"Lab girl" - Hope Jahren [Recenzja #57]

15:42
Gdybyście zapytali mi się, jaka jest moja ulubiona autobiografia, nie miałabym zbyt dużego wyboru, ponieważ nie mogę sobie przypomnieć żadnej. Wydaje mi się, że zawsze nieświadomie unikałam takich książek. Sięgałam po biografie, ale nigdy po autobiografie. Dzisiaj nadszedł czas na spróbowanie czegoś nowego i odświeżenie mojej domowej biblioteczki.

Hope Jahren to wielokrotnie nagradzana biolożka, która specjalizuje się w paleontologii. Odkąd pamięta bawiła się w laboratorium ojca i obserwowała przyrodę. Z czasem wraz z przyjacielem Billem zupełnie poświęciła swoje życie badaniom. Z zamiłowaniem opowiada o roślinach i o kulisach pracy naukowców, w sposób taki, że będziecie chcieli więcej, i więcej.

"Nigdy nie przestanę mieć wilczego apetytu na naukę, bez względu na to, jak bardzo go ona karmi."

Od pierwszych stron zdziwiona byłam swoim zainteresowaniem tą książką. Nigdy nie byłam zafascynowana biologią, przyrodę jedynie podziwiałam, nie mając o niej zielonego pojęcia. Nie byłam pewna, czy Hope Jahren nie zarzuci mnie terminami, których nie znam i nie zanudzi swoimi opowieściami o drzewach. Okazało się jednak, że wszystko może być ciekawe, jeśli autor pisze o tym z prawdziwą pasją.

"Miłość i nauka są do siebie podobne pod tym względem, że nigdy nie idą na zmarnowanie."

Autorka długi czas pisała do szuflady, "Lab girl" to jej wydawniczy debiut i nie mogę się nadziwić, jak cudownym stylem pisze, jak prostymi słowami objaśnia abstrakcyjnie trudne dla mnie procesy zachodzące w przyrodzie. Jej miłość do nauki widać w każdych kolejnych słowach.

Nie da się też nie wspomnieć o przecudownym Billu, który pojawia się w książce. Przezabawny, wierny przyjaciel i genialny naukowiec, przedstawiony tak, że nie da się go nie pokochać. Razem z naszą główną bohaterką tworzą parę, której wręcz trzeba kibicować i brnąć w świat nauki wspólnie z nimi.

"Każdy początek to koniec czekania. Każdy z nas ma jedną szansę na tym świecie. Każdy z nas jest jednocześnie czymś niemożliwym i nieuchronnym. Każde w pełni rozwinięte drzewo było najpierw nasionkiem, które czekało."

Hope Jahren wprowadziła mnie w świat, o którym nie miałam pojęcia, w sposób tak fascynujący, że chciałabym, aby opowiadała mi więcej i mam nadzieję, że jeszcze nie raz zobaczę jej nazwisko na okładce książki, i kolejny raz zachwycę się jej stylem.

Ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.
Wydawnictwo: Kobiece
Tłumaczenie: Edyta Świerczyńska
Liczba stron: 432



Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.