, że męczyłam się czytając tę powieść. Jest to jedna z tych odmóżdżających, cienkich książeczek, które połkniecie w jeden, dwa wieczory.

Niestety, nie rozumiem wielu zachwytowów nad tą książką. Dla mnie jest to bardzo słaba propozycja, nawet jeśli wziąć pod uwagę cechy gatunkowe. Nie sięgnę po kolejny tom i pewnie nikomu nie polecę. Sądzę, że na podstawie pomysłu związanego z całą tajemnicą, można było zrobić naprawdę fajną, ciekawą historię, ale niestety, nie udało się.

Ocena 4/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Editio.

Wydawnictwo/Seria: Editio/Editiored
Liczba stron: 250
Tłumaczenie: Olgierd Maj
Cykl: Do utraty tchu



Jak zarazić kogoś miłością do książki?

Jeśli tu jesteś, to pewnie zauważyłeś już, że kocham książki. Jeśli Ty tu jesteś, to pewnie Ty też kochasz książki. Często jednak spotykam ludzi, którzy dotychczas do czynienia z literaturą mieli wyłącznie w szkole. Kiedy zbliżam się do takiej osoby, to często próbuję namówić ją do podzielania mojej pasji, jak to zrobić?

Zacznijmy od tego, że nie z każdym Ci się uda

Niestety, w nie każdym uda Wam się zaszczepić tę miłość. Często osoby, w których domu nie mieszka żaden zagorzały czytelnik, nie dadzą się namówić do czytania. Po sobie rozumiem, że zainteresowania po części wynosimy z naszych rodzinnych domów. Za każdym razem, kiedy widzę jak moja mama z zainteresowaniem sięga po kolejną książkę, przypomina mi się, jak to ona polecała mi kolejne pozycje. Głównie dzięki niej zaczęłam częściej bywać w bibliotece i z chęcią w ten sposób spędzałam swój wolny czas. Nie każdy jednak doświadcza czegoś takiego, więc nie wymagajmy, że ktoś od razu złapie bakcyla.

Jeśli ktoś nie lubi czytać, to nie trafił jeszcze na odpowiednią książkę

Jakiś czas sama często posługiwałam się tym zwrotem. Sądzę, że różnorodność w literaturze pozwala każdemu znaleźć coś dla siebie. Jeśli chcecie kupić komuś książkę, to głównie kierujcie się zainteresowaniami drugiej osoby i ulubionymi filmami czy serialami. Jeśli ktoś jest fanem piłki nożnej, to kupcie książkę, której tłem jest właśnie ten motyw. Niby banalna rada, ale często chcemy, aby nasi bliscy czytali to samo co my, polecamy nasze ulubione książki i sądzimy, że im też powinno się spodobać. Niestety, niekoniecznie.

Opowiadaj dużo o książkach i interesuj się pasją drugiej strony

Wiem po sobie, że dużo daje mówienie o swoich zainteresowaniach. Wtedy widzimy, jak druga osoba reaguje na daną książkę. Obserwujemy, które historie interesują naszych bliskich bardziej. Pamiętajcie również, że Wy nie zarazicie swoją pasją, jeśli nie dacie się zarazić pasją drugiej osoby. Nic w relacjach nie działa w jedną stronę, a przecież nic tak nie łączy, jak wspólne zainteresowania.

Jeśli szukacie książki na prezent dla kogoś i nie wiecie co wybrać, to bardzo chętnie Wam pomogę. Pisać możecie do mnie na mojego Facebooka, którego znajdziecie po prawej stronie bloga (jeśli jesteście na telefonie, to po prostu zjedźcie niżej), ale też na mojego mejla: miazekola@gmail.com. 

Piątkowe aktualności książkowe [Aktualności #4]

W tym tygodni znowu posypały mi się wszystkie terminy i nie udało mi się napisać dla Was recenzji. Na następny tydzień szykuję jednak dla Was coś lepszego, bo przedpremierowego. Ten tydzień nie był dla mnie owocny, jeśli chodzi o książki, które przeczytałam, ale za to przedstawię Wam kolejne aktualności ze świata książek, zapraszam!

E.L. James wydaje nową książkę o Greyu
Niestety, stało się, ta seria nigdy się chyba nie skończy. Autorka zapowiedziała ostatnio, że wydaje wariację "Ciemniejszej strony Greya". Książka będzie nosiła tytuł "Darker" i będzie to ta sama historia, ale opowiedziana z perspektywy Christiana. Premiera za granicą jest ustalona na 28 listopada tego roku. Nie mam wątpliwości, że poraz kolejny będzie to jedna z najlepiej sprzedających się książek, ale powiedzcie mi tylko: Dlaczego?

Laureatem Nagrody Nike został Cezary Łazarewicz!
No dobra, macie mnie. Być może to nie jest informacja z tego tygodnia, ale z poprzedniego. Tydzień temu jednak na blogu zamiast newsów pojawiły się zapowiedzi wydawnicze, więc tym razem mogę sobie pozwolić na coś takiego. Cezary Łazarewicz nagrodzony został za reportaż "Żeby nie było śladów. Sprawa śmierci Grzegorza Przemyka". Nie zdajecie sobie sprawy, jak mi wstyd, że nie czytałam książek, które dostały wcześniej tę nagrodę. Muszę nadrobić te zaległości, więc może zacznę właśnie od temu reportażu.

Ruszył "Konkurs na fraszkę"
Aby wziąć udział w konkursie należy do 15 września 2018r. ułożyć fraszkę, która promuję poprawną polszczyznę. Zwycięzca zostanie wybrany przez jury, do którego dależy m.in. prof. Bralczyk. Wygrać możecie tygodniowe wakacje w Polsce i inne atrakcyjne nagrody rzeczowe.


Nowa książka Marka Twaina po 107 latach?
Marka Twaina głównie kojarzę z Tomka Sawyera. Pamiętam, że lektura nie należała do moich ulubionych, chociaż to chyba za mało powiedziane. Po tylu latach po jego śmierci odnaleziono zapiski, w których Mark Twain tworzył niesamowitą historię dla dzieci. Jeśli jesteście fanami jego twórczości to koniecznie zapoznajcie się z "The Purloining of Prince Oleomargarine", jeśli chodzi o mnie, to raczej niekoniecznie ;)


Pornograficzna książka dla dzieci?
Jakiś czas temu norweska pisarka Gro Dahle wydała powieść dla dzieci. Książki jednak od początku nie cieszy się dobrymi opiniami, wręcz przeciwnie jest krytykowana ze względu na swój charakter pornograficzny. Autorka porusza w książce odważny temat wytłumaczeniu dziecka, czym jest pornografia i o co chodzi w seksie. Ilustracje w książce są równie oburzające jak treść. Moje pytanie brzmi: Jaki rodzic wpadnie na pomysł zakupu takiej książki swojemu dziecku?



To już wszystko w tym tygodniu. Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach, co sądzicie o cyklu z aktualnościami i co zdziwiło Was najbardziej. Zachęcam Was również do obserwowania mojego bloga i Facebooka.

Matras na skraju bankructwa, czy napewno?

Jakiś czas temu przeprowadziłam się razem z moim chłopakiem do Bydgoszczy. Przechadzając się po okolicy, zauważyłam księgarnię Matras. Od razu rzuciła mi się w oczy wyprzedaż -50% na wszystko. Mój chłopak powiedział, że podobno Matras bankrutuje i likwiduje kolejne księgarnie. Nie mogąc w to uwierzyć, postanowiłam poszperać trochę w internecie i napisać dla Was o tym.

Matras nie płaci za dostarczone towary?

W ostatnim czasie złożono aż 17 wniosków odnośnie upadłości drugiej pod względem wielkości sieci księgarni. Ponoć od miesięcy księgarnie Matras nie płacą za dostarczane towary. Wnioskodawcy to głównie wydawnictwa, m.in. Wydawnictwo MG, Media Rodzina i Wydawnictwo Czarne. Okazuję się, że sieć księgarni jest aktualnie osobiście niewypłacalna. Dłużej nie mogą już liczyć na pobłażliwość wydawnictw i sądów. Kolejne punkty są likwidowane, ale nic nie jest jeszcze przesądzone.

Co na to władze Matrasa?

Jerzy Kowalewski, to aktualny prezes tej firmy. Kowalewski przekonuje, że Matras jest na dobrej drodze do rozwiązania problemów. Kilka wniosków zostało już umorzonych, kilka z nich za sprawą porozumienia zostało również wycofanych. Są jednak tacy, którzy sądzą, że szanse na wyjście z kłopotów nie są możliwe. Powoli wstrzymywane są kolejne dostawy, ale władze bronią się, kupując premierowe egzemplarze za gotówkę i wystawiając je na półkach.

Jaka jest moja opinia?

Naprawdę martwi mnie likwidacja Matrasa, jeśli chodzi o księgarnie stacjonarne, to była to jedna z ciekawszych możliwości. Książki można było kupić w rozsądnych cenach, a na półkach nie znajdowały się miliony innych towarów. Sama często zamiast Empika wolałam wybrać się do Matrasa. Jeśli Matras upadnie, to Empik według mnie uzyska pewien monopol. Nie ma wiele księgarni, które możemy znaleźć w centrach handlowych, a to przecież tam najczęściej kupowane są książki.

Coraz częściej kupujemy książki w księgarniach internetowych, bo jest to po prostu tańsze i wygodniejsze. Klikasz, przelewasz, a za kilka dni Pan z książką puka do Twoich drzwi. Jednak wielką stratą byłaby upadłość takiej sieci. Mam nadzieję, że tak jak obiecuje Jerzy Kowalewski, o którym niestety przeczytałam wiele niepochlebnych opinii, Matras odbije się od dna.

A czy Wy kupujecie w Matrasie? Co sądzicie o tym problemie? Brakowałoby Wam tej sieci, a może ta sprawa jest Wam obojętna?

Przypominam również, że w środę pojawi się nowa recenzja, w piątek aktualności, a za tydzień kolejny tekst okołotematyczny. Jeśli chcecie być na bieżąco, zachęcam do obserwowania mojego bloga i strony na Facebooku, którą znajdziecie po prawej stronie mojego bloga.



Tutaj podaję teksty, z których pozyskałam informację. Zachęcam do kliknięcia, jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o Matrasie:

Październikowe zapowiedzi wydawnicze [Aktualności #3]

Tym razem przychodzę na czas! Przepraszam, że tydzień temu nie mogliście przeczytać cotygodniowych aktualności. Niestety ostatnio w moim życiu jest spore zamieszanie, ale cieszę się, że w tym tygodniu udało mi się przedstawić Wam zapowiedzi na czas. Zapraszam!

"Pasażerka" - Alexandra Bracken
Wydawnictwo: SQN
Data premiery: 11. października
"Etta Spencer, cudowne dziecko skrzypiec, pewnej nocy traci wszystko, co znała i kochała. W jednej chwili z bezpiecznego Nowego Jorku zostaje przeniesiona do miejsca oddalonego o wiele mil i… lat. Trafia do 1776 roku, a jej los zależy od Nicholasa Cartera, młodego korsarza związanego kontraktem z potężną rodziną Ironwoodów. Jedynie Etta może odzyskać pewien tajemniczy przedmiot o niewysłowionej wartości. Jeśli jej się powiedzie, zostanie odesłana do XXI wieku. Ona i Nicholas wyruszają w niebezpieczną podróż po egzotycznych miejscach i w poprzek czasu. Im bardziej zbliżają się do prawdy, tym większego tempa nabiera śmiertelna gra Ironwoodów. Etcie grozi nie tylko rozłąka z Nicholasem, ale i zamknięcie drogi powrotnej do domu… na zawsze."

Szczerze mówiąc, nie sądzę, żeby ta książka mnie zainteresowała, ale jestem pewna, że wielu z Was sięgnie po nią z chęcią. W końcu jest polecana przez New York Times i uwielbianą Sahrę J. Mass, której też jeszcze niestety nie miałam okazji przeczytać. Ciekawa jestem tylko, czy "Pasażerka" naprawdę będzie tak porywająca i z niecierpliwością oczekuję pierwszych recenzji.

"Labirynt duchów" - Carlos Ruiz Zafón
Wydawnictwo: MUZA S.A.
Data premiery: 11. października
"Barcelona, lata pięćdziesiąte ubiegłego stulecia, mroczne dni reżimu generała Franco.
Alicja Gris jest piękną, inteligentną i pozbawioną skrupułów agentką. Pewnego dnia otrzymuje zlecenie z najwyższych sfer władzy. Sprawa jest ściśle tajna i dotyczy tajemniczego zniknięcia ministra kultury Mauricia Vallsa. Wydaje się, że może mieć to związek z przeszłością, kiedy Valls był dyrektorem budzącego grozę więzienia Montjuic. Alicja, wraz z przydzielonym do tego dochodzenia, kapitanem policji ma kilka dni na odnalezienie ministra. W trakcie poszukiwań w jej ręce trafia należący do Vallsa siódmy tom serii "Labirynt duchów". Książka ta doprowadzi Alicję do ukrytej w samym sercu Barcelony księgarni Sempere & Synowie. Czar tego miejsca sprawia, że jak przez mgłę powracają do niej obrazy z dzieciństwa. To, co odkryje, będzie śmiertelnym zagrożeniem dla niej i dla wszystkich, których kocha."

Na tę książkę chyba czeka bardzo wielu książkoholików, bo przecież nieraz już Zafón podbił miliony serc swoimi historiami. Jestem ciekawa, czy również tym razem wszyscy zachwycą się krajobrazami przepięknej Barcelony i odnajdą się w nowej powieści. Sama chętnie to sprawdzę.

"It Ends with Us" - Colleen Hoover
Wydawnictwo: Otwarte
Data premiery: 11. października
"Lily Bloom zawsze płynie pod prąd. Nic dziwnego, że otworzyła kwiaciarnię dla osób, które… nie lubią kwiatów, i prowadzi ją z pasją i sukcesami. Gdy poznaje przystojnego lekarza Ryle’a Kincaida i rodzi się między nimi wzajemna fascynacja, Lily jest przekonana, że jej życie nie może być już lepsze. Tak mogłaby skończyć się ta historia. Jednak niektóre rzeczy są zbyt piękne, by mogły trwać wiecznie. To, co się kryje za idealnym związkiem Lily i Ryle’a, jest w stanie dostrzec jedynie Atlas Corrigan, dawny przyjaciel Lily. Kiedyś ona była dla niego bezpieczną przystanią, teraz sama potrzebuje takiej pomocy. Nie zawsze jesteśmy bowiem dość odważni, by stanąć twarzą w twarz z prawdą… Szczególnie gdy przynosi ona tylko cierpienie."

Z Colleen Hoover mamy swoje małe wzloty i upadki. "Hopeless" podobało mi się, "Ugly love" zupełnie nie. Nie do końca rozumiem koncepcję angielskich tytułów w polskich wydaniach, ale być może coś kryje się za tym tytułem. Jednak muszę przyznać, że tę książkę przeczytam bardzo chętnie i bardzo chętnie zobaczę tę piękną, kobiecą okładkę na żywo.

"Mirror, mirror" - Cara Delavingne
Wydawnictwo: Jaguar
Data premiery: 11. października
"Red, Leo, Rose i Naomi to czwórka młodych przyjaciół. Są inni od pozostałych rówieśników, są odmieńcami. Nie wiedzą, kim są i kim chcą być. Zbliża ich muzyka. Wspólnie zakładają kapelę Mirror, Mirror. Ale nie nacieszą się długo wspólną pasją...
Naomi zostaje wyciągnięta nieprzytomna z rzeki. Pozostając w śpiączce, walczy o życie. Policja twierdzi, że była to nieudana próba samobójcza. Ale jej przyjaciele wcale nie są tego pewni. Każde inaczej reaguje na dramatyczne wydarzenia – Rose zaczyna imprezować jak szalona, Leo wpada w depresję, a Red postanawia samodzielnie odkryć prawdę. Czy Naomi się obudzi? Co zaprowadziło ją na granicę życia i śmierci? A może pytanie powinno brzmieć: kto?
Odpowiedzi na pytania nie przyniosą niczego dobrego. Na jaw wyjdą najmroczniejsze tajemnice. Nic już nie będzie takie samo. Rozbitego lustra nie da się przecież skleić."

Po tę książkę absolutnie muszę sięgnąć, bardzo szanuję to, co Cara Delavingne robi, aby nagłośnić problem zaburzeń psychicznych i cieszę się, że również tym razem powie coś o depresji. Mam nadzieję, że jak najszybciej uda mi się przeczytać tę powieść. Jeśli nie znacie autorki tej książki, to macie spore zaległości, które radzę Wam nadrobić ;)

"Cały ten Rock" - Remigiusz Maciaszek i Michał Wojtas
Wydawnictwo: Znak
Data premiery: 11. października
"Ta książka opowiada o drodze Remigiusza Maciaszka na szczyt. Od pracy na budowie, przez prowadzenie wypożyczalni filmów, do ikony polskiego YouTube’a. To także historia dzieciństwa wielu dzisiejszych 30- i 40-latków. Dziecięce fortuny stracone w pierwszych salonach gier i kafejkach internetowych. Dźwięk pracy legendarnych komputerów: Commodore, Amiga 500 i pierwszych Pecetów, których posiadanie dawało właścicielowi status osiedlowej gwiazdy. Wypieki na twarzy podczas czytania „Bajtka” i „Secret Service”. To barwne początki branży gier aż po moment, gdy jej światowa wartość stanowi jedną piątą PKB Polski."

Z reguły nie sięgam po książki youtuberów, ale przedstawiam Wam tę pozycję, ponieważ książki internetowych twórców cieszą się coraz to większą popularnością. W tym przypadku liczę jednak na coś dobrego, w końcu Rock to jeden z dojrzalszych youtuberów nadal chętnie oglądany przez ludzi w każdym przedziale wiekowym. Swoją serią "Rock krytykuje youtuberów" wrócił na szczyt i pokazał swoje świetne poczucie humoru i dystans do wszystkiego, co go otacza. Skrycie liczę na coś dobrego.


Koniecznie dajcie mi znać na jaką książkę Wy wydacie pieniądze w tym miesiącu, a może żadna z wymienionych przeze mnie pozycji nie przypadła Wam do gustu? Z niecierpliwością czekam na Wasze komentarze.






"Żniwiarz" - Paulina Hendel [Recenzja #45]

Cześć! Ostatnio coraz częściej mam styczność z polską literaturą i naprawdę mnie to cieszy. Sama czasem łapałam się na degradowaniu książek pisanych przez Polaków, ale mam nadzieję, że teraz ostatecznie przełamuję wszystkie swoje pory i polski rynek książki będę śledzić równe uważnie, jak ten zagraniczny.

Magda z pozoru jest zwykłą nastolatką, wypełnia swoje obowiązki domowe oraz pracuje w małej księgarni. Jednak nie spotyka się ze swoimi rówieśnikami, jest raczej uważana za dziwną. Magda skrywa jednak ogromną tajemnicę, w wolnym czasie razem ze swoim wujem tropi upiory rodem ze słowiańskich wierzeń. Jej wuj Feliks jest żniwiarzem, jest jedną z niewielu osób, które potrafią odesłać dusze tam, skąd przybyły. Jak ułoży się życie Magdy w tym szalonym świecie?

"Podziwiam cię, że wiedząc o tym wszystkim, potrafisz wieść jeszcze normalne życie."

Na wstępie muszę zaznaczyć, że bardzo mi się podoba użycie polskich imion i polskich nazw miejscowości. Od jakiegoś czasu panował trend nadawania bohaterom obcobrzmiących imion i nazwisk. Nie rozumiem dlaczego w polskiej literaturze zapanował stereotyp, że słowa w naszym języku są mniej "cool". Strasznie się cieszę, że coraz więcej autorów odchodzi od tej mody.

"Żniwiarz" to powieść, która bazuje na słowiańskich legendach. Jeżeli jesteście zainteresowanie duchami, upiorami i zjawami, to zdecydowanie jest to powieść dla Was. Sama nie jestem obeznana w tej dziedzinie, więc niestety nie jestem w stanie Wam określić, jak wiele nawiązań znajdziecie na stronach tej powieści.

Bohaterowie są naprawdę dobrze wykreowani. Już po kilkudziesięciu stronach żyłam tą historią razem z nimi. Najbardziej przypadł mi do gustu Mateusz, który przez przypadek wplątuje się w całą tajemnicę i stara się zrozumieć na nowo to, co go otacza. Jednak domyślam się, że to zadziorny Feliks może wzbudzać większą sympatię czytelników.


"Czasem zastanawiało ją, jak to możliwe, że choć współczesnym ludziom tak bardzo brakowało czasu, to całe godziny siedzieli przed ekranem. Miała wrażenie, że nikt już nie potrafi docenić chwili spędzonej w pozornie bezczynnym siedzeniu, kiedy to można było zajrzeć w głąb siebie, zastanowić się nad różnymi problemami, albo poobserwować innych ludzi bądź przyrodę. "


Cała historia jest bardzo dobrą młodzieżówką fantastyczną. Fabuła biegnie w przyjemnym tempie, nie nudzimy się, ale też nie mamy problemu z jakimiś niedopowiedzeniami i odnalezieniem się w "Pustej nocy". Jednak największym dopełnieniem jest spora dawka humoru, w wielu dialogach znajdziemy żartobliwe kwestie dzięki, którym na mojej twarzy nieraz pojawił się mały uśmiech.

Z niecierpliwością oczekuję aż w moje ręce trafi drugi tom tej powieści. Mam nadzieję, że jeszcze nieraz usłyszę o Pani Paulinie Hendel i że jej książki kolejno będą pojawiały się na mojej półce. Mroczny klimat naprawdę przypadł mi do gustu, choć to nie w moim stylu. Jeśli jeszcze nie czytaliście tej książki, to mam nadzieję, że jak najszybciej po nią sięgniecie.

Ocena: 7/10

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 432

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona.
Już w piątek zapraszam Was na październikowe premiery, a w niedzielę jak zwykle pojawi się tekst okołoksiążkowy, a właśnie te czytacie najchętniej. Chciałabym podziękować Wam za pozytywny odzew i zaprosić Was do obserwowania bloga, i Facebooka, abyście mogli być na bieżąco.



Jak napisać idealnego mejla do wydawnictwa?

Cześć! Chciałam Wam okropnie podziękować za świetny odbiór mojego poprzedniego wpisu, dotyczącego współpracy z wydawnictwami. Tak jak obiecałam dzisiaj mam dla Was coś bardziej konkretnego, więcej szczegółów i dokładny opis mejla "idealnego", zapraszam.

Długo zastanawiałam się, jak przejrzyście przekazać Wam moje rady. Ostatecznie postanowiłam je wypunktować i podzielić na akapity. Mam nadzieję, że wszystko będzie przystępne. Między punktami znajdziecie mojego przykładowego mejla, ale z góry ostrzegam, że możecie się na nim wyłącznie wzorować, ponieważ jego treść należy do mnie.

1. Informacje ogólne
  • Nie wysyłaj wiadomości do wielu adresatów na raz! To jest bardzo istotne, ponieważ osoby z działu marketingu na pewno sprawdzą to, czy wysyłasz wiadomość tylko do nich, czy do wszystkich wydawnictw, które wpadły Ci do głowy, a przecież każdy chce się czuć tym jedynym.
  • Staraj się wysyłać mejla na dział marketingu, jeśli takiego mejla nie udało Ci się znaleźć, to wybierz ogólnego mejla stworzonego do kontaktu, a zostaniesz przekierowany do odpowiedniej osoby.
  • Swoją wiadomość wysyłaj w dni robocze, najlepiej w godzinach 9-12. Wysyłanie wiadomości w weekend może sprawić, że Twoja prośba zaginie w czeluściach przepełnionych skrzynek wydawnictw.
  • Wpisując tytuł mejla wpisz bezpośredni jego temat, czyli w tym przypadku możesz tam napisać "Współpraca recenzencka".
2. Wstęp i pierwszy akapit
  • NIGDY nie rozpoczynaj mejla słowem "witam". Mejla rozpoczynamy zawsze od kulturalnego "dzień dobry", które lepiej wpisuje się w zasady savoir vivre.
  • W pierwszym akapicie miło będzie, jeśli się przedstawisz, najlepiej ujawnić:
    • imię, nazwisko i wiek,
    • wpisz również nazwę swojego bloga,
    • napisz od jak dawna prowadzisz swoją stronę,
    • przedstaw wstępne statystyki, czyli liczbę wyświetleń strony, możesz również zamieścić liczbę obserwatorów, lub liczbę odsłon z ostatniego tygodnia.
3. Drugi i najważniejszy akapit
  • Zamieść informację, że jesteś zainteresowany współpracą z wydawnictwem i wypisz kilka tytułów, które Cię interesują. Możesz również dopisać, że jesteś otwarty na różne inne propozycje ze strony wydawnictwa. Zawsze wybieraj książki z nowości i zapowiedzi, ponieważ to one znajdują się na dziale promocji.
  • Jeśli kiedyś czytałeś lub recenzowałeś już książkę tego wydawnictwa, to warto o tym wspomnieć, aby złapać dodatkowego plusa.
  • Zawsze układaj tę część wiadomości pod konkretne wydawnictwo. Będzie im miło, jeśli wymienisz ich pozycje oraz wykażesz pewien entuzjazm.
4. Trzeci akapit
  • Teraz czas na to, co Ty możesz zaoferować wydawnictwu. Wypunktuj, gdzie udostępnisz swoją recenzję! Im więcej miejsc, tym lepiej dla Ciebie. Wspomnij o grupach na Facebooku, podlinkuj swój fanpage, lubimyczytac.pl i inne strony również będą mile widziane.
  • Napisz o tym, że Twoi czytelnicy to głównie grupa docelowa wydawnictwa.
  • Tutaj również jest miejsce na chwilę nieskromności. Powiedz o tym, że recenzujesz starannie i jeśli jesteś w stanie określić przybliżony czas recenzji, to również będzie dla Ciebie plusem.
5. Zakończenie mejla
  • Najpierw podlinkuj próbkę swoich możliwości.
  • Jeśli chcesz możesz od razu wysłać adres wysyłki, aby nie wymieniać kolejnych bezsensownych mejli. Zrób to jednak taktownie, podkreśl, że nie nakazujesz im wysłać tej paczki.
  • Na końcu zamieść zawsze miły zwrot np. "Pozdrawiam i życzę miłego dnia".
  • Zakończ mejla swoim nazwiskiem i linkiem do strony głównej bloga.

Mam nadzieję, że udało mi się przekazać Wam wszystkie informacje, jeśli chodzi o pisanie takiego mejla. Jeśli chcesz się ze mną skontaktować to bardzo chętnie i szczerze odpowiem na Wasze wszystkie pytania. Zapraszam do kontaktowania się ze mną przez moją stroną na Facebooku, którą znajdziecie po prawej stronie mojego bloga i na mojego mejla: Miazekola@gmail.com. 

Chętnie będę kontynuowała serię wpisów kierowaną do blogerów, jeśli macie pomysły na kolejne wpisy, dajcie znać w komentarzach ;)


"Buntowniczka z pustyni" - Alwyn Hamilton [Recenzja #44]

Już na początku chciałam Was przeprosić, że recenzja nie pojawiła się w środę, tylko dzisiaj. W związku z tym aktualnościami podzielę się z Wami dopiero za tydzień. Mam nadzieję, że uda mi się wszystko opanować, bo na razie jestem strasznie zakręcona przeprowadzką. Natomiast dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki, której chyba tylko ja jeszcze nie czytałam.

"Buntowniczka z pustyni" to historia nastoletniej Amani, której życie toczy się pośrodku pustyni. Dziewczyna ma niedługo zostać wydana za mąż, ale nie zgadza się z otaczającą rzeczywistością. Buntowniczka wierzy, że dzięki talentowi w posługiwaniu się bronią, uda jej się uciec od despotycznej rodziny. Na swojej drodze spotyka tajemniczego i przystojnego Jina, z którym postanawia odbyć swoją dalszą podróż. Kim tak naprawdę jest Jin i co czeka Amani w kolejnych nieznanych miejscach?

"Nieważne, gdzie się znajdujemy, nic nie zmieni tego kim jesteśmy (...). Jeśli tutaj byliśmy bezwartościowi, dlaczego miałoby to się zmienić gdzieś indziej?"

Alwyn Hamilton na pewno tworzy coś innego. Rzadko w literaturze młodzieżowej spotykamy się ze światem stylizowanym na  Bliski Wschód. Razem z bohaterami przemierzamy przez bezkresną pustynię. Pierwszą część serii można nazwać powieścią przygodową, ponieważ akcja skupia się głównie na drodze, którą przemierza Amani wraz z Jinem.

Główna bohaterka doświadcza świata pełnego magii, o którym dotychczas słyszała wyłącznie z regionalnych legend. Razem z nią wchodzimy w świat pełen tajemnic i czarów. Odkrywamy kolejne informacje o świecie i brutalnych rządach w kraju naszych bohaterów.

"Jeśli ciągnęłam Jina przez pół pustyni tylko po to, żeby tu umarł, to chyba go zabiję."

Warto też wspomnieć, że Amani, jako kobieta, nie ma łatwego życia w męskim świecie. Wielokrotnie musi udawać mężczyznę, aby brano jej umiejętności na poważnie i swoją odważną postawą przypomina mi Mulan z mojej ukochanej bajki Disneya. Jest silną bohaterką i rzadko miewa wątpliwości, jest spontaniczna, i zdecydowanie da się lubić.

Jeśli jednak mam być zupełnie szczera, to klimat stworzony przez autorkę nie należy do moich ulubionych. Doceniam jednak to, jak wykreowany jest ten świat i sądzę, że "Buntowniczka z pustyni" wnosi coś nowego do świata literatury młodzieżowej. Seria Alwyn Hamilton jest powiewem świeżości na rynku książki.

"Jeśli wiedza była władzą, wówczas niewiedza była największą słabością istot nieśmiertelnych."

Kolejny raz nie mogę się powstrzymać, żeby nie powiedzieć o okładce książki. Czwarta Strona ostatnio przoduje w moich okładkowych rankingach. Niedawno zachwyciło mnie "The Call", a teraz pięknie połyskująca okładka "Buntowniczki z pustyni". Jeszcze bardziej cieszy mnie to, że okładki kolejnych części również mają te piękne złote elementy!

Mimo tego, że nie do końca odnajduję się w pustynnych klimatach, to zdecydowanie sięgnę po kolejne części serii. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z podobnym pomysłem na powieść, a to jest dla mnie ogromnym plusem. Oryginalność tej serii to wielka zaleta, którą doceni każdy fan powieści młodzieżowych.

Ocena: 6/10

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 361
Tłumaczenie: Agnieszka Kalus


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona.

W komentarzach możecie mi napisać, czy Wy już macie tę książkę na swojej półce, lub czy zamierzacie ją przeczytać w najbliższym czasie, a już w środę kolejny wpis dotyczący współpracy.



Kiedy i jak rozpocząć współpracę z wydawnictwem?

Każdy z recenzentów,  w pewnym momencie swojego blogowania, myśli o rozpoczęciu współpracy z wydawnictwami. Chciałabym dzisiaj przybliżyć Wam ten temat, powiedzieć z czym wiąże się taka współpraca, jak ją rozpocząć i kiedy można zacząć się o nią starać. Nie mam pojęcia, czy jestem odpowiednią osobą, aby pisać na ten temat, ale pamiętam, że kiedy sama szukałam informacji na ten temat, odnalazłam ich bardzo mało.

Z czym wiąże się współpraca z wydawnictwem?

W przypadku blogerów współpraca z wydawnictwem często wiąże się z barterem, czyli otrzymujemy egzemplarz papierowy za darmo i publikujemy recenzję tej książki. Istotne jest to, że nie jesteście zobowiązania do napisania pozytywnej recenzji. Mitem jest również, że to wydawnictwa narzucają blogerom konkretne egzemplarze. Sami wybieracie powieść, o której chcecie napisać i sami decydujecie w jakim czasie od otrzymania egzemplarza o niej piszecie. 

Kiedy możecie się starać o współpracę z wydawnictwem?

Powstają różne teorie na temat tego, co pod uwagę biorą wydawnictwa, wybierając recenzentów. Jedni mówią, że są to wyświetlenia bloga, inni mówią o obserwatorach, a jeszcze kolejni sądzą, że wystarczy dobrze pisać. Nie ma na to reguły, różnie z tym bywa. Na pewno istotny jest czas istnienia bloga i regularność. Nie są wskazane długie przerwy między wpisami! Jeśli chodzi o liczbę wyświetleń, o popularność bloga, to mogę Wam uczciwie powiedzieć, że mały blog jest w stanie bardzo wcześnie rozpocząć pierwszą współpracę.

Sama swoją pierwszą współpracę rozpoczęłam, kiedy miałam 2500 wyświetleń na blogu. Liczba jest naprawdę niewielka, a już wtedy mi się udało. Próbujcie, próbujcie jeszcze wcześniej, jeśli chcecie. Uwierzcie mi, nie zaszkodzi ;).

Jak poprosić o rozpoczęcie współpracy?

Na samym początku znajdźcie wydawnictwo, które naprawdę Was interesuje. Kiedy jesteście małym blogiem nie porywajcie się od razu na Literackie, Otwarte, Albatros lub inne wielkie wydawnictwo. Jeśli chcecie dowiedzieć się, które wydawnictwa ja polecam na początek, to możecie napisać do mnie na moją stronę na Facebooku lub mejla, którego podam niżej.

Przede wszystkim nie wysyłaj mejla do wielu wydawnictw na raz! Wydawnictwo bardzo łatwo może sprawdzić do kogo wysyłasz mejla. Spróbuj spersonalizować swoją wiadomość pod konkretne wydawnictwo. Jeśli chodzi o wybór egzemplarzy zawsze wybieraj z nowości i zapowiedzi, ponieważ te książki znajdują się w dziale promocji najczęściej.

Przede wszystkim wysyłajcie te wiadomości. Nie bójcie się, że będziecie natrętni, nie czekajcie aż wydawnictwo napisze do Was, nie zniechęcajcie się tym, że nie odpisują. W końcu oni również mają z tego korzyści.

Już za tydzień napiszę Wam szczegółowy opis, jak powinna być napisana Wasza prośba o rozpoczęcie współpracy! Znajdziecie tam naprawdę istotne informacje. Jeśli już teraz chcesz się ze mną skontaktować to bardzo chętnie i szczerze odpowiem na Wasze wszystkie pytania. Zapraszam do kontaktowania się ze mną przez moją stroną na Facebooku, którą znajdziecie po prawej stronie mojego bloga i na mojego mejla: Miazekola@gmail.com.

Piątkowe aktualności, czyli między innymi Radek Kotarski i czytampierwszy.pl [Aktualności #2]

Już kolejny piątek i kolejny raz postaram się przybliżyć Wam najnowsze informacje ze świata literatury. Co tydzień zbieram dla Was informacje z różnych źródeł, aby przedstawić Wam 5 najciekawszych newsów. Zapraszam!

Radek Kotarski wydaje nową książkę!
Nie wiem, ilu z Was śledzi polskich youtuberów, ale mam wrażenie, że Radka Kotarskiego z Polimatów kojarzą wszyscy. Czym tym razem mnie zaskoczył? Radek rzucając piłeczkę do ping-ponga do kubeczków, wylosował sobie język, którego postanowił nauczyć się w pół roku. Przez te pół roku stosował i sprawdzał przeróżne metody uczenia się, a na podstawie tego doświadczenia wydał książkę, w której opisuje, jak robić to najskuteczniej. Już czekam na tę książkę!

Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=togQVvQy3bk

Czwarta Strona dołączyła się do czytampierwszy.pl
Czy jestem z tego zadowolona? Sama nie wiem, ale tak, to już oficjalne, Czwarta Strona podłączyła się do projektu czytampierwszy.pl i już teraz punkty możecie wymieniać na ich książki. Mam nadzieję, że portal ruszy w dobrą stronę, ponieważ wydawnictwa są obiecujące. Jeśli nie wiecie, o co chodzi z tym portalem to odsyłam Was do mojego wpisu na ten temat.


70. urodziny Stephena Kinga!
21. września swoje urodziny obchodził Stephen King. Ostatnimi czasy fenomenem jest ekranizacja jego powieści pt."To", która jest podobno bardzo dobra. Król Grozy ma już ponad czterdziestoletnią karierę pisarską za sobą i mam nadzieję, że przed nim jeszcze wiele lat pisania i dostarczania nam rozrywki na tak wysokim poziomie.

Właśnie teraz odbywa się 9. Festiwal Poezji w Sopocie
Jeśli przypadkiem mieszkacie w Trójmieście, to nie możecie przegapić tego wydarzenia. Popularność poezji z dnia na dzień zanika coraz bardziej, a takie festiwale są genialnym pretekstem do zgłębienia świata poezji na nowo. Mam nadzieję, że wiele osób właśnie przebywa w tym miejscu, ja żałuję tylko, że tak daleko mieszkam.


Już niedługo Polskę odwiedzi Dan Brown!
Już w październiku będziemy mogli gościć w Polsce tego znakomitego autora. Napisał między innymi "Kod Leonarda da Vinci" i "Inferno", a już 3. października na rynku książki pojawi się jego najnowsza książka "Origin". W związku z tym w październiku sam autor przyjedzie do Polski na spotkanie autorskie.

To już wszystko, co przygotowałam dla Was na dzisiaj. Bardzo chętnie poczytam w komentarzach, co zainteresowała Was najbardziej w tym tygodniu. W niedzielę oczywiście zapraszam na krótki felieton.









Świat z Waszych koszmarów, czyli "The Call. Wezwanie" - Peadar O'Guilin [Recenzja #43]

"The Call. Wezwanie" to pierwsza część kolejnej dystopijnej serii. Na tylniej części okładki możemy przeczytać, że za sprawą tej książki powinniśmy zapomnieć o kultowych już "Igrzyskach śmierci" i "Więźniu labiryntu". Czy wśród fali powieści tego gatnuku, jest jeszcze coś, co może zaskoczyć?

Co byś zrobił, gdybyś wiedział, że w każdym momencie możesz zniknąć ze świata na 3 minuty i wrócić martwy? Nastolatkowie powieści Peadara całe dzieciństwo przygotowują się do tego momentu, przygotowują się, aby przetrwać te trzy minuty i przechytrzyć łowców bezwględnego ludu Sidhe. Nessa, Megan i Anto to tylko trójka z pechowców, którym przyszło żyć w tym okrutnym świecie. Jednak Nessa nie może biegać, czy mimo porażenia nóg ma szanse na przeżycie, kiedy przyjdzie pora na jej Wezwanie?

"Akceptuj dyskomfort, ale bądź świadomy szkód."

Brzmi, jak typowa dystopia, prawda? Też tak myślałam, ale w momencie, w którym zagłębiłam się w świat stworzony przez autora zrozumiałam, czym ta książka się wyróżnia. Rzeczywistość wykreowana przez O'Guiliana jest nadzwyczajnie okrutna i przerażająca. Uwierzcie, do tej pory nie czytaliście tak bezwzględnej dystopii. Dziesiątki zabijanych dzieci, przerażające stwory i wieczna niepewność bohaterów, to tylko kilka cech, które tworzą mroczny klimat tej powieści.

Początkowo miałam spory problem z wdrożeniem się w powieść. Autor stworzył świat na tyle złożony, że przez pierwsze kilkadzdiesiąt stron barzo trudno odnaleźć się w tej historii. Jednak im dalej brnęłam w powieść, tym bardziej pochłaniała mnie nieustająca akcja.

"Teraz nie ma już ucieczki z Szaroziemi, tylko śmierć, a może być ona szybka lub straszliwa ponad wszelkie wyobrażenie."

Niestety, "The Call. Wezwanie" nie jest w pełni dopracowaną powieścią. Duży problem stanowią nierozwinięte portrety psychologiczne wszystkich bohaterów. Bardzo trudno polubić któregoś z nich, ponieważ wśród kolejnych wydarzeń nie ma miejsca na opisywanie emocji towarzyszących bohaterom. Jednak muszę wyróżnić Anto, który wierny swoim ideałom wyróżnia się z pośród pozostałych. Niestety, z czasem dowiadujemy się o jego losie coraz mniej.

W przypadku tej książki nie mogę też zapomnieć o pięknym polskim wydaniu. Wydawnictwo Czwarta Strona przebiło wszystkie zagraniczne egzemplarze. Już sama okładka stanowi idealne odniesienie do brutalnej treści i jeśli raz rzucicie na nią okiem, będziecie chcieli mieć ją w swojej prywatnej biblioteczce.

"Chcemy przeżyć prawdziwą żałobę, a nigdy, nigdy nie mamy takiej szansy, prawda?"

Podsumowjąc, sądzę, że podobnej powieści nie było jeszcze na rynku książki. Wydaje mi się, że szczególnie mężczyzn porwałaby ta powieść, ale fani "Igrzysk śmierci" również nie pownni być zawiedzeni. Z pewnością sięgnę po kolejną część cyklu, ale za bohaterów obniżam ocenę do 6.

Ocena: 6/10

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 352
Tłumaczenie: Piostr Chojnacki i Katarzyna Bażyńska-Chojnacka


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona.

Dzisiaj w komentarzach napiszcie mi jaka jest Wasza ulubiona dystopia. Zapraszam również do obserwowania mojego bloga i strony na Facebooku, abyście mogli być na bieżąco.

Czy czytampierwszy.pl wykorzystuje blogerów?

Jakiś czas temu ruszył portal stworzony dla blogerów, czytampierwszy.pl. Kiedy tylko dowiedziałam się o jego powstaniu, popędziłam założyć sobie konto na tej stronie. Pełna nadziei, że ułatwi mi to pracę z kolejnymi wydawnictwami i udostępni mi większy wybór egzemplarzy recenzenckich. Jakie są moje wrażenia po dwóch tygodniach użytkowania? Jeśli jesteście ciekawi mojej opinii, to zapraszam do przeczytania mojego wpisu.

Jaka jest zasada działania czytampierwszy.pl?

Jeśli nie macie jeszcze konta na tym portalu, to szybko postaram się wyjaśnić Wam jego działanie. Rejestrując się podajemy nasze social media, miejsca, gdzie będziemy recenzję udostępniać i wysyłamy, aby administrator mógł zaakceptować nasz profil. Po akceptacji otrzymujemy daną liczbę punktów ISBN. Ja dostałam ich 50 i z tego, co wiem inni blogerzy również. Za ISBNY możemy wykupić książkę do recenzji, a po jej wstawieniu zyskujemy kolejne punkty. Brzmi jak dobry pomysł prawda? Strona działająca, jak księgarnia internetowa, w której książki otrzymujecie za recenzje. Jednak jak wszystko, portal ma swoje wady i zalety.

Niestety szybko przekonałam się o wadach portalu.

Chcąc wykupić książkę dowiedziałam się, że egzemplarz elektroniczny będzie kosztował mnie 20 punktów, a papierowy aż 100. Z reguły nie czytam wersji elektronicznej, ponieważ nie mam czytnika, a na innych urządzeniach jest to dla mnie po prostu niewygodne. Jednak chcąc sprawdzić portal dokładniej postanowiłam wykupić przedpremierowo e-book "Rdzy" Jakuba Małeckiego, licząc, że będę mogła sobie go czytać na telefonie w każdym miejscu.

Niestety już wtedy czekała na mnie niemiła niespodzianka, ponieważ okazało się, że e-booka mogę czytać wyłącznie na komputerze w przeglądarce internetowej z powodu issuu. Na szczęście książka była na tyle ciekawa, że udało mi się przebrnąć przez te 300 stron i napisać recenzję. Jednak nie wątpię, że osób, które liczyły na pdf, epub lub mobi, było więcej. 

Jak wygląda sytuacja z punktami?

Jeśli jesteście ciekawi, ile punktów uzyskałam za udostępnienie jednej recenzji, już Wam mówię! Recenzję udostępniłam na: blogu, mojej stronie na Facebooku, 7 grupach, lubimyczytac.pl i na stronach dwóch księgarni internetowych. Za wszystkie te działania otrzymałam w sumie 55 punktów. Doliczając 30 ISBN, które zostały mi po zakupie wersji elektronicznej, jest to 85 punktów na zakup kolejnej pozycji. Niestety nadal zbyt mało na wersję papierową (ja jednak miałam to szczęście, że kilka pozycji przeceniono na 59, więc kupiłam).

W takim razie czy czytampierwszy.pl nas wykorzystuje czy może przynosi nowe możliwości?

Szczerze mówiąc w obecnej sytuacji bardzo zyskuje wydawnictwo SQN. Wcześniej nikt nie połasiłby się na wersję elektroniczną, a teraz jak najbardziej. Z drugiej strony przecież my sami wykupujemy te książki i się na to zgadzamy. Każdy z nas podejmuje wybór czy chce korzystać z portalu czy nie. Oszukani mogą się czuć jedynie Ci, którzy spodziewali się innych wersji elektronicznych.

Czy będę dalej korzystała z portalu?

Myślę, że z czystej ciekawości pośledzę jeszcze zmiany na portalu. Nie spisuję go na straty, przecież mają czas na zmiany, ponieważ działają zaledwie od tygodnia. Od poniedziałku na sie pojawić kolejne wydawnictwo na czytampierwszy.pl. Sama waham się czy chcę, żeby było to jedno z moich ulubionych. Na razie fanką nie jestem, ale nie wykluczam, że nią zostanę. Sam pomysł uważam za dobry, wykonanie niestety słabe.

Wiem, że dzisiaj rozpisałam się i być może ciężko przeczytać cały tekst, ale chciałam Wam przekazać wszystkie istotne informacje bez żadnych niedomówień. Jeśli jesteście ciekawi jakichś szczegółów przed założeniem konta to bardzo chętnie udzielę Wam informacji w komentarzach lub przez moją stronę na Facebooku. Teraz zapraszam Was do wyrażania Waszej opinii o tym portalu w komentarzach.

Jeśli chcecie założyć konto na czytampierwszy.pl, będzie mi bardzo miło, jeśli zrobicie to klikając w baner poniżej :)

Piątkowe aktualności, czyli między innymi jak zarobić tysiące na Harrym Potterze

W każdy piątek będę starała się przybliżyć Wam kilka aktualności ze świata literatury. Mam nadzieję, że każdy znajdzie coś dla siebie i że chociaż ktoś będzie regularnie zaglądał, aby być na bieżąco z nowościami. Zapraszam!

Lepiej sprawdź, co Twój "Harry Potter i kamień filozoficzny" ma na 53. stronie!
Na stronie 53. tej książki odnajdziecie listę rzeczy, które powinien mieć uczeń pierwszego roku na Hogwarcie. W pierwszych 500 egzemplarzach pojawia się tam błąd, różdżka pojawia się podwójnie na początku i na końcu listy. Pewnie zastanawiacie się co z tego? Te wydania to białe kruki i radzę Wam sprawdzić czy nie macie jednego z nich, ponieważ bylibyście właścicielami książki wartej 90 tysięcy złotych!


Brittainy C. Cherry pojawi się na Targach Książki w Krakowie!
W tym tygodniu mogliśmy dowiedzieć się również, że autorka świetnych romansów przyjedzie na spotkanie do Polski! Brittainy C. Cherry to autorka m.in. "Kochając Pana Danielsa" i "Art&Soul", jeśli jeszcze jakimś cudem nie czytaliście nic tej autorki to koniecznie musicie zapoznać się z jej twórczością bo jest ge-nial-na! Sama strasznie żałuję, że nie będę mogła tam być, ale mam nadzieję, że przywita ją bardzo duże grono fanów.


Już teraz możecie przeczytać przedpremierowy fragment "Labiryntu duchów" Zafóna!
Wielkimi krokami zbliża się jedna z najciekawszych premier tego roku. Carlos Ruiz Zafón ma miliony fanów na całym świecie i jestem pewna, że "Labirynt duchów" nie przejdzie bez echa przez świat literatury. Jeśli tak jak ja należycie do osób niecierpliwych, to już teraz, klikając w źródło, możecie przeczytać fragment najnowszej powieści tego autora. 


Miejsce dla czytelników na dworcu MDA w Krakowie!
Na krakowskim dworcu pojawiła się specjalna przestrzeń dla fanów literatury. Czekając na autobus, można tam w spokoju oddać się dobrej książce i usiąść w przytulnym fotelu. Sądzę, że jest to genialna inicjatywa i żałuję, że nie ma tego w każdym miejscu. Chociaż nie szukajmy wymówek, czytać możemy wszędzie!



Legimi na Kindel'u!
Bardzo często mówi się o popularności e-booków. Jednak nie są one tak popularne jak nam się wydaje. W Polsce stanowią one jedynie 5% rynku książki. Jest jednak platforma, która jest Netfliksem wśród e-booków, Legimi. Niestety portal dużo tracił na tym, że nie można było z niego korzystać za pomocą Kindel'a. Jednak już niedługo się to zmieni! Czekamy z niecierpliwością.


Na dzisiaj to już wszystkie aktualności. Mam nadzieję, że chociaż jeden z newsów Was zainteresował, jeśli chcecie dowiedzieć się wiecej, to koniecznie klikajcie w źródła. Zapraszam na felieton w niedzielę, recenzję w środę i kolejne aktualności za tydzień, więc jeśli chcecie być na bieżąco to obserwujcie bloga i Facebooka.