Czy wszystkie wyzwania książkowe są (nie)fajne?

17:33
Zaczęliśmy Nowy Rok, w internecie wielokrotnie natrafiam teraz na przeróżne wyzwania książkowe i również przeróżne opinie na ich temat. Czytam coraz częściej o tym, że podjęcie tych wyzwań to zmuszanie się do książek. Co ja o tym wszystkim sądzę? Dzisiaj postaram się Wam polecić kilka wyzwań, ale kilka też odradzić.

O co w ogóle chodzi?

Większość z nas lubi w życiu podejmować wyzwania, mieć określony cel. Potrzebujemy jakiejś motywacji, tzw. "kopa do działania". Również w świecie literatury czasem szukamy czegoś takiego. Mnożą się wyzwania typu: dziennie będę czytał ileś tam minut, przeczytam w roku ileś książek, przeczytam tyle książek, ile mam wzrostu. Niektórzy mówią o tym, że wzięcie udziału w tej zabawie to zmuszanie się do czytelnictwa i jeden wielki wyścig, kto potrafi przeczytać więcej, a kto mniej. Według mnie są wyzwania, które napędzają cały ten wyścig szczurów, ale są też takie, które rozszerzają nasze horyzonty. Dzisiaj napiszę Wam, których wyzwań ja unikam, a w których biorę udział.

Jakie wyzwania są dla mnie niefajne?

Nie podobają mi się wyzwania, które nakazują nam czytać przez określony czas w ciągu dnia. Niestety, jesteśmy tylko ludźmi i nie w każdy dzień możemy przeznaczyć czas na czytanie. Natłok obowiązków, sesja, a nawet nasze inne zainteresowania często zabierają więcej czasu niż przewidujemy. Nie jesteśmy w stanie zaplanować wszystkiego, więc nie zawsze dajemy radę wygospodarować kilkadziesiąt minut na chwilę oddechu z książką.

W jakich wyzwaniach chętnie biorę udział?

Każdy z nas chyba słyszał o wyzwaniu z 52 książkami. Co roku staram się wziąć w nim udział, ale niestety nie udaje mi się to w każdym roku. Czasem czytam grubaśne księgi, które zabierają mi dwa tygodnie, a czasem cieniutkie nowelki, albo opowiadania, więc nie zawsze wynik jest adekwatny do przeczytanych stron. Jednak podoba mi się idea czytania jednej książki tygodniowo. Szczególnie dlatego, że pozwala mi to napisać dla Was jedną recenzję w tygodniu.

Mam jednak jedno swoje ulubione wyzwanie:
Znalezione obrazy dla zapytania wyzwanie książkowe
Sądzę, że to wyzwanie pozwala mi przeczytać książki, po które normalnie nie sięgnęłabym nigdy. Poszerzają moje horyzonty i nakłaniają mnie do poznawania coraz to nowych autorów, tytułów, a nawet gatunków. Sądzę, że każdy powinien kiedyś podjąć się takiego wyzwania, żeby pozwolić sobie na coś świeżego w swojej biblioteczce.

To tylko zabawa!

Być może nie wszystkie wyzwania są sensowne, ale nie ma tutaj niczego do demonizowania. Wydaje mi się, że to wszystko ma tylko służyć zabawie. Humorystyczne wyzwania, które mówią np.: Przeczytaj tyle, ile ważysz., nie mają w sobie nic złego, nie napędzają wyścigów, ale raczej rozgłaśniają czytelnictwo i dają luzu. Skoro nasza społeczność jest uważana za tą przemądrzałą, to może czas wyciągnąć "kijek z tyłka" i pozwolić sobie na odrobinę zabawy?

Koniecznie napiszcie mi o tym, co wy sądzicie na temat różnych wyzwań książkowych. Dzielmy się opinią <3

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.