"Wieczór filmowy" - Lucy Courtenay [Recenzja #62]

Hanna to typowa nastolatka, której chłopakiem jest bożyszcze nastolatek. Bez pamięci zakochana dziewczyna przeżywa szok przyłapując przystojnego Dana z jej koleżanką na sylwestrowej imprezie. Zapłakanej dziewczynie na pomoc przybywa wieloletni przyjaciel Sol, który z kolei bardzo szybko zdaje sobie sprawę, że chce być dla niej kimś więcej niż przyjacielem. Zagubiona Hanna traci przyjaciółki i próbując odzyskać Dana, spycha Sola na drugi plan. Czy w końcu jednak zrozumie, że prawdziwa miłość jest tuż obok?


"Życie jest naprawdę dziwnym występem na żywo, w którym nic nie ma sensu, ludzie wchodzą na scenę i z niej schodzą bez powodu, miotając się we wszystkie strony."

Losy bohaterów śledzimy wyrywkowo i z obu perspektyw, co uważam za sporą zaletę. Nie czytamy o codzienności, tylko o najważniejszych wydarzeniach w ciągu roku. Narracja prowadzona przez obydwoje bohaterów staje się coraz powszechniejsza, a ja należę do zwolenników tego rozwiązania. Autorka w ten sposób pozwala nam na lepsze poznanie tej dwójki i zaagażowanie się w całą historię. 


"Nie można się cofnąć do poprzedniej sceny, skorzystać z napisów ani wyciąć czegoś, co nam się nie podoba."

Hanna i Sol są pasjonatami kinematografii, pod koniec każdego miesiąca wspólnie spotykają się na seansach filmowych, które mają stanowić pewnie pociesznie dla dziewczyny. Wybierane tytuły to najczęściej klasyki, które w pewien sposób nawiązują do aktualnych wydarzeń. Przechodzimy od "Śniadania u Tiffany'ego" aż do "Gwiezdych wojen" i chociaż z przykrością muszę przyznać, że żadnego z wymienonych 12 filmów nie widziałam, to Lucy Courtenay skutecznie zachęciła mnie do zapoznania się z nimi.

Zawsze przy powieściach młodzieżowych pojawia się pytanie, czy ta książka również jest tak schematyczna i otwarcie można powiedzieć, że jest. Cała fabuła nie jest niczym odkrywczym, znam setki takich historii z różnych książek i filmów, ale muszę przyznać, że lubię ten schemat i sięgać po tego typu historie będę dalej. Nic tak nie działa na "kaca książkowego" i nic tak nie zabija czasu w nudne wieczory jak typowa niewymagająca powieść.

"Życie to nie film, Hanno. W prawdziwym życiu ojcowie nie odchodzą od swoich dzieci, bez oglądania się za siebie, przypadki nie mają poważniejszych konsekwencji, a matki nadal nienawidzą swoich synów, nawet po tym, jak zostaną prawie zamordowane przez ich koty."

Podsumowując, uważam, że "Wieczór filmowy" to naprawdę przyjemna historia, która staje się jeszcze ciekawsza dzięki nawiązaniom do kinematografii. Jeśli mówię, że mam ochotę na młodzieżówkę, to chodzi mi właśnie o tego typu książkę. Być moze Lucy Courtenay nie zaskoczyła mnie, ale zapewnila kilka bardzo sympatycznych wieczorów z tą książką w ręce.


Za możliwość przeczytania "Wieczoru filmowego" dziękuję wydawnictwu YA!


Wydawnictwo: YA!
Liczba stron: 286
Tłumaczenie: Grażyna Woźniak

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz